Wpisy archiwalne w kategorii

Bieganie

Dystans całkowity:6906.40 km (w terenie 1496.49 km; 21.67%)
Czas w ruchu:834:20
Średnia prędkość:8.27 km/h
Maksymalna prędkość:183.00 km/h
Suma podjazdów:53278 m
Maks. tętno maksymalne:210 (108 %)
Maks. tętno średnie:193 (100 %)
Suma kalorii:447473 kcal
Liczba aktywności:878
Średnio na aktywność:7.87 km i 0h 57m
Więcej statystyk

Pierwsze zawody biegowe

Niedziela, 11 stycznia 2015 · Komentarze(15)
Gdyby ktoś mi dwa miesiące temu powiedział, że będę  biegał to bym go wyśmiał. A jednak 7 grudnia zacząłem treningi biegowe. Miesiąc później wbrew oczywiście zdrowemu rozsądkowi postanowiłem wystartować w IV Gliwickim Biegu Orkiestrowym na dystansie 10km. Nigdy w życiu tylu nie przebiegłem, ale w końcu kiedyś musi być ten pierwszy raz :-)

Ładny medal © djk71


Celem głównym było ukończenie wyścigu. Kolejnym - przebiec to bez zatrzymywania się, ani bez przejścia w marsz. Celem marzeniem było ukończyć wyścig w czasie poniżej 60 min. Wcześniejsze (krótsze) dystanse na to nie wskazywały.

Rano wyjątkowo niski puls (44), to dobrze. Budzę się, śniadanko i postanawiam pojechać do biura zawodów po pakiet startowy żeby uniknąć późniejszych kolejek. Jak się potem okaże to był dobry pomysł.

Kilka godzin później z Anetką i Igorkiem meldujemy się na starcie.

Z jednym z kibiców :-) © djk71

Reszta kibiców, czyli Wiktor z Julką dołączają do nas po chwili.

Chwila zagapienia i niechcący ustawił się w początkowej grupie na starcie.


Za chwilę start © djk71

Efekt - mimo, że próbuję biec swoim tempem biegnę szybciej niż powinienem.

I ruszamy w koszulce ETISOFT BIKE TEAM © djk71

Kolejne okrążenia (bieg to 4x2,5km) biegnę już swoim tempem.

Biegnę © djk71

Puls cały czas wysoki, ale od początku równy... ok. 184.

Jeszcze jedno kółko © djk71

Po trzecim okrążeniu już wiem, że dam radę... tylko czy zmieszczę się w czasie?

Zmieściłem się :-) 0:56:49. W Open 448/624 (349/448 M), w swojej, jak pięknie nazwanej kategorii Forever Young - 124/164. Powyżej oczekiwań. Znacznie ;-)

Jeszcze rozciągnie i można się iść przebrać.

Będą jutro nogi bolały © djk71

Syn pomaga w rozciąganiu © djk71

Na mecie wszyscy dostali pamiątkowe medale :-) Fajnie, bo pewnie po raz kolejny na starcie biegu prędko nie stanę. Nie to, żeby mi się nie podobało, ale nie takie są cele na ten rok.

I druga strona medalu © djk71

Dzięki wszystkim za kibicowanie i trzymanie kciuków :-)

Bieganie

Środa, 7 stycznia 2015 · Komentarze(5)
Rano była siłownia, a wieczorem bieg. Na termometrze niby tylko -5C, ale odczuwalna -11C. I rzeczywiście zimno, ale nie w trakcie biegania. Choć nie chciało mi się wyjść, to biegło mi się bardzo fajnie, a przede wszystkim lekko. Zobaczymy jak będzie w niedzielę. Wierzę, że dam radę, ale dotychczasowa średnia nie wskazuje na to, abym się zmieścił w 60 min.


Miało być 15B-3M-20B - było - 46B

CrossFit?

Wtorek, 6 stycznia 2015 · Komentarze(4)
Moja małżonka po obejrzeniu jakiegoś programu w TV zaskoczyła mnie dziś hasłem, że to co robię to CrossFit, bo ktoś opowiadał, że jeździ, biega, ćwiczy i to jest właśnie to. Ale jak zerknąłem w necie na opisy to chyba jednak to nie do końca jest to. I trening inny i cele inne... Chyba...

