Bike Orient - okolice Bełchatowa

Niedziela, 22 września 2013 · Komentarze(7)
Uczestnicy
Bike Orient - okolice Bełchatowa

Wczoraj na metę zjechaliśmy po ponad 190 km krótko przed godziną 23. Chwila odpoczynku, wymiany wrażeń i pakowanie. O 0:30 lądujemy w łóżkach. Nie zapowiada się długa noc. W planach pobudka o czwartej i 500km samochodem do Bełchatowa. Tylko po co? Wczoraj ostatnie 20-30km jadę na stojąco. Cztery litery bolą okrutnie jak więc mam przejechać następnych kilkadziesiąt?

Budzę się o 3:07, po nieco ponad dwu i pól godzinie spania. Skoro się obudziłem to budzę też Amigę i zarządzam wyjazd.
Droga dłuży się, czuję wczorajszy dystans w każdej części ciała, a do tego spać się chce strasznie. W końcu jednak docieramy do Kluk (-ów?). Na miejscu sporo znajomych. Ostatnich zawodów w Pucharze Bike Orient nie odpuścił też Andrzej.

Przebieramy się, przygotowujemy rowery i pora na odprawę. Na mapie w skali 1:60 000 jest 20 punktów, które musimy odszukać w terenie. Czterem z nich towarzyszą rozświetlenia w skali 1:25 000. Markery w dłoń i wytyczamy trasę, która wydaje się nam być najbardziej optymalną. Cały czas w głowach stawiamy sobie pytanie, czy aby na pewno wiemy co robimy, czy po 2-3 punktach nie okaże się, że nie jesteśmy w stanie jechać dalej? Zobaczymy.

Ruszamy.

PK 4 - Szczyt wzniesienia
Pierwszy punkt prosty, ale od razu widać, że będą piaski i podjazdy.

PK 9 - Zbocze wyrobisko piasku
Do drugiego punktu mamy tramwaj… Nie lubię tego… Nie dość, że jadąc w grupie nie trzymam swojego tempa, to dodatkowo nad koncentracją bierze górę instynkt stadny. Prosty punkt w piaskownicy.

Grupowo © djk71


PK 6 - Bunkier
Przez piaski wyjeżdżamy z punktu i mkniemy w stronę bunkrów. Na miejscu jest już kilku zawodników, wśród nich m.in. Wojtek, z którym się mijamy i jeszcze trochę będziemy, aż w końcu nam gdzieś zniknie po którymś z punktów.
Okazuje się, że okopy to nie to samo co bunkier, ale i ten po chwili jest zaliczony. Ciasno w środku. Szkoda, że nie ma czasu dłużej to zostać.

Pierwszy dziś bunkier © djk71


PK 19 - Zachodni brzeg strumienia
Następny punkt też nie stanowi problemu. Wciąż kilka osób oprócz nas dociera w tym samym czasie. Po drodze ciekawe ostrzeżenia.

A gdzie rowery? © djk71


PK 13 - Skrzyżowanie drogi z rowem
Dalej zawodnicy wybierają różne warianty, asfalt, drogę, by po chwili znów się spotkać. Ci, którzy tak jak my wybrali teren mogli być zaskoczeni. Musieliśmy się zatrzymać na fotkę.

Kapliczkowo © djk71


Kolejny lampion lekko ukryty w krzakach i gdyby nie rozsypane konfetti to łatwo by go można było minąć.

PK 1 - Wieża widokowa
Trochę na skróty, nie do końca niebieskim szlakiem, docieramy na punkt z bufetem. Ładne miejsce i pyszny poczęstunek.

W tle wieża z punktem © djk71


Nie było łatwo do niej dojść, ale Darek dał radę © djk71


PK 17 - Bunkier
Wyjeżdżając ruszamy w drugą stronę, ale od razu korygujemy błąd i brniemy przez piachy w stronę kolejnego bunkru.

Kolejny bunkier © djk71


PK 12 - Wyrobisko piasku
Piachy męczą, ale wydostajemy się z nich i pędzimy w stronę… wyrobiska piachu. Wracając spotykamy Andrzeja.

Jak nie wydma to wyrobisko piasku © djk71


PK 11 - Punkt widokowy
Podobnie jak poprzedni to punkt z rozświetleniem. Tym razem bardzo się to przydaje.

