Wpisy archiwalne w miesiącu

Grudzień, 2013

Dystans całkowity:542.32 km (w terenie 215.50 km; 39.74%)
Czas w ruchu:34:52
Średnia prędkość:16.84 km/h
Maksymalna prędkość:47.17 km/h
Maks. tętno maksymalne:199 (109 %)
Maks. tętno średnie:155 (85 %)
Liczba aktywności:18
Średnio na aktywność:36.15 km i 1h 56m
Więcej statystyk
AktywnośćJazda na rowerze Dystans34.07 km Czas w ruchu01:31 Vśrednia22.46 km/h VMAX43.42 km/h
Tętnośr.140 TętnoMAX177 Temp.2.0 °C SprzętSuperior 929
2013 w pigułce
2013 w pigułce

Trochę po asfalcie, mżawka, chłodno i duży ruch. To nie to co lubię.
Kadencja: 89
Ale nie to tym miało być...

Koniec roku, czyli tradycyjny czas na podsumowania :-) Przynajmniej te rowerowe, czy też blogowe. Jednym słowem podsumowałbym ten rok jako: EBT - ETISOFT BIKE TEAM :-).

Było trochę jeżdżenia - 4760km, trochę brakło do 5000, ale to i tak drugi w historii wynik.
Było sporo startów w zawodach z różnym wynikiem, ostatecznie 20 miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Polski.
Było też kilka fajnych wycieczek w świetnym towarzystwie.

Przyszły rok? Na pewno kolejne starty w maratonach na orientację... Wiemy z Amigą gdzie jesteśmy i co chcemy poprawić. Jest też chęć na więcej wycieczek, tylko gdzie znaleźć na nie czas?

Styczeń
Praktycznie bez jeżdżenia, tylko krótki i do tego awaryjny wyjazd w Nowy Rok i WOŚP-owa przejażdżka.
Słabo to wróżyło… do tego w domu pojawił się potwór, znaczy się Bajka…

Rower w pobliżu... To dobrze, czy źle?
Rower w pobliżu... To dobrze, czy źle? © djk71


Próbowaliśmy się polubić przez kilka par butów, ale kiedy dopadła SPD-ki…

Luty

Zero wycieczek, zero kilometrów,za to dwa świetne koncerty: Marek Dyjak i Slash

Anioł Stróż?
Anioł Stróż? © djk71


Marzec

Świetna pałacowa wycieczka z Amigą

Wieża ciśnień
Wieża ciśnień © djk71


I pierwsza w tym roku impreza na orientację, czyli -10 stopni w nocy z synem i nie tylko :-)

Bohaterom Armii Czerwonej
Bohaterom Armii Czerwonej © djk71


Kwiecień

Toszek, czyli za majątkiem tam wedle tych brzózek...

Złota kaczka?
Złota kaczka? © djk71


I debiut ETISOFT BIKE TEAM na pierwszym w tym roku Bike Oriencie

Jaki ładny numerek
Jaki ładny numerek © djk71


Maj

Zaczęły się starty na poważnie:
Rudawska Wyrypa - dała nam nieźle w kość...

Trochę inne opisy punktów
Trochę inne opisy punktów © djk71


Dymno
- czyli ile komarów zmieści się na 1cm kw. ciała...

A mogłem tam leżeć
A mogłem tam leżeć © djk71


Wiosenna Odyseja Miechowska, czyli awarie i jak nie należy rozstawiać punktów...

