Wpisy archiwalne w miesiącu

Luty, 2009

Dystans całkowity:172.00 km (w terenie 5.50 km; 3.20%)
Czas w ruchu:08:54
Średnia prędkość:19.33 km/h
Maksymalna prędkość:44.10 km/h
Liczba aktywności:4
Średnio na aktywność:43.00 km i 2h 13m
Więcej statystyk
AktywnośćJazda na rowerze Dystans45.60 km Czas w ruchu02:26 Vśrednia18.74 km/h VMAX44.10 km/h
Temp.6.0 °C SprzętRock Machine Flash
Potrzebowałem tego
Potrzebowałem tego

Trzy tygodnie przerwy. Koszmar. Brak czas, choroba, paskudna pogoda... Nie tak to miało być...

Wczoraj już byłem pewien, że wyjdę ale też się nie udało. Dziś za to byłem pewien, że pojadę, nawet pogoda do tego namawia, nie jest może tak jak ostatnio ale przynajmniej nie pada i śniegu nie ma na drodze.

Przed samym wyjazdem dostaję informację od Kosmy, że zmierza w naszym kierunku - więc już nie muszę się zastanawiać gdzie jechać - wyjadę jej naprzeciwko i wtedy zobaczymy co dalej.

Ruszam, chce mi sie jechać. Nie przeszkadza mi nawet pryskająca na twarz woda z ulicy. Przed Karbiem wpakowałem się na chodnik, który po 100m okazał się być zasypany mokrym śniegiem, po którym nie dało się jechać... kolejne 300m musiałem przejść spacerkiem.

Dalej już spokojnie, nie licząc paru wariatów na drogach, ale do tego powoli zaczynam się przyzwyczajać.

Krótka rozmowa z Moniką i decydujemy się jechać na oślep, żeby się powłóczyć, bez specjalnego celu (no może jeden mały jest).

Mijamy kilku kibiców w niebieskich szalikach. Dziś Wielkie Derby Śląska. Rok temu byliśmy na stadionie wraz z Damianem i Piotrkiem. To wtedy poznaliśmy Młynarza i wiele się wydarzyło od tego czasu... :)

Jedziemy, mijamy Brynicę - nie wiedziałem, że bywa aż tak szeroka...



I że takie fajne mosty można nad nią spotkać.



Po drodze zachowuje się trochę egoistycznie, sorry Monika. Nie dość, że wybieram trasę (trochę nieświadomie) ze sporą liczbą podjazdów, to na dodatek co chwilę uciekam Monice i biedna musi sama pedałować, ale jakoś tak mnie nosi...

W końcu docieramy do Muzeum Chleba w Radzionkowie. Zamknięte ale i tak nie ma dziś czasu na zwiedzanie - zaraz mecz :-)




Teraz już prosto do domu. I nagle szok. Wycinają mi las. Koszmarnie to wygląda. Tylko czemu?



Już wiem - przecież tędy będzie biegła autostrada A1. Fajnie, ale szkoda drzew...

Docieramy do domu. Górnik wygrywa 1:0!!! Fajny dzień. :)

Raz jeszcze serdecznie dziękuję wszystkim, którzy oddali głos na mój blog w konkursie Blog Roku 2008.
Dzięki Wam trafił on do dziesiątki najlepszych w kategorii "Moje zainteresowania i pasje" - 6 miejsce (spośród 744 blogów) oraz zajął 22 miejsce w klasyfikacji generalnej (9132 blogi).

Dzięki Waszym głosom zebrane zostały ponad 43 tys. zł, które zostaną przeznaczone na turnusy rehabilitacyjne dla dzieci z porażeniem mózgowym.

Na stronie konkursu jest również lista szczęśliwców, którzy wylosowali aparaty fotograficzne... może to ktoś z Was...
Temp.-3.0 °C
Gogol Bordello
Gogol Bordello

Nie da się… Nie chce się… Nie ma kiedy...

Pogoda do duszy, brak czasu, brak chęci… diabli wiedzą co jeszcze. W ciągu całego tygodnia ani jednego kilometra… :( Do duszy to wszystko.

Inne sprawy podobnie, dobrze, że do wielu zmusiło mnie życie… Inaczej byłby to jeden z bardziej straconych tygodni w ostatnim czasie... To straszne jak inni ludzie potrafią działać na człowieka. Potrafią w nim zabić cały zapał, chęć działania, entuzjazm.

Wydawało mi się, że zawsze potrafię mieć wszystko i wszystkich gdzieś i robić swoje, ale czasem się nie da… Nadmiar agresji, krótkowzroczności, obłudy, czy też zwyczajnej głupoty potrafi dobić chyba każdego. Tym bardziej jeśli wydobywa się z osób wydawałoby się inteligentnych lub chociaż czasem myślących…

W takich chwilach najchętniej uciekłbym gdzieś daleko od wszystkich, których znam, siadł na rower, a może po prostu wsiadł do auta i włóczył się od miasta do miasta, "ode wsi dode wsi".

