Uphill Race Śnieżka czyli prawie sukces

Sobota, 9 sierpnia 2014 · Komentarze(19)
Uczestnicy
Uphill Race Śnieżka czyli prawie sukces

Zeszłoroczny wpis ze Śnieżki zakończyłem pytaniem: Czy wystartuję w przyszłym roku? Ten rok stał pod znakiem regularnych treningów więc postanowiłem sprawdzić jakie są tego efekty. Tym razem z firmy jedzie nas czwórka: Amiga, Andrzej, Krzysiek i ja.

Do Karpacza dojeżdżamy w piątkowy wieczór, Andrzej czeka na nas z odebranymi pakietami startowymi. Zaskoczeniem jest koszulka, bo choć jest bardzo fajna to jednak spodziewałem się, podobnie jak w ubiegłym roku, wersji rowerowej. Szkoda, bo myślałem, że to już będzie standard.

Rano wczesna pobudka, śniadanie i spokojne pakowanie, aby dojechać na rozgrzewkę i start. Postanawiam jeszcze sprawdzić ciśnienie w kołach i... wentyl zmienia się w rakietę latającą po ścianach. Świetnie :-( Zakładam inną dętkę... mając nadzieję, że była załatana...
Po drodze odstawiamy Anetkę i Wiktora na szlak żeby zdążyli dotrzeć na szczyt przed nami i zjeżdżamy do centrum.

Śnieżka... niby tak blisko © djk71

A jednak daleko (wysoko) © djk71

W trakcie rozgrzewki czuję, że coś jest nie tak z blokiem w lewym bucie. Zatrzymujemy się i rzeczywiście... odkręcił się. Rewelacyjny początek - dętka, blok... co jeszcze? Przykręcam mniej więcej w podobnym położeniu jak poprzednio i mam nadzieję, że nie odczuję tego na trasie.

Kończymy z konieczności nieco krótszą rozgrzewkę i dojeżdżamy z Amigą na start, a tam już wszyscy ustawieni. Kiedy start był ze stadionu jakoś później się ludzie ustawiali, tu już jest prawie komplet. Trudno, wystartujemy z końca. Jest już Krzysiek, tylko Andrzeja nie widać. Dołącza do nas Grzesiek. Chwila rozmowy, życzymy sobie powodzenia i ruszamy.

Do Świątyni Wang w miarę łatwo, bo choć ostro pod górę to na razie asfaltem. Jedzie mi się dobrze, wyprzedzam kolejnych zawodników. Tradycyjnie przed Wangiem pierwsi zawodnicy schodzą z rowerów. Nawet o tym nie myślę.

Jadąc dalej wiem, że najciężej będzie w okolicach Strzechy Akademickiej. Tu już jest ostra walka z brukiem wybijającym z rytmu. Jednak i na tym odcinku jedzie mi się dobrze, wciąż wyprzedzam rywali choć już nie tak często jak wcześniej. Pocieszające jest to, że mnie mało kto wyprzedza. Nie skasowałem licznika przed startem więc nie wiem jaki mam czas, a szkoda... Potem się okaże, że pod Strzechą miałem czas 0:55:57, czyli około 7 minut lepiej niż w roku ubiegłym.

Kolejny odcinek to mozolny i długi podjazd kończący się zjazdem pod Dom Śląski. Zjeżdża się fajnie, choć podłoże nierówne to udaje się dość mocno rozpędzić. Teraz ostatni odcinek już bezpośrednio na Śnieżkę.

Jeszcze nas nie widać © djk71

Tuż przed rozwidleniem ścieżek... strzela mi łańcuch. Szlag by to trafił. Przepraszam tych, którzy akurat przechodzili/przejeżdżali obok mnie, ale chyba głośno mówiłem co o tym myślę. Na szczęście wziąłem z sobą narzędzia i w ostatniej chwili wrzuciłem do nich spinkę do łańcucha. Przejeżdżający obok zawodnicy radzą, abym tego nie naprawiał tylko wszedł już pieszo bo to już tylko jakieś 2km. Mimo wszystko spinam łańcuch i po jakiś 5 minutach ruszam dalej. Boli trochę lewa noga w łydce, bo po zejściu i schyleniu się do naprawy niefortunnie kucnąłem i zaczął łapać mnie skurcz.