Dziś bieganie. Od samego początku wyjątkowo ciężko. Nie wiem czy to wina ciągłego śniegu, lodu i błota pośniegowego pod nogami, czy jakieś zmęczenie. Strasznie ciężkie nogi czułem w łydkach. I do tego mimo, że lżej niż zwykle ubrany to strasznie spocony.

15B-3M-20B

Bieganie z Igorkiem

Niedziela, 4 stycznia 2015 · Komentarze(2)
Uczestnicy
Wczorajszy spinning nie wyszedł. Tak to jest jak się człowiek wybiera na jakikolwiek trening powyżej pół godziny. To jest porażka, ale niewielki mam na to wpływ :-( Później w planach był jeszcze rower, ale... też nie wyszedł ;-( Wyszedł więc dzień odpoczynku.

Na dzisiejsze bieganie zapowiedział się również mój młodszy syn. Myślałem, że poranny śnieg go zniechęci, ale był twardy. Pierwsze kółko zrobił ze mną. Dałem radę mu dotrzymać kroku :-) Brawo, oby tak częściej. Drugie już musiałem sam. Też dałem radę.

Ciężko jednak widzę przyszłą niedzielę... ale zobaczymy... Najwyżej dojdę... sam... ;)

33B-3M-10B

Bieganie - zmęczony

Piątek, 2 stycznia 2015 · Komentarze(0)
Bieganie - zmęczony

Cały dzień dziwnie senny. Wieczorny bieg przy nowej playliście - tym razem trafiłem z rytmem. Do docelowego jeszcze sporo, a i tu pewnie by się przydało wydłużyć kroku.

Dziwnie zmęczony, druga pętla z krótką przerwą na marsz.

2x15B-3M

Eksperymenty w bieganiu i podsumowanie 2014

Środa, 31 grudnia 2014 · Komentarze(7)
Eksperymenty w bieganiu i podsumowanie 2014

Dzisiejsze poranne bieganie mocno eksperymentalne.

- Po raz pierwszy wyłamałem się nieco z planu i był ciągły bieg. Dałem radę, choć na prędkość średnią to mocno nie wpłynęło... czyli wciąż truchtam - 6.32 min/km - 9,19 km/h

- Po ostatnich uślizgach na lodzie kupiłem w Decathlonie najtańsze buty z bieżnikiem. Uślizgów brak, ale też nie było tak ślisko jak ostatnio. Mniejsza amortyzacja i miejscami lekkie niepokoje w nogach, których w A6ach nie czułem, ale ogólnie nie mogę narzekać. Poza tym na nogach leżą idealnie.

- Pierwszy raz przy -10 stopniach :-)

- Zamiast softshella wiatrówka rowerowa - spoko, dalej się pocę, ale kurtka nie jest tak mokra w środku jak softshell.

- Zmienione skarpety i zapominamy o otarciach :-)

- Doczytałem, że w bieganiu też jest kadencja! Ściągnąłem trochę utworów i biegłem z słuchawkami na uszach. Niestety wpasowanie się w rytm było ciężkie. Albo za wysoki bpm sobie wybrałem, albo, co bardziej prawdopodobne, w bieganiu też wychodzi, że słoń mi na ucho nadepnął :-)

2x15B-3M - tak miało być, a było 1x38B

Podsumowanie 2014

A teraz w związku z tym, że rok się kończy to wypadałoby zrobić podsumowanie.

Mimo wielu niezbyt miłych niespodzianek na zawodach, ogólnie był to rowerowo rok bardzo udany.
Przede wszystkim rekordowy dystans, prawie 7500 km, czyli ponad 1,5 tysiąca więcej niż w dotychczas najlepszym 2008 roku. Do tego jazda ze znacznie wyższą kadencją i szybkością. Mocno poprawiony wynik na Śnieżce i rekordowy dystans w ciągu doby (337,76km). Widać efekty całorocznego treningu (choć wciąż jeszcze nie tak regularnego jak bym chciał).

Trudno wymienić wszystko co się wydarzyło w ciągu roku więc w telegraficznym skrócie co się działo.

Styczeń

Kilka fajnych wycieczek (w tym m.in. w świetnym towarzystwie Wojtka i innych nowo poznanych kolegów) i niestety odesłanie roweru do producenta. Na szczęście reklamacja uznana i po miesiącu wraca z nową ramą.