Trzecia dziś awaria
Trzecia dziś awaria © djk71


Czerwiec
To BO w Dolinie Warty, czyli jak można się odwodnić tuż przed burzą

Ładnie tu
Ładnie tu © djk71


Potem pamiętny wyjazd na Ankę (niech żyją oznaczenia szlaków rowerowych)

Więcej tu takich
Więcej tu takich © djk71


Wyjazd integracyjny do Żywca (zamiast Grassora)

Na górce
Na górce © djk71


I kilka sukcesów Igorka

Jest srebro. Mam puchar!
Jest srebro. Mam puchar! © djk71


Lipiec
Walka z naturą na Transjurze

Transjura 2013
Transjura 2013 © djk71


Szaga i wspomnienia z młodości

Jarocin... coś się tu skończyło
Jarocin... coś się tu skończyło © djk71


Upalny i po raz pierwszy kompletny BO w Przedborzu

Z czaszką
Z czaszką © djk71


Sierpień
Pamiętny Dębowy Orient

Coś jakby z Grassora
Coś jakby z Grassora © djk71


Kolejny wyjazd na Śnieżkę, czyli po raz pierwszy w teamowych strojach

Jesteśmy na szczycie :-)
Jesteśmy na szczycie :-) © djk71


Izerska Wielka Wyrypa, czyli kolejna wyrypa

Magiczne ruiny

Magiczne ruiny © djk71


Old Times Garage, cztery kółka też mogą budzić emocje u facetów (tych młodszych i starszych)

A może nie kicz

A może nie kicz © djk71


Tour de Kwietniki, czyli w końcu udało się to zrobić.

Gliwickie kwietniki - Rowerzyści
Gliwickie kwietniki - Rowerzyści © djk71


Wrzesień
Najwięcej kilometrów w tym roku.

Leśno Rajza
- fantastyczny pomysł i wykonanie, czyli jak nie w Polsce

Przed nami ciekawy odcinek
Przed nami ciekawy odcinek © djk71


Mordownik, prawie nieśmiertelni...

Międzynarodowe oznaczenia punktów
Międzynarodowe oznaczenia punktów © djk71


Sukcesy chłopaków, kiedyś też dostanę medal :-)

Igor pierwszy, trzeci zawodnik nie zdążył
Igor pierwszy, trzeci zawodnik nie zdążył © djk71

Wiku trzeci, nie było komu założyć żóółtej koszulki
Wiku trzeci, nie było komu założyć żółtej koszulki © djk71


Jesienne Trudy, czyli daleko...

Na co tu dziś zapolować?
Na co tu dziś zapolować? © djk71


i dzień później... Bike Orient w okolicach Bełchatowa

Kapliczkowo
Kapliczkowo © djk71


Galicja Orient, czyli w Bochni też są podjazdy :-)

Tu nie jest płasko
Tu nie jest płasko © djk71


Drugi dzień też nie był łatwy

Cmentarz nr 341
Cmentarz nr 341 © djk71


A chłopcy powalczyli też na szosie :-)



Październik
Kaczawska Wyrypa, czyli wiemy jak dojechać do Jeleniej Góry

Świta
Świta © djk71


Harpagan, plecy przestały boleć więc można jechać

Mgła zniknęla
Mgła zniknęla © djk71


Tropiciel 11, czyli czytać mapę!

Kto rozpozna co to za broń?
Kto rozpozna co to za broń? © djk71


Listopad
Fantastyczny koncert Amandy Palmer

Amanda Palmer w Krakowie
Amanda Palmer w Krakowie © djk71


Wizyta na psiej imprezie

Niektórzy jeżdżą
Niektórzy jeżdżą © djk71


Funex Orient, czyli w jaskiniach...

Stąd punktu nie widać
Stąd punktu nie widać © djk71


Grudzień
Nocna Masakra, tym razem błotna, a nie śnieżna

Nocna Masakra
Nocna Masakra © djk71


I regularna jazda, która sprawia, że trochę kilometrów się uzbierało w grudniu.