PK 3 - Szczyt wydmy
Tu znów spotykamy Andrzeja. Jak widać rower to również… bieganie :-)

Kto pierwszy u góry? © djk71


Połowa punktów zaliczona. Jest szansa na wszystkie o ile damy radę kondycyjnie. O dziwo wcale nie pamiętamy po wczorajszej dwusetce. Nawet można na siodełka bez problemu siedzieć.

PK 2 - Obniżenie terenu na wydmie
Punkt namierzony bezbłędnie, nawet ścieżka się znalazła bezpośrednio na punkt.

PK 7 - Przy drodze
Prosty punkt. Kawałek dalej jest sklep, chyba pora go zaliczyć. To jedyna dziś przerwa zakupowa, ale była potrzebna.

PK 5 - Szczyt wydmy
Ruszając spod sklepu widzimy zawodników wjeżdżających w teren. My wybieramy asfalt, który… nieoczekiwanie się kończy… Na szczęście po chwili znów go odnajdujemy i na punkt dojeżdżamy równocześnie z tymi, którzy pojechali terenem.

PK 10 - Osada łowiecka
W drodze do punku spotykamy Wikiego. Po chwili dziurkujemy karty i oczywiście pamiątkowe zdjęcie :-)

Osada łowiecka © djk71


PK 14 - Szczyt wydmy
Kolejny już dziś szczyt wydmy. Zaczynam mieć wrażenie, że to ulubione miejsce Amigi :-)

PK 18 - Brzeg stawu
Piaszczysty dojazd. W pewnym momencie uślizg i pada… na szczęście rower, mnie się udaje odskoczyć. Zakonnice w tak odludnym miejscu robią wrażenie… :-)

PK 20 - Brzeg stawu
Prosty dojazd, długa prosta, w prawo i w lewo... tylko…że nie ma ścieżki w lewo. Cofamy się i jest… ale ledwie widoczna. Jedziemy, jest staw, brzeg i drzewo z literkami PK tylko nie ma lampionu i perforatora.

Staw jest, tylko punktu nie widać © djk71


Dzwonię z info do organizatora i mamy jechać dalej, punkt jest gdzie indziej ale nam zaliczą. Chwilę później przejeżdżamy obok punktu. Dla świętego spokoju dziurkujemy karty.

PK 15 - Kaplica
Prosty dojazd, choć po piachach. Śliczna kapliczka, dzwoni Andrzej, że właśnie dojechał na metę My też zaraz będziemy, zostały nam dwa proste punkty w pobliżu mety. Tak nam się przynajmniej wydaje...

PK 16 - Szczyt wydmy
Kolejna, ostatnia dziś wydma. Skręcamy w ścieżkę przed gospodarstwem i lądujemy w wielkiej piaskownicy. Za ni ą odmierzamy kolejne metry i jedziemy na południowy zachód. Hmmm… wydmy nie ma… bo kierunek miał być południowo-wschodni. Wracamy, korygujemy kierunek i jest wydma, ale jakby z drugiej strony. Nie podoba mi się to, ale przeczesujemy ją dokładnie. Nie ma punktu. Przechodzimy z rowerami na drugą stronę i wracamy. Kolejna wydma też nie ta, ale widać z niej punkt kawałek dalej. Daliśmy ciała… Wracamy na szosę.

PK 8 - Spalony Dąb Cygański
Ostatni punkt jest blisko mety. Już wiemy zdążymy go zaliczyć. Podbijamy kartę i mkniemy na metę. Jest komplet punktów, dystans to równo 90km (wielu miało więcej), ale nad czasem trzeba jeszcze popracować.

Czas na posiłek, jak zawsze na BO świetny, i na pogaduchy ze znajomymi. Wrażeń co niemiara. Za chwilę nastąpi zakończenie i… jakiś taki smutek. Wiem, że za rok znów będzie Bike Orient, ale to zakończenie całego cyklu wprawie mnie w jakiś taki nostalgiczny nastrój. Choć spotykamy się z tymi samymi uczestnikami na wielu imprezach to jednak tu panuje jakaś taka magiczna, rodzinna atmosfera. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale jest inaczej.