Albo inaczej… siadłbym na ławeczce w Wilkowyjach z "Mamrotem" w ręce…

Ech… czasem brak słów… Najgorzej wtedy kiedy Ci na kimś / na czymś zależy….




Gogol Bordello - "Gogol Bordello to 9-osobowa nowojorska formacja w skład której wchodzi dwóch Rosjan, pół-Chinka pół-Szkotka, Żyd, Etiopczyk, Ekwadorczyk, Tajka, Amerykanin i jeden Ukrainiec. Mieszanka tyle nietypowa, co wybuchowa, bowiem muzyka Gogol Bordello to żywiołowa mieszanka punku i rocka grana z ukraińskim sznytem."
AktywnośćJazda na rowerze Dystans84.00 km Czas w ruchu04:02 Vśrednia20.83 km/h VMAX42.40 km/h
Temp.11.0 °C SprzętRock Machine Flash
Tyskie Browary Książęce
Tyskie Browary Książęce
Nie wiedziałem czy się uda, bo z Jankiem umawiam się już od roku i zawsze coś wtedy wypada. Dziś jednak od rana wszystko wskazuje, że jest szansa.

Szybka analiza mapy i decyduję się nie jechać na miejsce spotkania w Makoszowach, a do Panewnik żeby spotkać się z nimi po drodze. Czemu tak? Raz, że bliżej, a dwa nie jestem pewien jak szybko będą gnali, a punktualnie o 11 musimy być w Tychach. Tym razem nie mogę zwalniać tempa jak to było rok temu - choć wtedy też było świetnie.

Ruszam przez Biskupice, Rudę w stronę Starych Panewnik. W Rudzie melduję Jankowi, żeby nie czekali na mnie i że spotkamy się na rondzie "Owsianym" w Panewnikach. Tylko raz muszę spojrzeć na mapę, poza tym bez problemów dojeżdżam do celu. Na rondzie spotykam czekającego już Terrago44. Chwilkę gawędzimy i dociera reszta ekipy. Okazuje się, że większość osób już znam. Ruszamy spokojnym tempem w stronę Tychów. Po drodze gawędzimy i żartujemy.

Nie wiedzieć kiedy docieramy do celu, gdzie czeka na nas jeszcze jeden członek ekipy.
A cel dziś nie byle jaki - Tyskie Browary Książęce :)



Spinamy rowery i ruszamy na zwiedzanie Muzeum Piwowarstwa oraz samego browaru. Nie będę opisywał co widzieliśmy i co przeżyliśmy. Powiem tylko, że warto, naprawdę warto.

Znacie ten skład... :)








Momentami można było się powzruszać... Ech wspomnienia...





Budynki też robią wrażenie



Fantastyczne 2 godziny spędzone w towarzystwie sympatycznego przewodnika zakończone degustacją miejscowego wyrobu. Nawet nie wiedzieliśmy kiedy czas tak szybko minął.

Wracamy w wyśmienitych nastrojach. Uśmiechnięci, pełni energii (co widać po tempie w jakim jedziemy) dojeżdżamy do Starych Panewnik. Jako, że pogoda dopisuje i nikomu się nie spieszy, postanawiamy zrobić sobie krótki postój nad zalewem (stawem). Rozmowom i śmiechom nie ma końca, trzeba jednak wracać. Kiedy już zaczynamy się zbierać Terrago44 postanawiam zatrzymać nas jeszcze chwilę :-)



Mijamy Kochłowice i reszta ekipy skręca w lewo, a ja wraz z moją towarzyszką skręcamy w stronę centrum Rudy. Docieramy do Biskupic, gdzie zaskakujemy jej rodzinkę niepodziewaną wizytą (dziękujemy za herbatkę i ciasto) i ruszamy dalej. Jeszcze tylko krótki postój obok obiecanych kiedyś wagoników.



I już jedziemy prosto do domu.

Niesamowity dzień. Świetni ludzie, fantastyczny cel, rewelacyjna trasa i cudowna pogoda. Oby więcej takich. dni I jechało mi się dziwnie lekko. Zero zmęczenia, zero wysiłku, po prostu świetnie.

Dzięki wszystkim za towarzystwo i organizację.

Trasa: Helenka - Rokitnica - Biskupice - Ruda - Czarny Las - Kochłowice - Stare Panewniki - Zarzecze - Podlesie - Mąkołowiec - Tychy - Mąkołowiec - Podlesie - Zarzezcze - Stare Panewniki - Kochłowice - Ruda - Biskupice - Mikulczyce - Rokitnica - Helenka (o ile pamiętam)
Więcej, Wyżej, Dalej (?)
Kategoria Ble ble ble
Więcej, Wyżej, Dalej (?)
Jest nas więcej. W rodzinie kuzyna przyszła dziś na świat mała dziewczynka. Gratulacje dla rodziców :) Po naszym Marcelku to kolejny dzidziuś w ostatnim czasie. Siła nas. Jak tylko zaczną jeździć to dostaniemy bana za przekroczenie dopuszczalnej liczby rowerzystów w rodzinie :)

Dziękuję wszystkim za głosowanie na mój blog w konkursie Blog Roku 2008. Niestety blog nie zyskał uznania w oczach Tadeusza Sznuka i pozostało mi się jedynie cieszyć z 6 miejsca w kategorii Pasje i Zainteresowania. Gratulacje dla wyróżnionych blogów.