Dziękuję wszystkim, którzy sprawili, że rowerowo ten rok wyglądał tak jak wyglądał.
  • Przede wszystkim rodzince, za to, że tolerowała moje wyjazdy, trzymała za mnie kciuki i zachęcała do walki.
  • Amidze, za towarzystwo na trasach, cierpliwość i wyrozumiałość.
  • Wszystkim osobom w firmie, które przyczyniły się do tego, że mogliśmy zacząć jeździć jako ETISOFT BIKE TEAM.
  • I wszystkim, dzięki którym imprezy, w których uczestniczyłem, przyniosły mi tyle radości, czyli organizatorom i zawodnikom, z którymi spędziliśmy tyle czasu.
To tyle, a tym czasem jeszcze pora na życzenia…

Jak zawsze życzę wszystkim tu zaglądającym dużo powodów do uśmiechu każdego dnia, dużo dystansu do siebie samego jak i otaczającego nas świata, oraz czasu dla siebie i najbliższych.
AktywnośćJazda na rowerze Dystans52.35 km W terenie23.00 km Czas w ruchu02:59 Vśrednia17.55 km/h VMAX36.58 km/h
Tętnośr.144 TętnoMAX180 Temp.8.0 °C SprzętSuperior 929
Najbrzydszy Szlak Rowerowy

Najbrzydszy Szlak Rowerowy

3 lata temu powstał Zabrzański Szlak Rowerowy.Wówczas po objeździe miałem bardzo mieszane odczucia. Miałem wrażenie, że szlak został oznaczony tuż przed wyborami i... że wkrótce się rozwinie. Dziś mając w planie 3-godzinną przejażdżkę postanowiłem sprawdzić czy coś się zmieniło.

Dokąd tędy dojadę?
Dokąd tędy dojadę? © djk71

Ruszam w odwrotną stronę czyli na Krajszynę. Już ten podjazd budzi we mnie wątpliwość dla kogo jest to trasa, bo pewnie większość rowerzystów będzie tu wprowadzało rower. Potem przyjemny kawałek po miechowickim lesie i wylot w Rokitnicy. Zjazd w dół na dworzec autobusowy i podjazd obok stadionu.

Niestety kawałek dalej szlak jest wykorzystywany przez miłośników koni, co skutkuje, za przeproszeniem, zasranym do granic możliwości błotem.

Szlak rowerowy, czy konny?
Szlak rowerowy, czy konny? © djk71

Osiedle Młodego Górnika i pierwszy efekt działania dowcipnisiów, przy wyjeździe przekręcona tabliczka i ruszam w stronę przejazdu kolejowego, by po chwili zawrócić i już ruszyć we właściwą stronę. Przy wylocie z Drzymały na Bytomską strzałka nakazuje jechać prosto. Wjeżdżam na plac jakiejś firmy i zero wskazówek co dalej. Na czuja jadę polną ścieżką i okazuje się, że dobrze. Wylatuję w dość niebezpiecznym miejscu na Trębacką. Dobrze, że dziś nie ma ruchu i wyjeżdżający zza zakrętu kierowcy nie są zagrożeniem.

Przelot w stronę Zaborza to najpierw kąpiel pod wiaduktem kolejowym, wody mniej więcej do pół koła, a potem błotna przeprawa.

Głębiej niż się wydaje
Głębiej niż się wydaje © djk71

Przy prędkości 8km/h i kadencji około 75 puls skacze mi do ponad 170. W końcu wyjeżdżam na asfalt. Tu również zabawa żartownisiów sprawia, że mam okazję podziwiać mury miejscowego aresztu. Jak się później okaże to chyba jedyne atrakcyjne miejsce na całej trasie.

Graffiti na Zaborzu
Graffiti na Zaborzu © djk71

Przed wjazdem na Lompy, ,kilkadziesiąt metrów przez Wolności, na szczęście tu też dziś nie ma ruchu.

Okolice Lompy i Asnyka, to kolejne po Biskupicach miejsce gdzie puls skacze wyżej nie z powodu trasy, a z powodu miejsca i jego mieszkańców, na szczęście grudzień nie jest miesiącem pikników.

Przelot obok szybu Walenty też robi wrażenie. To już Ruda.

Kiedyś tu przyjadę
Kiedyś tu przyjadę © djk71

W Pawłowie przychodzi mi na myśl, że w końcu zobaczymy choć jeden kościół. Nie jest to mój ulubiony, ale zawsze przykuwa moją uwagę. Niestety skręcamy w ulicę Zembali żeby zobaczyć, że w Zabrzu są nie tylko rudery ale też nowe domy, tyle, że zabrakło kasy na drogi...

