Wpisy archiwalne w miesiącu

Marzec, 2016

Dystans całkowity:183.88 km (w terenie 71.00 km; 38.61%)
Czas w ruchu:09:31
Średnia prędkość:19.32 km/h
Maksymalna prędkość:44.82 km/h
Maks. tętno maksymalne:196 (100 %)
Maks. tętno średnie:164 (84 %)
Liczba aktywności:6
Średnio na aktywność:30.65 km i 1h 35m
Więcej statystyk
AktywnośćJazda na rowerze Dystans18.98 km W terenie18.00 km Czas w ruchu01:09 Vśrednia16.50 km/h VMAX43.49 km/h
Tętnośr.164 TętnoMAX186 Temp.11.0 °C SprzętSuperior 929
Ciężko w terenie
Miał być wypad na górki w DSD. Nie dojechałem. okazało się, że kilka ścieżek w lesie jest nieco rozjeżdżonych i była walka z nierównościami. Czasu mało więc musiałem skończyć na walce z okolicznymi przeciwnościami :-)

Lekko nie jest © djk71

Od początku wysoki puls. I tak jest już do końca. Niby krótki, ale ciężki wyjazd.

Kadencja: 76
AktywnośćJazda na rowerze Dystans42.68 km W terenie34.00 km Czas w ruchu02:13 Vśrednia19.25 km/h VMAX44.34 km/h
Tętnośr.164 TętnoMAX182 Temp.13.0 °C SprzętSuperior 929
Świątecznie w terenie
Plany na święta były wielkie, a wyszło jak to często wychodzi. Zero. Tzn. tyle miało być, ale po obiedzie urwałem się z rodzinnej imprezy i ruszyłem w teren.

Trochę krążenia po miechowickim lesie, dalej Brandka i pomysł... Chechło. Jadę przez Tarnogórski Labirynt Skalny i Doły Piekarskie. Pierwszy raz wjeżdżam od tej strony.

Labirynt Skalny © djk71

Przed wjazdem stojaki na rowery. Przechodzi mi przez myśl, że zrobili zakaz wjazdu dla rowerów, ale nic takiego nie widzę. Za to jest walor edukacyjny.


Edukacja na parkingu rowerowym © djk71

Dalej kierunek na Nakło, czyli kolejny podjazd :-) I jak zwykle zamknięty szlaban.

Jak zawsze zamknięte © djk71

Rundka wokół Chechła. Mimo, że do sezonu jeszcze daleko, to ludzi sporo.

Powrót przez Tarnowskie Góry. Lekko zmęczony, ale zadowolony, że udało się choć tyle przejechać...

Kadencja: 80

AktywnośćJazda na rowerze Dystans20.69 km W terenie7.00 km Czas w ruchu01:05 Vśrednia19.10 km/h VMAX39.96 km/h
Tętnośr.156 TętnoMAX182 Temp.4.0 °C SprzętSuperior 929
Znów trochę po terenie
Po wczorajszej awarii przełajówki, dziś trzeba się było przeprosić z góralem. Chwilę zajmuje doprowadzenie go do stanu używalności (smarowanie, pompowanie, zmiana lampek) i jadę. Niby chcę do lasu, ale jadę po asfalcie. Bez planu. Zupełnie inaczej się jednak jedzie takim rowerem, jednak amortyzacja pomaga. Do tego pozycja inna.

Szybko się ściemnia, dobrze, że niedługo zmiana czasu.

Słońce zachodzi © djk71

Na Osiedlu Młodego Górnika wjeżdżam do lasu. Choć sił brak, to jest jednak to co lubię... Teren...
Mimo, że przejażdżka krótka to wracam zmęczony. I zadowolony, że znów się udało pokręcić.


AktywnośćJazda na rowerze Dystans25.88 km Czas w ruchu01:12 Vśrednia21.57 km/h VMAX44.82 km/h
Tętnośr.163 TętnoMAX186 Temp.4.0 °C SprzętTaduesz
Podjazdy i hak
Kiedy wracam z pracy jest jeszcze jasno. Trzeba to wykorzystać. Zamiast obiadu szybki rowerek.

Trasa jakoś tak się układa, że zaliczam same okoliczne podjazdy. Zasapany, ale myślałem, że będzie gorzej. Ostatni podjazd  tradycyjnie obok Akademii, przepraszam obok Uniwersytetu Medycznego.

Podjeżdżam i... słyszę i czuję jak coś strzela i zgrzyta w tylnym kole. Mam nadzieję, że to jakaś gałąź. Niestety nie.

Pęknięty hak...

I po haku :-( © djk71

I przerzutka wkręcona gdzieś w szprychy :-(

Ciekawe co z przerzutką? © djk71

Na szczęście do domu tylko kilkaset metrów. Nawet nie próbuję nic z tym robić. Rower na ramię i maszeruję do domu.

Jutro znów jakiś serwis zarobi. Oby tylko mieli taki hak....
AktywnośćJazda na rowerze Dystans20.34 km Czas w ruchu00:59 Vśrednia20.68 km/h
Tętnośr.157 TętnoMAX188 Temp.6.0 °C SprzętTaduesz
Wieczorem po strefie
Po wczorajszej DTŚ-ce bałem się, że dziś nie wstanę, ale jakoś się udało i o dziwo nic nawet nie czuję. No może trochę jedną część ciała, ale nie powiem jaką, bo to słowo ostatnio jest na cenzurowanym... ;)

Krótka rundka wieczorem po strefie. Prawie cała ładnie oświecona, zero ruchu, nawet drogi rowerowe szerokie i asfaltowe...

