Wpisy archiwalne w miesiącu

Marzec, 2015

Dystans całkowity:446.20 km (w terenie 162.00 km; 36.31%)
Czas w ruchu:26:55
Średnia prędkość:16.58 km/h
Maksymalna prędkość:54.72 km/h
Maks. tętno maksymalne:193 (106 %)
Maks. tętno średnie:167 (91 %)
Liczba aktywności:8
Średnio na aktywność:55.78 km i 3h 21m
Więcej statystyk
AktywnośćJazda na rowerze Dystans161.38 km W terenie98.00 km Czas w ruchu09:31 Vśrednia16.96 km/h VMAX41.07 km/h
Tętnośr.157 TętnoMAX191 Temp.8.0 °C SprzętSuperior 929
Róża Wiatrów 2015
Po raz pierwszy udaje mi się w końcu dotrzeć na Różę Wiatrów. Bardzo późnym wieczorem docieram do bazy w podpoznańskich Koziegłowach. Miło spotkać po kilkumiesięcznej przerwie wielu znajomych.

Najpierw rozpakowanie się, przygotowanie na jutro plecaka i roweru i można jeszcze trochę posiedzieć i pogadać, np. o przełajówkach ;-) W końcu jednak kładę się spać, bo pora naprawdę późna.

Pamiątka z imprezy © djk71


START
Kiedy się budzę większość jeszcze śpi.

Rowery gotowe © djk71


Śniadanko, wybór ubrania i oczekiwanie na rozpoczęcie imprezy. Kwadrans przed startem krótka odprawa i dostajemy po dwie mapy formatu A3 w skali 1:50 000. Mamy kilka minut na zaplanowanie trasy. O ósmej start. Przed nami 150 km w 15 godzin. Czasu wydaje się być aż nadto, ale jak zwykle wszystko wyjdzie "w praniu".

Narysowanie trasy wcale nie jest takie proste, robię drobne korekty. W końcu ruszam.

PK 4 - Zakręt rowu
Zaraz po starcie modyfikuję plan dojazdu do punktu sugerując się grupką, która jedzie przede mną. Chwilę po wjeździe w teren lekkie zamieszanie. Nie lubię jazdy w grupie bo wtedy instynkt stadny bierze górę nad racjonalnym myśleniem - skoro inni tam jadą to ja też. Po chwili korekta i jest punkt.

PK 3 - Mulda

Kolejny bliski punkt. Kiedy dojeżdżam na punkcie tłumy - nie muszę szukać.

PK 2 - Skraj lasu

Tu również nie ma problemu, choć jak się okazuje Ci którzy atakowali trochę bardziej z południowo-wschodniej strony mieli z tym trochę problemu.

PK 20 - Na ścieżce
W drodze do punktu udaje się wyprzedzić kilka kolejnych osób. Podbijam punkt i wyjeżdżając z niego skręcam w lewo i wracam do asflatu. Na mapie mam co prawda kreskę w prawo, ale pamiętam, że rysując trasę zmieniłem plany co do tego odcinka.
Coś mi jednak nie daje spokoju i wyciągam mapę z mapnika. Szlag by to trafił. Miałem skręcić w prawo i... jechać do PK 15. Zawracam.

PK 15 - (brak opisu)
Dojazd do punktu bez problemu, po raz kolejny wyprzedam te same osoby.

Przegapiłbym ten punkt © djk71


Zamiast jak większość wrócić do Wierzonki decyduję się objechać jezioro mając nadzieję, że lekkie nadłożenie drogi odrobię jadąc asfaltem. I rzeczywiście jedzie się szybko, tyle, że mocno pod wiatr.

PK 12 - Skrzyżowanie dróg
Punkt zaliczony bez problemu. Pierwsze gałęzie zaplątane w koło. Ot teraz będzie się tak częściej działo.

PK 19 - Koniec rowu
Punkt był chyba tak prosty, że nawet go nie pamiętam.

PK 5 - Zakręt rowu
Z poprzedniego punktu czerwonym rowerowym przez Zielonkę. Chyba trochę dookoła. Do tego przed punktem dojeżdżam do kilku innych zawodników i jak to bywa w takich przypadkach znów się sugeruję nimi i zaczyna się szukanie. W końcu powrót do głównej drogi  drugie podejście - tym razem trafiony - zatopiony.  Ale przynajmniej z kwadrans stracony. Wyjeżdżając z punktu mijam się z Grześkiem. Pewnie zaraz mnie dogoni.