Mam nadzieję, że w przyszłym roku też odbędzie się cały cykl Pucharu BO. Wg mnie to świetny pomysł, na pewno wymagający wiele pracy, ale będący czymś w rodzaju brakującego ogniwa między pojedynczymi imprezami, a "dużym" Pucharem Polski.

Wg moich wstępnych obliczeń w klasyfikacji generalnej Pucharu Bike Orient jesteśmy na 13 miejscu, Andrzej na 7 miejscu. Brawo. Może zacznie z nami częściej jeździć w przyszłym sezonie…. :-)

Komentarze (7)

Hej
Widzę, że to jakiś dłuższy pobyt w Holandii się szykuje... :-)
Nie wierzę... że jeszcze nie jeździłaś... Myślałem, że tam tylko rowerami się jeździ... ;)

djk71 05:25 poniedziałek, 30 września 2013

Zazdroszczę Ci możliwości jeżdżenia teraz na rowerze :) Ja pozdrawiam z Holandii, sąsiadka ma rower, więc liczę, że uda mi się tu sprawdzić tutejsze ścieżki rowerowe, ale póki co, jak to bywa na Holandii i jak to się jedzie na Holandię to dużo pracy :P Weekendy są jak na razie wolne, ale wtedy masę innych rzeczy się robi :)
Ale jak tylko siądę za dwoma kółkami wpis będzie murowany :D

szczypior_izka 15:07 sobota, 28 września 2013

mandraghora
Sami byliśmy w szoku, że daliśmy radę. Najpierw baliśmy się czy dojedziemy do Bełchatowa, czy nie będziemy musieli się zatrzymać gdzieś po drodze żeby się przespać, ale udało się, a potem byłem pewien, że nie będę w stanie usiedzieć na siodełku, ale okazało się, że nie ma z tym żadnych problemów.
Jadąc z 19 na 13-tkę można było skrócić drogę terenem i tam zatrzymały nas kapliczki. Było ich o wiele więcej, aż żal było, że nie ma czasu pooglądać i porozmawiać z autorem na miejscu.
limit
Najfajniejsze jest to, że im trudniejsza impreza tym bardziej się ją pamięta. Żal tylko tego, że niektóre miejsca mijamy zbyt szybko. Ale jest powód żeby wrócić.
amiga
Kompas był w użyciu tylko brakło mu funkcji automatycznej kontroli tego co mówimy z tym co robimy.
Do wczoraj byłem w szoku jak daliśmy radę to wszystko zrobić.
sikorski33
Dzięki. Moją przygodę z jazdą na orientację zacząłem na BO i od razu się w tym zakochałem, i tak zostało... :-) Warto spróbować kiedyś... Chyba, że już próbowałeś...

djk71 18:43 środa, 25 września 2013

Impreza rewelacja:) Gratulacje za fotorelację:)

sikorski33 16:22 środa, 25 września 2013

Masz rację co do BO..., faktycznie jest inny..., wyróżnia się gdzieś na tle pozostałych zawodów...

Trochę szkoda tej 16-ki..., ale to po raz kolejny potwierdza, że kompas musi być w użyciu... Z drugiej strony mogło być i tak gorzej...

Zastanawiam się jak daliśmy radę w weekend zrobić 280km rowerem 1400-1500 samochodem. Jednak warto było... Obie imprezy godne uwagi, każda inna, każda ma swój klimat..., ale.... za rok kolejna edycja..., a w najbliższy weekend czeka nas Galicja Orient :), myślę, że dopiero wtedy tak naprawdę poczujemy co to zmęczenie... tam nie będzie tak "płasko" jak na Jesiennych Trudach czy Bike Oriencie...

amiga 07:42 środa, 25 września 2013

Zestaw wspomnień z tych imprez musicie mieć z Amigą imponujący :-)

limit 07:33 środa, 25 września 2013

Gratki! Ale macie zacięcie, żeby po Trudach zrobić jeszcze BO! :) I to z całkiem dobrym wynikiem i kompletem punktów! Trochę szkoda że się kończy... mi też smutno, jesień idzie... :(

PS: Kapliczki rewelacyjne, nie widzieliśmy ich, musieliśmy jechać z drugiej strony

mandraghora 07:07 środa, 25 września 2013
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa ylemi

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]