Strefa oświetlona © djk71

Tylko miejscami niespodzianki zbyt duże ;-(

Zbyt wysoki krawężnik jak na rowerówkę :-( © djk71

Nie dało się do końca zrobić dobrze, szkoda.

AktywnośćJazda na rowerze Dystans55.31 km W terenie12.00 km Czas w ruchu02:53 Vśrednia19.18 km/h VMAX42.17 km/h
Tętnośr.161 TętnoMAX196 Temp.6.0 °C SprzętTaduesz
Test DTŚ-ki
Po ponad 30 latach zakończono budowę Drogowej Trasy Średnicowej łączącej Katowice z Gliwicami. Łącznie...31,3 km, czyli 1 km / rok...

Otwarcie postanowiono zrobić huczne i m.in. zorganizowano przejazd rowerowy po DTŚ-ce. Niestety obok trasy nie powstały DDR-y więc to jedyna okazja na bliższy kontakt rowerzystów z trasą. Postanowiłem pojechać. Nawet nie tyle z samej chęci jazdy po tej drodze, ile żeby w końcu mieć motywację na przejażdżkę. Co prawda do samego końca nie byłem pewien, czy uda się pojechać, ale na szczęście udało się.

Rowerzyści z całego Śląska umawiali się na wspólny dojazd do Gliwic, miałem nawet zamiar dołączyć do którejś z zabrzańskich grup, ale jakoś nie wyszło. Próbowałem dojechać do grupy w Rokitnicy, ale chyba się spóźniłem i w efekcie pedałowałem sam. Nie byłem tym nawet jakoś specjalnie zmartwiony. Nawet nie chciało mi się zmieniać trasy i pojechałem tak nielubianą przeze mnie DK78. Na szczęście ruch nie był zbyt duży.

Na miejscu spotykam Tomka, z którym kiedyś pracowałem. Widząc (w końcu w realu) jego tandem podejrzewam, że przyjechał z małżonką (dopiero potem dociera do mnie, że przecież Edyta chwilowo chyba nie jeździ). Tomkowi towarzyszy kolega - Piotrek.

Ładny rowerek © djk71

Mamy jeszcze godzinę do startu więc ruszamy w miasto w poszukiwaniu kawy. Trochę za wcześnie, wszystko oprócz Maca pozamykane.

Na bezrybiu...

Po krótkiej przerwie ruszamy na miejsce startu... do tunelu :-) Po chwili za nami tłum.

Wszystkich za nami nie widać © djk71

Przed nami też sporo...

Przed nami też już sporo © djk71

Ciekawe ile było osób, szacuję, że pewnie sporo ponad tysiąc.
EDIT: Media podały, że rowerzystów było... 3 tysiące!

Sektor, po sektorze ruszamy. Miasto z tej perspektywy wygląda nieco inaczej, są momenty, że zastanawiamy się gdzie właśnie jesteśmy. Niestety aparat został w miejscu trudno dostępnym, a w tłumie nie bardzo chcę ryzykować sięganie po niego. Choć tłum to trochę przesadzone słowo. Mimo, iż jest nas wielu, to wypuszczanie nas na trasę grupkami spełniło swe zadanie. Peleton robi ogromne wrażenie, ale nie jest tłocznie, każdy jedzie w swoim tempie.

Po drodze dogania mnie Krzysiek. Co za miłe spotkanie. Krótkie rozmowy o tegorocznych planach i... przed końcem trasy gdzieś mi ucieka. Na mecie też nie udaje mi się go spotkać. Szkoda, bo może wracalibyśmy razem.

Na DTŚ-ce © djk71

Na mecie każdy (prawie, bo frekwencja przerosła oczekiwania organizatorów i nie dla wszystkich starczyło) dostaje pamiątkowy bidon.

Chwila zastanowienia się co dalej i chłopaki postanawiają jeszcze pojeździć i kawałek mnie odwieźć. Miło :-) Krążymy trochę po parku obok Chorzowskiej. Wydawało mi się, że jest mniejszy. Kiedy w pewnym momencie chłopaki postanawiają pokazać co znaczy napęd na dwa silniki, przez chwilę się trzymam za nimi, ale w końcu odpuszczam, brak sił. Mocniejsze depnięcie szybko załodze tandemu daje znać o sobie. Zaliczają kilkukrotnie zakładanie łańcucha... :)

Jedziemy dalej w stronę autostrady, krążymy chwilę po lesie, by w końcu rozstać się przy Leśnej. Dobrze, bo jeszcze trochę i bym umarł. Zresztą i tak prawie umieram przy podjeździe z Rokitnicy. Rok temu udawało mi się tu utrzymywać prędkość powyżej 20 km/h, dziś nie potrafię utrzymać 10 km/h. No cóż długa przerwa i 24kg robią swoje ;-(

Czy rowerowy urlop za dwa miesiące ma sens? Z taką kondycją i wagą nie bardzo... a co można zrobić w dwa miesiące?