PK 7 - Skrzyżowanie dróg
Dogania mnie przed punktem dziwiąc się czemu tak wolno jadę. Nie wiem, mam za sobą niecałe 50km i zaczynam czuć zmęczenie. Za szybkie tempo na początku? Fakt, puls był cały czas wysoki. Karta przedziurkowana. Zaraz długi asfalt więc Grzesiek już zaciska dłonie na lemondce. Nawet nie próbuję mu dotrzymać tempa.

PK 16 - Skrzyżowanie drogi z rzeką, pod mostem, zach. str.
Prawie 11km asfaltem, a ja ledwo jadę. Na punkcie banan - może zadziała lepiej niż wcześniejszy batonik.

Punkt był pod mostem © djk71


PK 17 - Skrzyżowanie  drogi i strumienia
Wylatuję z lasu na wprost czerwonego szlaku. W planach miałem jechać drogą biegnącą nieco bardziej na zachód, ale po raz kolejny dziś ruszam za innymi zawodnikami i to okazuje się być porażką. 20 minut straconych w poszukiwaniu banalnego punktu!!!

PK 18 - Skrzyżowanie dróg
Kolejny długi przelot - 12 km. Czuję straszne zmęczenie. Po głowie chodzi tylko jedna myśl - Wróć do bazy! Trochę trwa zanim udaje mi się pozbyć tego diabełka...

Chwila przerwy w pobliżu przystanku - byłem tak zmęczony, że przeczytałem: Przystań (zamiast Przystanek) i długo się zastanawiałem o co chodzi. Mijając mnie Jarek z Krzyśkiem proponują piwo, wolałbym masażystkę :-)

Przy przystanku Budziszowice © djk71

Trochę przed punktem wyprzedza mnie Marcin z uszkodzonym mapnikiem. Nie mam siły żeby mu siąść na kole.

PK 10 - (brak opisu)
Wciąż bolą mnie uda, ale psychicznie trochę lepiej.

Droga © djk71


PK 6 - Brzeg stawu wsch. strona
Dojeżdżam przez Mściszewo. Znajduję staw ale nie ma punktu. Chcę zadzwonić do organizatora, ale na mapach nie ma numeru telefonu. Porażka. Trudno robię dokumentację fotograficzną i jadę.

Staw, ale nie ten © djk71


Jeszcze jeden rzut oka na mapę i... po chwili mam drugi staw, albo coś co nim kiedyś było. Jest też i punkt. Kilkanaście minut w plecy :-(

PK 9 - Skrzyżowanie drogi i strumienia
Znów długi przelot.

Przed pałacem w Biedrusku © djk71

I skręcam do punktu zbyt daleko fundując sobie niezły podjazd.

PK 14 - Skarpa, u podnóża

Łatwy i ładny punkt.

Drzewa © djk71


PK 13 - Skrzyżowanie dróg
W planach miałem jechać do punktu objeżdżając Jez. Bolechowskie. Ta trasa wydawała mi się najprostsza. Finalnie jednak wybrałem opcję południowo-wschodnią. Mimo zawahania wjeżdżam na punkt bezproblemowo.

PK 8 - Mulda
Mijam Kamińsko, wjeżdżam na czerwony szlak i trzymając się głównej drogi w lesie szybko go gubię. Ląduję w Potaszu, czyli znów kilka km gratis. Mimo to punkt zaliczony. Czuję już zmęczenie, bo wracajac z punktu nawet nie próbuję podjeżdżać tylko wprowadzam rower na górkę.

PK 11 - Obniżenie
Do punktu docieram bezbłędnie choć łatwy nie był, szczególnie, że dopiero na mecie dostrzegam, że było do niego całkiem przyzwoite rozświetlenie. Po raz drugi dziś okazuje się, że mam za mały mapnik i nie wszystko widzę.

Po drodze po raz pierwszy na żywo widzę ducha...

Ghost Bike © djk71


PK 1 - Zakręt suchego rowu
Zaczyna się robić ciemno. Zaliczam punkt i pora włączyć oświetlenie i założyć czołówkę.

Meta
Teraz tylko trzeba wydostać się na asfalt i dojechać do mety. Jest i asfalt tylko czemu kompas mi każe skręcić w inną stronę niż wychodzi mi z mapy? Skręcam... tak jak chciałem. Dojeżdżam do miasta i stąd już prosta droga do Koziegłów. Tylko czemu biegnie na południe kiedy miała na południowy - zachód? Moje podejrzenia okażą się słuszne kiedy w domu analizuję co zrobiłem. Zamiast w Kicinie wyjechałem w Czerwonaku. Masakra. Na szczęście po chwili jestem na mecie.