Pęknięcie © djk71

Luty

Złoto dla Zuchwałych - złota nie udało się zdobyć, ale zabawa była przednia.

Mokro, ale klimatycznie © djk71

Marzec

Kilka bardzo fajnych wycieczek po okolicy i całkiem udany start w Jurajskim KoRNO

Ciekawe jak tu było kiedyś © djk71

Kwiecień

Fantastyczna Odyseja Miechowska, start naszych koleżanek w rajdzie w Katowicach oraz Bike Orient i nowe doświadczenia w szukaniu punktów. Oj działo się :-)



Maj

Maj powitał nas śniegiem i porażką pogodową na Rudawskiej Wyrypie. Do dziś mam opór przed wyjściem na rower kiedy jest chłodno.
Potem świetny rajd rodzinny i ZaDyMnO.

Głęboko © djk71

Czerwiec

Ten miesiąc to cała masa imprez: fantastyczna Ciupaga Orient, podziemny Grassor...

Wąsko, ciemno © djk71

... i pechowy Bike Orient na Jurze Wieluńskiej

Balon © djk71

Przede wszystkim jednak firmowy wyjazd i 29 osób, które pokonały ponad 75km (łącznie 2191km :-)) głównie terenem w bardzo dobrym tempie.
Jeszcze raz dzięki wszystkim, którzy pojechali i tym którzy sprawili, że wyjazd był tak udany. Szkoda, że nie udało się tego powtórzyć, choć plany były, ale mam nadzieję, że w przyszłym roku jeszcze pokażemy co potrafimy :-)




Lipiec

Najpierw była Szaga...

Prom jest, a gdzie obsługa © djk71

... a potem... licznik pokazał 337,76km przejechane w ciągu 21 godzin, w tym czystej jazdy 14,5h.
Zrobiliśmy to wraz z Amigą. Dzięki Darku raz jeszcze.

Na zdjęciu nie widać jaki jest piękny © djk71
Łabędzie się chłodzą © djk71

Sierpień

Początek urlopu w Juszczynie i eksploracja nowych terenów, a potem...

Śnieżka silną ekipą, czyli mocne poprawienie wyniku z poprzedniego roku i przygoda z łańcuchem

W komplecie © djk71
... a dzień później wjazd na Przełęcz Karkonoską...

Chwila przerwy w schronisku © djk71

Dalej pechowa dla Amigi Izerska Wyrypa

Koło się już nie kręci © djk71

i bardzo szybkie KoRNO

Widok z punktu © djk71

Wrzesień

Kaczawska Wyrypa
dała mi w kość

I jak tu na szybko zrobić zdjęcie? © djk71

A na Mordowniku udało mi się tylko wyjechać na trasę i musiałem wrócić.

Napisy w innych językach niż u nas © djk71

Udał się za to Rajd Szlakiem Górnośląskich Rezydencji.

Pamiątkowa koszulka © djk71

Październik

Dwudniowa Galicja Orient
rozpoczęła imprezowy miesiąc.

Pierwszy fat bike jaki widziałem na zawodach © djk71

Dalej niesamowity Harpagan w doborowym towarzystwie...

Jest punkt, jest wesoło © djk71

I świetna zabawa na ostatnim w tym roku Bike Oriencie

Perforatory na słupkach © djk71

Listopad

Powrót na siłownię, ale były też akcenty rowerowe

Naleśnik, czy Pancake? © djk71

Grudzień

Grudzień to mnóstwo aktywności, ale mało przejechanych kilometrów... I wcale nie jest mi z tym źle :-)
Najważniejsze to odkrycie spinningu i... rozpoczęcie biegania...

Rozdziewiczone © djk71

Plany na przyszły rok

Plany właściwie już gotowe, ale to nie temat na ten wpis. Na pewno nie są tak ambitne... chociaż...  :)

Brzmi nieźle :-) © djk71

To by było na tyle.