Wciąż trwa jeszcze głosowanie internautów w konkursie SMS-owym na Blog Blogerów. Od kilku dni wciąż pnę się coraz to wyżej. Obecnie już miejsce 30 (na 94 finałowe) - niestety z blogami politycznymi ciężko będzie wygrać, ale walczymy dalej :) Dzięki raz jeszcze tym, którzy już zagłosowali.

A w domu pojawiło się pożyczone takie o to coś:



NIE!!!
Nie zamierzam na tym "jeździć". A czy inni będą? Zobaczymy. Trzymam kciuki - zawsze to jakiś trening przed wiosną :-) W każdym bądź razie na pewno nie zajadą dalej niż ja. Ale też nie będą tak brudni jak ja ostatnio bywam...
AktywnośćJazda na rowerze Dystans12.30 km Czas w ruchu00:38 Vśrednia19.42 km/h VMAX34.10 km/h
Temp.-2.0 °C SprzętRock Machine Flash
3 miejsce
3 miejsce
Dziś krótko. Czasu brak więc tylko na chwilę. I niestety znów po ciemku - weekend się skończył :(

Pierwsze 500 m po osiedlu koszmarne - szklanka, nie wiem czy lepiej jechać czy prowadzić. Udaję, że jadę: 6-10 km/h. Na głównej lepiej, ale asfalt też się świeci. Jadę ostrożnie, ale staram się zmęczyć. Co tam jednak takie zmęczenie... zmęczeni to byli wczoraj nasi chłopcy w Chorwacji. Zmęczeni, ale jacy szczęśliwi...

Dziś rano, gdy wszedłem do firmy z ogoloną głową, pierwszy komentarz brzmiał - to w ramach poparcia dla naszych szczypiornistów? :) Gratulacje chłopaki! Dzielnie wywalczone 3 miejsce. Szkoda tylko, że nie mógł grać wychowanek mojego teścia - kontuzjowany Marcin Wichary. Szkoda, bo na olimpiadzie pokazał swoją klasę.

Ciekaw jestem, czy to masowe zainteresowanie piłką ręczną minie tak szybko jak się pojawiło? Pewnie tak. Do następnej imprezy znów niewielu będzie się interesowało tym sportem. Tak kibiców, jak i niestety sponsorów. Szkoda.

Trasa: Helenka - Rokitnica - Wieszowa - Górniki - Stolarzowice - Helenka.
AktywnośćJazda na rowerze Dystans30.10 km W terenie5.50 km Czas w ruchu01:48 Vśrednia16.72 km/h VMAX39.80 km/h
Temp.0.5 °C SprzętRock Machine Flash
Bandyci
Bandyci
Dziś znów wyjazd przed meczem. Asfaltem do Miechowic. Skręcam w polną drogę dojazdową do działki mojego ojca i... pierwsza glebka w tym roku. Na szczęście bezboleśnie. Dalej co parę metrów muszę się podpierać. Nierówna oblodzona droga, koszmar. Dojeżdżam do działki i szok. Niedawno komuś się nie spodobało, że była zbyt ładna i postarał się aby już taka nie była. Wiedziałem, że się wszystko spaliło, ale nie myślałem, że aż tak... :(



Ta działka była wszystkim dla taty... :( Bandyci.

Nic tu nie pomogę. Jadę dalej i... gdybym nie wiedział, że tu jest staw to bym po prostu wjechał na lód...
Kawałek dalej jedno z moich ulubionych miejsc. Mimo, że w sumie trochę smutne, to je lubię.



Z paroma podpórkami docieram do asfaltu. Po drodze trafiam na metę?



Dalej Radzionków, Karb, Bobrek, Ruda.
Ruda, która ma swój urok, lubię klimat tego miasta. Ulica Szczęść Boże... Ta nazwa często dziwi przyjezdnych. Dla miejscowych jednak jest czymś normalnym, spotykanym w wielu sąsiednich miastach.





Biskupice i zamiast jechać prosto do domu ruszam tyłami w stronę Mikulczyc. To nie był dobry wybór. Po wjeździe na ulicę Kościuszki ponowny koszmar. Nierówna, oblodzona droga, z każdym metrem coraz gorzej, boję się, że za chwilę znów wyląduję pod jakimś przejeżdżającym (na szczęście niezbyt często) samochodem.

Z ulgą docieram do głównej ulicy. Stąd już spokojnie do domu. Świetnie się jeździło, pewnie gdyby nie mecz jeszcze bym pokręcił. Jutro koniecznie do sklepu po przedni błotnik i smar.