Zostawiam rzeczy i idę na dużą porcję makaronu, drożdżówkę i herbatę. Potrzebowałem tego :-)


Podsumowanie
Z jednej strony nie jest źle - komplet punktów i prawie cztery godziny przed końcem czasu. Z drugiej jednak najlepsi przyjechali chyba z cztery godziny przede mną! Ale pewnie oprócz tego, że im noga podawała to nie robili takich głupot jak ja dzisiaj.

Niby jestem zadowolony, że kolejny komplet punktów, ale też wściekły na proste błędy nawigacyjne. Do tego zaskoczony, że tak szybko brakło mi sił, zaczęły boleć nogi i... siedzenie.

Mimo wszystko cieszę się, że przyjechałem, że wystartowałem, że była okazja dłużej niż zwykle pogadać z wieloma znajomymi.
I pooglądać rowery :-)

Trochę zabawek © djk71


Teraz tydzień przerwy świątecznej, a potem Bike Orient.

Kadencja:76



AktywnośćJazda na rowerze Dystans25.51 km W terenie20.00 km Czas w ruchu01:21 Vśrednia18.90 km/h VMAX37.04 km/h
Tętnośr.155 TętnoMAX191 Temp.12.0 °C SprzętSuperior 929
Po terenie
Dziś udaje się wyjść w końcu na rower za dnia. Od przyszłego tygodnia będzie to łatwiejsze :-) Rundka po okolicznym terenie. Nawet fajnie się jedzie. Rzut oka na traskę w Reptach - doszło jedno przewalone w poprzek drogi drzewo. 

Po drodze wykręciły się śrubki i odpadł koszyk na bidon i pompka, na szczęście zauważyłem.

Przy okazji testowanie nowych zabawek. Okazało się, że kierownicę mam za wąską.

Kadencja (częściowa, po do połowy był kabelek wypięty): 80
AktywnośćPływanie Dystans1.10 km Czas w ruchu01:00 Vśrednia1.10 km/h
Znów na basenie
Kategoria Jak ryba, śląskie
Potrzebowałem tego. Co prawda w niedzielę spędziłem 2 godziny w rudzkim Aquadromie, ale to były wygłupy z dzieciakami. Do tego ten obiekt świetnie się nadaje. Do pływania mniej.

Dziś było świetnie. Co prawda wciąż moje odczucia są mieszane, bo raz czuję, że jest coraz lepiej, swobodniej, by po chwili znów mieć wrażenie, że stoję w miejscu...

AktywnośćJazda na rowerze Dystans120.10 km W terenie30.00 km Czas w ruchu06:17 Vśrednia19.11 km/h VMAX51.52 km/h
Tętnośr.150 TętnoMAX193 Temp.13.0 °C SprzętSuperior 929 Uczestnicy
Wiosenne KoRNO 2015
Prawie 5 miesięcy od poprzednich zawodów, bezpośrednio po trzech tygodniach choroby, po przejechanych niecałych 500km w tym roku dziś wybieram się na 100km trasy na KoRNO. Nie brzmi to zbyt mądrze.

Wstaję rano, jem przygotowane przez żonę śniadanko i... kładę się do łóżka. Nie chce mi się pakować, nie chce mi się jechać. Tym bardziej, że Igor ma dziś turniej i można by mu jechać pokibicować. W końcu jednak powoli się zbieram i ruszam do Trzebiesławic (gdziekolwiek to jest). Na miejscu już sporo osób, kolejni dojeżdżają. Powitania z dawno nie widzianymi znajomymi i przygotowania roweru do startu.

Przed startem © djk71


W trakcie odprawy tadzik1963 zagaduje,że skoro amigi nie ma to może byśmy pojechali razem. Nie widzę przeszkód, nie zamierzam się dziś ścigać, ale we dwóch może jakoś damy radę :-)

Start
Po odprawie dostajemy po dwie mapy - słabo słuchałem i w pierwszej chwili wziąłem tylko jedną :-) Orientuję się, że kompas został w domu. Okulary do czytania też :-( Do tego Endomondo znów się nie chce dogadać z telefonem i nie łapie sygnału  GPS - czyli nie będzie zapisu śladu :-( Świetny początek. Rysujemy trasę i z lekkim poślizgiem ruszamy. Dobrze, że słońce świeci wyraźnie, będzie można ew. kierunki wyznaczać wg niego.