Kończyce i z Rogoźnickiej zjazd obok działek w teren, czyli... donikąd. Przy lesie droga skręca i dociera do rozjazdu gdzie nie ma żadnego oznaczenia. Ruszam w prawo i też nic nie ma. Wspomagam się GPS-em. Podpowiada, że w lewo. Ok. Kawałek dalej kolejny rozjazd i znak nie wiele pomaga., Na szczęście pamiętam, że w prawo.

Komuś przeszkadzało
Komuś przeszkadzało © djk71

Wiosenna, przejazd pod autostradą i okazuje się, że w tym tunelu może być sucho. Zamiast na wprost znaki kierują w lewo przez las, ok robię bezsensowną, błotną pętlę i wyjeżdżam na Legnickiej. Zjazd w Szymały i jedyne historyczne miejsce (pomnik) mijamy od tyłu :-(

Kolejny śmietnik :-(

Takie miejsca są wszędzie
Takie miejsca są wszędzie © djk71

Przejazd pod autostradą i tylko dzięki zerknięciu wstecz domyślam się, że należy skręcić w prawo wzdłuż hałdy. Błotna droga z niespodziankami. Wylot przy stawie, który niestety trudno podziwiać, bo trzeba walczyć o utrzymanie równowagi.

Brudno tu
Brudno tu © djk71

Błoto daje w kość. Szkoda, że to nie to brązowe, nawet gliniane, ale to czarne, pokopalniane..

Przejazd wzdłuż torów na Sośnicę. Mam dość, jestem zmęczony. Kilkadziesiąt kilometrów za mną po błocie i... po trasie, która nie pokazuje mi nic z tego co chciałbym zobaczyć w Zabrzu.

Czerwone światła dla szlaku?
Czerwone światła dla szlaku? © djk71

Wyjazd na Roosevelta i kolejna boczna uliczka. Szkoda, że nie ma wskazówki, że kilkaset metrów dalej jest Ogród Botaniczny, Stadion Górnika, Kościół św. Józefa. No cóż, turyści tu wiele nie zobaczą.

Maciejów i kolejna bezsensowna pętla wylatująca obok kąpieliska. Tu też oznaczenia niewiele wskazują. Zmierzam w stronę Leśnej. To drogą, którą znają nie tylko Zabrzanie. Znają ją wszyscy okoliczni rowerzyści. Tu prawie nigdy nie jest sucho. To prawda. Tak tu, jak i na drodze do niej prowadzącej.

Błotniście dziś było
Błotniście dziś było © djk71

Mikulczyce. Powinienem teraz odbić w stronę Grzybowic, ale nie mam na to ochoty. Znam ten odcinek i wiem, że nie rożni się niczym od tego co za mną, a za mną 45 km, które są jak u jednego z byłych kandydatów na prezydenta... Pokazują Zabrze, gdzie "nie ma niczego". Jest brzydko, brudno i niebezpiecznie.

Trzy lata temu po przejechaniu tego szlaku chodziło mi po głowie, że został stworzony na potrzeby ówczesnych wyborów. Miałem jednak nadzieję, że to początek czegoś, co się wkrótce rozwinie:

  • że tabliczki zaczną wskazywać interesujące w okolicy miejsca.
  • że trasa miejscami zostanie utwardzona
  • że zostanie nieco skorygowana (i to się stało, ale chyba na gorsze)
  • że powstaną dodatkowe odnogi wiodące do ciekawych miejsc
  • że powstaną miejsca odpoczynku jak np. na Bytomskich Trasach Rowerowych
  • że....

