Wpisy archiwalne w miesiącu

Grudzień, 2009

Dystans całkowity:19.68 km (w terenie 6.00 km; 30.49%)
Czas w ruchu:01:21
Średnia prędkość:14.58 km/h
Maksymalna prędkość:37.60 km/h
Liczba aktywności:1
Średnio na aktywność:19.68 km i 1h 21m
Więcej statystyk
Zamiast podsumowania
Kategoria Ble ble ble
Zamiast podsumowania
Nie będzie podsumowania, rekordów, osiągnięć, bo... ich nie było. No może poza pamiętną dwusetką zrobioną w towarzystwie ekipy jadącej dookoła Polski. Ten rok jeśli chodzi o jazdy był gorszy od poprzedniego ale za to to co przeżyłem ze wspaniałymi ludźmi poznanymi dzięki bikestats to... moje :-)

Dziękuję wszystkim, których poznałem w realu. Dziękuję wszystkim, których nie udało mi się poznać (jeszcze) ale z którymi wymieniłem tyle komentarzy, którzy mnie zainspirowali do czegoś... Dziękuję.

A podsumowaniem tego wszystkiego jest dzisiejszy wieczór spędzany w jakże miłym gronie ;-)



Tylko nasze rumaki musieliśmy na balkon wystawić...



Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku ;-)
Dlaczego ja to robię?
Kategoria Ble ble ble
Dlaczego ja to robię?
Po powrocie do domu okazuje się, że po wczorajszej błotnej masakrze mój rower wciąż brudny. Nikt się nad nim nie zlitował. Dobra, zrobię to sam. Zasadniczo czynność w miarę prosta, tyle tylko, że w mieszkaniu w bloku nie jest to już tak łatwe. Po prawie trzech godzinach walki - rower umyty. W sumie dwa razy dłużej go myłem niż na nim jeździłem... To nie jest normalne...

Co więcej, myślę, że wielu z tu obecnych na widok mojego "dzieła" złapało by się za głowę i.. wzięło do mycia... Chciałbym kiedyś się nauczyć/odważyć robić to tak jak JPbike.

Zdjęcie z Jacka wpisu:



Z innej beczki.
Na stronie Rowerowych Gliwic znalazłem informację o wydanej przez Europejski Komitet Ekonomiczno - Społeczny publikacji pt."Europejski słownik rowerowy". Czasem może się przydać - Rowerowe Gliwice
AktywnośćJazda na rowerze Dystans19.68 km W terenie6.00 km Czas w ruchu01:21 Vśrednia14.58 km/h VMAX37.60 km/h
Temp.2.0 °C SprzętRock Machine Flash
Spalić kalorie
Spalić kalorie
Ponad miesiąc przerwy. Dziś motywator-Kosma w końcu wyciąga mnie na rower. Odgrażała się, że zrobi to wczoraj wieczorem ale chyba już jej się nie chciało po wycieczce do Siewierza. Dziś za to plany są ambitne. Długo się zbieramy, w końcu ruszamy z Helenki. Na pierwszym skrzyżowaniu zmieniamy decyzję i decydujemy się odwiedzić po raz kolejny Księży Las. Nie dlatego, że jest tam tak fajnie, ale dlatego, że jest tam w miarę mały ruch.

Najpierw jednak chcę zerknąć w okolice Przyjemnej gdzie trwa budowa autostrady A1. Już wkrótce nie będzie ona taka przyjemna i cicha. Na całym odcinku Sośnica-Piekary widać trwające prace.



Decydujemy się jechać na azymut przez las. Widać, że dawno nie jeździłem. Zmrożone leśne drogi momentami przerażają mnie bardziej niż zwykle. Docieramy na skraj lasu. Przed nami pole. Wracamy czy...? Czy.... :-) Mkniemy przez pole, tam w końcu musi być jakaś cywilizacja.



Monika szukając drogi płoszy lisa. Czy może odwrotnie? ;)
Niestety lis uciekł z kadru.



Droga, czy raczej pole staje się coraz bardziej błotniste. Dajemy jednak radę.





W końcu wyjeżdżamy w Zbrosławicach. Niestety naszą radość z asfaltu przerywa kapeć u Moniki. Zimne, brudne koło... niezbyt przyjemne ale Kosma daje radę ;-)





Choć przez chwilę ma wątpliwości czy taki kształt ma jej koło...



Błotna przeprawa, przeciągająca się naprawa sprawiają, że decydujemy się wracać. Trochę szybsze tempo powoduje, że szybko tracę siły. Czuję się jakbym przejechał już co najmniej kilkadziesiąt kilometrów. Kiepsko.

Dojeżdżamy ubłoceni do domu. Niewiele kilometrów ale mnóstwo zabawy i uśmiechu. Ech, już zapomniałem jak to jest. A jest fajnie...

I zapomniałem się pochwalić. Dzieciątko też mnie zmotywowało do jazdy ;-)



Choć prezenty były też inne ;-)



Dziękuję Dzieciątku ;-)
Spokojnych Świąt
Spokojnych Świąt
W tym roku nie udało mi się jak w latach ubiegłych pojeździć na rowerze w Wigilię. Czemu się tu dziwić skoro przez cały grudzień nie wyszedłem na rower ani razu. Wstyd. Gdzie te czasy, gdy będąc zaledwie przez tydzień właścicielem roweru potrafiłem w Wigilię robić na nim fikołki....

Nic, to. Dziś nie pora na marudzenie. Idą Święta więc wszystkim zarażonym cyklozą życzę... jak najwięcej radości, spokoju i odpoczynku - zarówno tym, którzy będą odpoczywali na rowerze, jak i tym, którzy będą odpoczywali od roweru...

Żeby nie było za słodko i wesoło to piosenka w klimacie świątecznym ale nieco smutna. Taka to już przekorna jest ta kapela... ale i tak ich lubię... :-)
<object height="350" width="425"></object>

Marudzenie
Kategoria Ble ble ble
Marudzenie
Niradhara na swoim blogu napisała dziś:
"Dzień wstał szary i ponury, jakaś brudna mgła spowiła świat i wszystko zdawało się mówić: (...) odpuść sobie, ułóż się wygodnie na kanapie, włącz TV i zacznij wreszcie hodować oponkę."

Jak u mnie, tylko jak tak właśnie zrobiłem... :( W przeciwieństwie do Eli.

Zrobiłem tak po raz kolejny w ostatnim czasie i to nie tylko w kwestii rowerowej... Nie potrafię się zabrać do wielu rzeczy, a jak już się wezmę to nie potrafię się na nich skupić, skoncentrować, wszystko idzie wolniej niż powinno, wolniej i gorzej niż działo się kiedyś.

Przemęczenie? Jesienna depresja? A może zwyczajne lenistwo? A może problem z organizacją czasu? Nie wiem...

W każdym razie nie jest mi z tym dobrze...

Do tego dziś ekipa rządzi na Mini Nocnej Masakrze. W zeszłym roku było fantastycznie, żałuję, że dziś mnie tam nie ma...




Nie wiem. Muszę coś z tym zrobić. Jakoś sobie to wszystko poukładać. Znów wrócić do normalnego rytmu życia. Tylko... jak? Nie wiem. Nie mam pojęcia... Ech.. sorry za marudzenie...