PK 11 - Skrzyżowanie ścieżek

Pierwszy punkt banalny. Dojazd dziwną rowerówką.

Ciekawa rowerówka © djk71


PK 8 - Drzewo - cmentarz choleryczny
Kolejny prosty punkt. Na miejscu spotykamy znajomych. Wszyscy jesteśmy lekko zdziwieni, bo zwykle przyjeżdżam z innej strony niż oni, a tu z tej samej ;)

PK 4 - Drzewo na skraju wyrobiska
Przelot przez Siewierz.

Zamek biskupi © djk71

I pierwszy dziś podjazd, a na jego szczycie punkt. Ciepło. Nie wiem, czy to wina słońca, czy podjazdu.

Szermierze na miejscu © djk71

Zaliczamy kolejny punkt © djk71


PK 6 - miejsce postojowe
Długi przelot.

Pod górkę, nie pierwszy i nie ostatni dziś raz © djk71

Pod wiatą krótki postój, uzupełnienie kalorii i rzut oka na mapę. Dowiaduję, się że Igor wygrał pierwszy mecz.

Chwila przerwy © djk71

PK 2 - Opuszczona baza rakietowa (rozświetlenie)
O tym, że baza była rakietowa i że jest rozświetlenie doczytałem się kilkadziesiąt km dalej (tu przeczytałem tylko pierwszą linię opisu). Tak czy owak rozświetlenie chyba nic by nie pomogło, bo było tak małe, że dalej tam nic nie widzę. Przed punktem chwila zawahania, ale zaraz potem jesteśmy na punkcie.

Opuszczona baza © djk71

PK 9 - Skrzyżowanie
Przed nami kolejny długi przelot. Tym razem przez Zawiercie. W Rudnikach długi i nieco męczący podjazd.

Panorama ze wzniesienia © djk71

Zjeżdżamy z drogi w lewo i po jakimś kilometrze powinniśmy skręcić lekko w prawo i znów w lewo. Coś nam tu nie pasuje, ale brniemy przez zarastającą ścieżkę. Straszymy kilkadziesiąt saren. w końcu zawracamy. Coś jest nie tak. Jedziemy dalej główną dróżką i... wjeżdżamy na punkt.  Coś mi się nie podoba. Dopiero w domu zobaczę, że źle zinterpretowaliśmy zakręty.

PK 1 - Drzewo nad wodą
Wyjeżdżając z poprzedniego punktu za wcześnie skręciliśmy, co wymaga pewnej korekty, ale po chwili jesteśmy już na właściwej drodze. Podjazd do Włodowic i... krótka przerwa na Rynku. W sklepach nie można płacić kartą, na szczęście jest bankomat niedaleko. Zakupy, przede wszystkim... chusteczki... cała drogę niestety wciąż mi się leje z nosa ;-(
Igor wygrał drugi mecz, są więc liderem w grupie.

Włodowice © djk71

Po przerwie ruszamy dalej, mijamy Skały Rzędkowickie i dojeżdżamy na punkt w Kroczycach.

Skały Rzędkowickie w tle © djk71


PK 7 - Mogiła żołnierza
Dojazd do punktu trochę nas zmęczył. Czyżby było pod wiatr?

Sanktuarium MB Skarżyckiej © djk71

Przed punktem mamy wątpliwości, czy nie będzie problemu z dojazdem, ale na miejscu okazuje się, że nie ma problemu, strzałki same wiodą nas do punktu.

Mogiła żołnierza niemieckiego © djk71

Jestem w szoku, że to miejsce nie uległo zniszczeniu, że ktoś o to zadbał. W tym kraju to nie jest takie oczywiste. Do tego taka tabliczka obok...

Miejsce pamięci narodowej © djk71

Rozmowa w tracie jazdy schodzi na tematy historyczne. Na historię ludzi ze Śląska...

PK 10 - Krzyż - leśna mogiła z okresu II W.Ś.
W drodze do punktu mijamy... dość oryginalne źródło...

Kapliczka - źródło Warty © djk71

To... źródło Warty.
Czasu coraz mniej więc nie zatrzymujemy się na dłużej i jedziemy do punktu.