Niestety nic takiego się nie stało. Mam wrażenie, że jest jeszcze gorzej. W Mikulczycach skręciłem w stronę Rokitnicy żeby po drodze wyczyścić rower. Poza tym wolałem nie sprawdzać czy trasa wciąż wiedzie przez teren kaplicy cmentarnej, bo a nuż bym się nadział na nabożeństwo żałobne wprawiając w zakłopotanie nie tylko siebie, ale i ludzi tam zgromadzonych...

Nie wiem dla kogo jest ta trasa, bo:

  • Trasa nie jest dla niedzielnych rowerzystów, bo miejscami się nieźle spocą prowadząc rower,
  • Nie jest to trasa dla dzieci, bo jest na niej kilka niebezpiecznych miejsc, nie tylko jeśli chodzi o samą drogę,
  • Nie jest to trasa komunikacyjna, bo nie ułatwia dojazdu z dzielnicy do dzielnicy, robiąc bezsensowne pętle gdzie tylko się da,
  • Nie jest to trasa turystyczna, bo nie tylko nie pokazuje żadnych ciekawych miejsc, ale wręcz przeciwnie pokazuje same nieciekawe miejsca,
  • Nie... chce mi się więcej pisać..., bo jedyny cel jaki widzę to trasa mająca na celu zdobycie dotacji unijnych pokazując jak biedne, brzydkie i brudne jest miasto Zabrze.....

Szkoda, bo z całym szacunkiem dla tego co władze naszego miasta zrobiły i robią, ten szlak pozostanie w moich (a myślę, że nie tylko) oczach pomnikiem nieudolności... Tak brzydkiego szlaku rowerowego nie widziałem nigdzie w Polsce, a trochę już widziałem...

Kadencja: 80

AktywnośćJazda na rowerze Dystans35.39 km Czas w ruchu01:30 Vśrednia23.59 km/h VMAX44.42 km/h
Tętnośr.155 TętnoMAX189 Temp.9.0 °C SprzętSuperior 929
Potrzebuję odpoczynku...czyli Panie Heńku

Potrzebuję odpoczynku...czyli Panie Heńku

Potrzebuję odpoczynku... więc po pracy poszedłem się zmęczyć.Ciemno, nie chce mi się dziś szukać ścieżek w świetle czołówki i lampek. Chcę pokręcić szybko. Tzn, nie szybko, bo wciąż nie umiem, ale tak żeby się zmęczyć. Mały ruch na drogach więc się udaje po asfalcie. Bunkier w uszach (uchu) pomaga kręcić...

Damy radę, damy, damy radę... Pewnie tak, zawsze dajemy, ale potrzebuję odpoczynku... od wszystkiego... Niestety na razie się na to nie zanosi. A szkoda...

Kadencja: 100

AktywnośćJazda na rowerze Dystans35.16 km W terenie1.00 km Czas w ruchu01:30 Vśrednia23.44 km/h VMAX47.17 km/h
Tętnośr.153 TętnoMAX178 Temp.11.0 °C SprzętSuperior 929
I po świętach

I po świętach

Szybko minęły święta w tym roku. Miałem nadzieję na kilkudniowy odpoczynek, a tu jutro i w sobotę praca. Tak bywa. Choć rzeczywiście potrzebuję odpoczynku. Bardzo potrzebuję.

Wczoraj rower umyty, więc dziś nie ma parcia na teren. Asfaltem w stronę Tarnowskich Gór, Starych Tarnowic, potem Laryszów, Miedary, Zbrosławice i dom. Momentami czuć powiewy wiatru od południa. Echo halnego?

Zdjęć nie było na trasie więc w zamian jakaś muzyka. Świąteczna.

Kadencja: 96

AktywnośćJazda na rowerze Dystans31.94 km W terenie27.00 km Czas w ruchu01:34 Vśrednia20.39 km/h VMAX37.68 km/h
Tętnośr.148 TętnoMAX185 Temp.11.0 °C SprzętSuperior 929
Spalić wczorajsze kalorie

Spalić wczorajsze kalorie

Trudno się było oprzeć temu co na wigilijnym stole (nie dotyczy ryb :) ). Dziś trzeba to spalić. Czasu nie ma zbyt dużo, ale chwilę przed obiadem udaje się pokręcić. Głównie BTR-y, czyli m.in. mój ulubiony Segiet. Na głównych drogach mniej błota niż wczoraj.