Dziękuję wszystkim, którym w jakimś stopniu przyczynili się do tego, że to się udało. W kolejności zupełnie przypadkowej:
- Amidze - za znoszenie mojego towarzystwa i humorów na trasach,
- trenerowi - za wsparcie i cierpliwość,
- firmie i kolegom z pracy - za wsparcie z nadzieją, że podobnie będzie w kolejnym roku :-),
- wszystkim czytelnikom tego bloga - Wasze komentarze i świadomość tego, że tu wpadacie bardzo pomaga i motywuje :-)
- i przede wszystkim Anetce i chłopakom - za wsparcie i dużą wyrozumiałość :)

Oby przyszły rok był jeszcze lepszy, tak rowerowo, jak i przede wszystkim życiowo... czego sobie i Wam życzę :-)




Lepiej biec niż iść

Poniedziałek, 29 grudnia 2014 · Komentarze(0)
Lepiej biec niż iść

O  świcie, czy raczej przed świtem... Kiedy wychodzę jest ciemno. znów nasypało. Większość chodników biała. Ślisko. Bieg cały czas w napięciu. W wielu miejscach zostawiam pierwsze ślady na dziewiczym śniegu. To jest chyba to co czują Ci, co biegają na nartach zakładając ślad... Tyle tylko, że mój zostanie zaraz zadeptany...

Jasno tylko pod latarnią, a ślady tylko samochodów © djk71

Kolejne wydłużenie czasu biegu w stosunku do marszu. Pod koniec drugiej pętli czuję to..

Kiedy wracam jest wciąż ciemno. Jednak idąc człowiek bardziej się ślizga niż kiedy biegnie.
Wczoraj pisałem, że mnie buty ocierają, chyba jednak to nie była prawda, to raczej skarpety.

2x15B-3M

Bieganie po śniegu, czyli ślisko

Niedziela, 28 grudnia 2014 · Komentarze(3)
Bieganie po śniegu, czyli ślisko

Miał być rower, znów nie wyszło. Zamiast tego bieg. Może nie zamiast, bo bieganie też miało być.

Wychodzę i jest koszmarnie ślisko na chodnikach. Ruszam w stronę lasu. Tam niestety też nie lepiej. Wcale tego nie widać, a jednak każdy krok to strach w oczach. W sumie to łatwiej biegać, w trakcie marszu jest jeszcze gorzej.

Niby tylko trochę śniegu, a ślisko jak diabli © djk71

W sklepie mieli rację, buty na asfalt nie nadają się na bieganie po lodzie. No, ale przecież nie kupię kolejnych...

Wracam tradycyjnie cały mokry, do tego zauważyłem, że mnie lekko ocierają buty w okolicach kostki, a właściwie w kostce. Niedobrze.

3x10B-3M

Świąteczne spalanie kalorii

Czwartek, 25 grudnia 2014 · Komentarze(4)
Świąteczne spalanie kalorii

Okres przedświąteczny to okres, którego szczególnie nie lubię. Za świętami też nie przepadam, ale tam myślę, że w dużym stopniu ma to wpływ ten okres "przed". W sumie to zmarnowany pod każdym względem tydzień czasu, wydane bez sensu tysiące złotych i... ech dużo by można było pisać... W Wigilię usiadłem sobie na ławeczce w pewnym centrum handlowym (bo miałem dość) i zacząłem obserwować ludzi. Wyjątkiem byli Ci uśmiechnięci. Reszta była zdenerwowana, czasem wściekła, kłócąca się... porażka...

Jeśli chodzi o treningi to też kiepsko. Pomimo ładnej pogody wczoraj i dziś zero jazdy, ani wczoraj, ani dziś. Nie było też siłowni, ani spinningu. Wieczorem, po powrocie z kolejnego obżarstwa. decyduję się pójść pobiegać. Trudno zresztą byłoby zostać w domu kiedy wśród prezentów m.in. taka pozycja:

I jak tu nie trenować? © djk71

Kolejny marszobieg, który sprawia mi przyjemność, mimo iż po drodze łapie mnie deszcz ze śniegiem. Muszę tylko chyba poeksperymentować z ubraniem, bo to chyba softshell sprawia, że mimo, iż nie jestem grubo ubrany to wracam totalnie mokry.

3x10B-3M

Kolejny tydzień biegania...

Wtorek, 23 grudnia 2014 · Komentarze(0)
Kolejny tydzień biegania...

... rozpoczęty. Trochę się bałem jak będzie przy wydłużonym czasie biegu, ale spoko. O dziwo zupełnie nie mam z tym problemu. Choć oczywiście to wciąż wolne truchtanie, ale tak ma być.

Niestety wczorajszy spinning i poranna siłownia nie wypaliły... życie..

3x10B-3M