Krzyż i kolejny punkt © djk71


PK 3 - Skrzyżowanie szlaków
Dojazd do punktu wydaje się być prosty, ale dajemy ciała... Przy krzyżu widziemy świetne oznakowanie niebieskiego szlaku, ale my musimy w drugą stronę. Mimo braku oznaczeń droga wydaje się być oczywista. Jedziemy jakieś pół kilometra i droga się kończy. Chwila szukania i decyzja... wracamy do krzyża. Dojeżdżamy i co widzę? Jakieś 10m dalej jest droga równoległa... z pięknie oznaczonym szlakiem... no comments...

PK 5 - Ambona
Jedziemy do Łaz. Po drodze piękna kolejowa wieża ciśnień "Królewska" z 1898 roku. Na  sprzedaż. Ktoś chętny?

"Królewska" wieża ciśnień © djk71

Trzeba jechać coraz szybciej, bo czasu coraz mniej.

Ostatni dziś punkt © djk71


Meta
Punkt zaliczony. W planie była droga przez Trzebyczkę, ale źle spojrzałem na mapę i skręcam na Wiesiółkę. Trudno, i tu, i tu trzeba pędzić. Za torami skręcam za szybko w lewo, ale okazuje się na szczęście, że tamtędy też można jechać. Nawet jest krócej. Mijamy Chruszczobród i zostaje ostatnie kilka km do bazy. Kładę się na lemondcę i kręcę ile sił, a tych już coraz mniej. Dojeżdżam jakieś trzy minuty przed końcem czasu. Zdążyłem. Chwile po mnie dojeżdża Tadzik. Też zdążył :-)

Zjadam pyszną zupkę. Odbieram fajną koszulkę i czas wracać do domu.

Z założenia nie miało być szybko, ale liczyłem, że będziemy na mecie z dwie godziny wcześniej. Jednak kilka podjazdów dało o sobie znać, do tego kilka drobnych błędów. Ale najważniejsze, że zaliczony komplet punktów w limicie czasu. Do tego w sympatycznym towarzystwie. Tadzik, dzięki raz jeszcze za towarzystwo i wsparcie na trasie.

Podsumowując wyszedł fajny trening po długiej przerwie. Udało się spotkać sporo znajomych, choć szkoda, że nie było okazji pogadać na mecie, bo wszyscy się już rozjechali gdy dojechaliśmy. Fajna, widowiskowa trasa - Tomek pytał mnie który punkt najbardziej mi się podobał - byłem tak zmęczony, że nie do końca potrafiłem sobie przypomnieć, teraz wydaje mi się, że największe wrażenie zrobiła na mnie mogiła żołnierza.

Przy okazji przypomnienie sobie o czym trzeba pamiętać na imprezach na orientację, a kolejne już wkrótce.

Kadencja: 80
AktywnośćJazda na rowerze Dystans19.82 km W terenie14.00 km Czas w ruchu01:05 Vśrednia18.30 km/h VMAX38.41 km/h
Tętnośr.145 TętnoMAX180 Temp.6.0 °C SprzętSuperior 929
Po (?) chorobie
Anka mnie wykończyła. Skończyło się infekcją i łóżkiem. W efekcie 1,5 tygodnia bez żadnego treningu. Dziś powrót do pracy więc wypada się też ruszyć.
Pogoda kusi na rower. Tym bardziej, że w sobotę KoRNO. W planie jednak tylko krótka przejażdżka. I wolna. omo cienkich opon wybieram las. Fajnie, choć wbrew pozorom chłodno. Momentami nawet zimno.

Wieczorem © djk71


Krótkie krążenie po okolicznym lesie. Powrót asfaltem. Do tego z nosa dalej leci. To już chyba trzeci tydzień...

Kadencja:81
AktywnośćJazda na rowerze Dystans116.49 km Czas w ruchu05:26 Vśrednia21.44 km/h VMAX54.72 km/h
Tętnośr.167 TętnoMAX187 Temp.13.0 °C SprzętSuperior 929
Ciężka Anka
Wyjazd na Annaberg. Wyjątkowo ciężki.

Che się jechać © djk71

Ciężki bo samotny
W sumie do końca nie wiedziałem, czy i gdzie pojadę. Kiedy w końcu wieczorem wysyłam kilka SMS-ów okazuje się, że wszyscy już mają jakieś plany. Mogłem jeszcze zagadać w necie, ale jakoś nie wpadłem na to.