Błota coraz mniej
Błota coraz mniej © djk71

Dużo spacerowiczów. Niestety niektórym się wydaje, że ścieżki są tylko dla nich. Szczytem była całująca się na środku ścieżki, na zjeździe, para, a wokół nich resztę miejsca zajmowały odpoczywające psy. Okazało się, że potrafię efektownie hamować.

Mniej efektownie hamowałem kilka minut później, gdy ujechało mi tylne koło i rower się położył, a ja wylądowałem na czworaka. Prawa noga uderzyła w pedał, albo odwrotnie, w każdym razie bolało. Mam jednak nadzieję, że skończyło się na otarciach i siniakach.

Kadencja: 85

AktywnośćJazda na rowerze Dystans29.57 km W terenie24.00 km Czas w ruchu01:30 Vśrednia19.71 km/h VMAX39.21 km/h
Tętnośr.145 TętnoMAX192 Temp.10.0 °C SprzętSuperior 929
Przed Wieczerzą

Przed Wieczerzą

Przed Wieczerzą Wigilijną, a czułem się jakbym jeździł po Śniadaniu Wielkanocnym...

Boże Narodzenie czy Wielkanoc?
Boże Narodzenie czy Wielkanoc? © djk71

Amiga ostrzegał mnie, że w lesie jest błoto, ale przecież musiałem sprawdzić sam :-) Jest.

Jako, że święta to postanowiłem wprowadzić do domu czysty rower. Niestety od rana na wszystkich myjniach kolejki po kilkanaście samochodów. Zrezygnowałem.

Nie ma czasu na stanie w kolejce, nie ma też czasu dziś na długi wpis. Wkrótce pojawią się goście.

Wszystkim zaglądającym tu, życzę zdrowych i spokojnych Świąt, obyście w tym coraz bardziej zwariowanym świecie znaleźli przy okazji świąt chwilę dla bliskich i dla siebie.

A.... i smacznego... :-)

Kadencja: 83

AktywnośćJazda na rowerze Dystans50.47 km W terenie49.00 km Czas w ruchu03:02 Vśrednia16.64 km/h VMAX33.46 km/h
Tętnośr.149 TętnoMAX184 Temp.5.0 °C SprzętSuperior 929
Wolę śnieg niż błoto

Wolę śnieg niż błoto

Przed wyjściem pytam żonę, która właśnie wróciła z kijków: błoto, czy śnieg? Śnieg. To nie biorę błotników. A mogłem spojrzeć na termometr...

Pięknie
Pięknie © djk71

Na początku rzeczywiście resztki śniegu, ale z każdym kolejnym kilometrem śnieg znika, za to jest więcej błota. Dziś tylko po okolicy, po ścieżkach, tych znanych i tych mniej znanych. To, że pryska w oczy to drobiazg, gorzej wtedy, gdy kiedy tylne koło jeździ na boki zamiast do przodu.

Droga czeka
Droga czeka © djk71

Hamulec działa jak wczoraj, czyli... jutro serwis. Pytanie czy znajdzie się jakiś, który zajmie się odpowietrzeniem w trakcie rozpoczynającego się weekendu...

Błotko
Błotko © djk71

Nie tylko rower jest brudny...

Błotko nie tylko na rowerze
Błotko nie tylko na rowerze © djk71

Kadencja: 83

AktywnośćJazda na rowerze Dystans25.11 km W terenie24.50 km Czas w ruchu01:38 Vśrednia15.37 km/h VMAX31.51 km/h
Tętnośr.151 TętnoMAX190 Temp.2.0 °C SprzętSuperior 929
Harce po śniegu bez zahamowań

Harce po śniegu bez zahamowań

Wolny dzień więc jest okazja pojeździć za dnia, ale ponieważ cały tydzień był wyjątkowy ciężki to najpierw odsypiam zaległości, potem bez powodzenia walczę z Igorkiem na boisku (FIFA) by w końcu około 13-tej wybrać się na rower.