Ten wiadukt nie budzi mojego zaufania © djk71

Ciężki, bo wietrzny
Już zapomniałem, że przed dłuższą wycieczką warto sprawdzić kierunek wiatru. A tak miałem cały czas wiatr od południa jadąc w kierunku zachód - wschód przez cały niemal czas w otwartej przestrzeni. Zmęczył mnie strasznie.

W podzięce za ocalały z pożaru kościół © djk71

Ciężki, bo jechało się ciężko
Po 2km trasy puls wskoczył na 170+ i tak już został prawie do końca. Nie wiem o co chodziło, czy to efekt choroby, czy coś zupełnie innego, bo nie szalałem na trasie. W drodze powrotnej nawet nie dałbym rady szaleć. Im bliżej domu, tym częściej zatrzymywałem się, albo chciałem to zrobić. Czułem się jak pod koniec pierwszej w życiu dwusetki.


Chwała bohaterom © djk71
Pomnik Powstańców Śląskich © djk71

Ciężko bo bolało
Uda, dłonie, nadgarstki, przedramiona i... już sami wiecie co najczęściej boli... I nie wiem czemu :-(

Podjechałem, choć powoli © djk71

Ciężko bo bolało nie tylko ciało
Znów ciężki okres, wczoraj musiałem wcześniej wrócić z pracy... ogólnie ciężko. Może dlatego celem był Annaberg?

Zatrzymałem się tylko koło Papieża, w kościele była msza © djk71


Ciężko bo niebezpiecznie
Trzy razy mało mnie samochód nie potrącił. Z tego dwa razy z mojej winy. Tak to jest jak się jedzie i nie myśli o drodze tylko...

Za pierwszym razem wjechałem na wąską, wiejską drogę i wyciągając batona z kieszeni zjechałem na środek jezdni. W tej samej chwili na gazetę wyprzedziło mnie coś wielkości nawary. Nie słyszałem go zupełnie. Czasem przydałoby się lusterko.

Lubię ten kosciół w Dolnej © djk71

Za drugim razem chciałem przejechać na drugą stronę jezdni. Z przeciwka nic nie jechało, sprawdziłem czy z tyłu jest wolne i skręciłem. Nie zauważyłem auta które pojawiło się przede mną. Gość (co prawda trochę chyba za szybko) wyjechał zza zakrętu i ratował się, a właściwie mnie efektownym hamowaniem, tańcząc po całej drodze.


Jakoś zawsze mnie kusi żeby zrobić to zdjęcie © djk71

Za trzecim razem to klasyka - dziadek z podporządkowanej. Sprawdził, czy nic nie jedzie, ale uznał chyba, że jako rowerzysta powinienem mu ustąpić pierwszeństwa i władował się tuż przede mnie. Tym razem ja ostro hamowałem.


Krzyż pokutny stawiany przez zabójcę (XIV-XVI w.) © djk71

Ciężko ogólnie jakoś...
Fajnie, że udało się wyjechać, ale nie tak to miało wyglądać. Do tego nie wziąłem mapy, a komórki mi się nie chciało wyciągać i powrót wyszedł w połowie tą samą drogą,, czego nie lubię.

Kadencja: 85


AktywnośćPływanie Dystans1.00 km Czas w ruchu01:15 Vśrednia0.80 km/h
Kolejny basen
Kategoria Jak ryba, śląskie
Dziś dużo i fajnie się czułem. Oby tak dalej. Niestety mimo ciepłego dnia nie udało się wyjść ani na rower, ani pobiegać.
Może jutro się uda. W planie Anka, ale co z tego wyjdzie... Ostatnio znów plany biorą w łeb... :(
AktywnośćPływanie Dystans0.80 km Czas w ruchu01:00 Vśrednia0.80 km/h
Runmageddon
Kategoria Jak ryba, śląskie
W ubiegłym tygodniu rozłożyła mnie choroba. Nie lubię tego. Tydzień bez ćwiczeń.

Dziś w końcu wieczorny basen. Na początku ciężko, potem lepiej. Ogólnie czuję się w wodzie coraz swobodniej. Co nie znaczy, że lepiej pływam :-(

Trafiłem dziś na zapowiedź fajnej imprezy biegowej. Pierwszy raz na Śląsku będzie organizowany Runmageddon.




Tak się napaliłem, że chciałem nawet zrezygnować z Bike Orientu, ale wpisowe trochę ostudziło mój zapał. Trochę za dużo jak na 12km. Choć oczywiście rozumiem, że organizacja będzie trochę kosztować. Może kiedyś...