Niestety łatwo nie jest. Przedni hamulec już przy wyjeździe na Nocną Maskarę nie były w najlepszym stanie, po imprezie zdecydowanie wymagają zmiany. Oczywiście jak zawsze drobne problemy, ale w końcu się udaje. Z tyłu tez nie jest dobrze, ale lepiej, niestety pojawia się jakiś dziwny efekt i naciśnięcie klamki sprawia, że ta wciska się zupełnie i koło nie hamuje, dopiero za drugim, trzecim razem jest ok. Zobaczymy jak będzie w terenie.

Do tego jeszcze przerzutki wariują, ale udaje się je ustawić. Niestety zajmuje to wszystko trochę czasu i wyjeżdżam dużo później niż planowałem.

Na dworze resztki śniegu, po wczorajszej nocy. Niby nie dużo, ale wystarczająco żeby uatrakcyjnić jazdę.

Do tego hamulec z tyłu działa jak dział w domu, czyli za pierwszym razem nie łapie nic, dopiero za drugim, trzecim razem można hamować, a wtedy jest dziś zabawa... ;-)

Ktoś wie o co chodzi? Efekt jest taki jakby go pompował, żeby klamka nabrała oporu.

Zabawy w lesie są ciekawe, z jednej strony śnieg sprawia, że jest łatwiej bo pierwsze nie widzę przeszkód (korzeni, kamieni, kolein, a po drugie są one jednak częściowo wyrównane przez śnieg.

Z drugiej strony jest trudniej, bo... nie wiadomo co jest pod śniegiem. Kilkukrotnie zeskakuję z roweru, ale obywa się bez wywrotki.

Trudno jest też zrozumieć niektóre znaki:

Zachód słońca podpowiada, że pora wracać do domu, bo lampki leżą na półce.

Szkoda, bo zabawa jest przednia, tylko wolałbym ufać hamulcom

Kadencja: 80

AktywnośćCiężary Czas w ruchu00:55
Zmęczony po Masakrze?
Kategoria Samotnie, Siłownia

Zmęczony po Masakrze?

Zabawy z ciężarkami były strasznie ciężkie. Podobnie jak kilka ostatnich dni. Wciąż mi się chce spać. Efekt weekendowej Masakry?

AktywnośćJazda na rowerze Dystans30.60 km Czas w ruchu01:34 Vśrednia19.53 km/h VMAX45.63 km/h
Tętnośr.129 TętnoMAX180 Temp.1.0 °C SprzętSuperior 929
Zimno i dziurawo
Kategoria do 50km, Samotnie, śląskie

Zimno i dziurawo
Wczorajszy wieczór upłynął pod znakiem łatania dętek po weekendowej Masakrze.

W trakcie imprezy jedna dętka zmieniona, drugą dopompowywałem, ale i tak na mecie już nic nie było. W tylnej znaleziona dziurka, załatana. Z przodu też miękko więc kontrola i kolejna znaleziona dziurka. Kiedy i z tą sobie poradziłem zauważyłem, że z tyłu znów zeszło powietrze... Kolejna łatka, bo... była tam jeszcze jedna dziurka. I... rano okazuje się, że z tyłu znów flak :-(

Nie było czasu tego naprawiać przed pracą, więc po powrocie rzut oka co się dzieje.. i łatka puściła... Korekta i późnym wieczorem na rower.

Niestety za lekko się ubrałem, szczególnie jeśli chodzi o stopy i bez względu na to co robiłem (np. duża kadencja) to stóp i tak się nie udało ogrzać. Dyskomfort sprawił, że marzyłem już tylko o tym żeby dotrzeć do domu. Poza tym pod koniec czułem jednak zmęczenie - efekt weekendowego szaleństwa chyba.

Kadencja: 89