Już blisko © djk71

Jak zwykle najgorsze jest ostatnie 200m, w zeszłym roku to tu właśnie dopingował mnie Igorek, w tym roku czeka tu na mnie żona :-) Biegnie obok i robi zdjęcia :-)

Walka na ostatnich metrach © djk71

Jeszcze trochę © djk71

I końcówka © djk71

Jest ciężko, ale bez problemu przejeżdżam linię mety. Tu czeka już Andrzej, który wjechał prawie 14 minut wcześniej. Wiku robi zdjęcia.

Odbieram medal i paczkę żywnościową. Odnajduję też wwiezione przez organizatorów bagaże. Po kilku minutach dociera Amiga, tym razem to mi się udało go objechać (w końcu się zrewanżowałem :-) )

Czekamy jeszcze na Krzyśka i po chwili w komplecie cieszymy się ze zdobycia najwyższego szczytu Karkonoszy ;-)

W komplecie © djk71
Ciepło. Wyjątkowo nawet nie mamy potrzeby się przebierania. Rozmowy i śmiechy w oczekiwaniu na wspólny zjazd, pilotowany jak zawsze przez organizatorów.

Oczekiwanie na zjazd © djk71

Ręce nie dają się domyć po serwisie...

Jak to domyć bez mydła? © djk71


W końcu ruszamy.

Zaczynamy zjazd © djk71

Przez moment zaczyna lekko kropić, ale na szczęście szybko przestaje. Pod Domem Śląskim jak zwykle oczekiwanie na wszystkich.


Czekamy na wszystkich © djk71
Kto nas odnajdzie? :-) © djk71

Na dole makaron i oczekiwanie na dekorację oraz zejście ze szczytu naszych kibiców.
Ku naszemu zaskoczeniu jednym z nagrodzonych jest Amiga :-) Trzecie miejsce w kategorii 100+. Brawo!

Amiga jest trzeci © djk71

Niestety w tym roku nie ma tradycyjnej tomboli. Szkoda, bo to zawsze był miły akcent na zakończenie imprezy.

Podsumowując
Mój czas to 1:39:01, czyli... 9 minut i 40 sekund lepiej niż w roku ubiegłym. Doliczając jakieś 5 minut, które straciłem na naprawę łańcucha to w sumie 15 minut lepiej niż w roku ubiegłym, czyli postęp jest znaczny. Trening przyniósł efekty. Dziękuję :-)
Poniżej 1:30:00 bym nie zszedł, a taki był cel... Czyli dobrze, ale jeszcze nie tak jak bym chciał.


Kadencja: 63

Komentarze (19)

Wojciech
Przekażę, choć pewnie już sam przeczytał.
Jurek57
Ostatnio widziałem w sklepie WLKPak-i
gizmo201
:)
mandraghora
Nie wiem czy uda się jeszcze o tyle poprawić, ale cel jest...
adpol
Dzięki. I wzajemnie :-)
Jeśli będę czuł, że wciąż robię postępy to będę chciał się załapać...

djk71 08:02 czwartek, 14 sierpnia 2014

Gratuluję rezultatu! Pomimo przeciwności konkretnie pobiłeś zeszłoroczny wynik :)) Uphill zaskoczył mnie kilkoma czynnikami, na które zdecydowanie nie byłem przygotowany... ;) Widzimy się na starcie w przyszłym roku?

adpol 12:50 środa, 13 sierpnia 2014

no to za rok trzeba złamać to 1:30... :)

mandraghora 06:54 środa, 13 sierpnia 2014

Dzx Darek może w końcu uda mi się zapisać :D

gizmo201 05:55 wtorek, 12 sierpnia 2014

Amiga się ociąga ... by potem "walnąć" "kilkopak" ... :-)

Jurek57 20:44 poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Gratulacje dla Amigi !!!

Wojciech 19:02 poniedziałek, 11 sierpnia 2014

k4r3l
Dzięki. Wybierz się, myślę, że czułbyś się tam jak ryba w wodzie...
Goofy601
Dzięki. Udało się powalczyć, ale do najlepszych jeszcze sporo brakuje...
gizmo201
Jak nie zapomnę to będę przypominał w przyszłym roku ;-)
JPbike
Dzięki. Regularny trening jednak daje efekty.
Niestety to trochę porażka, że trzeba tak walczyć myszką o zapisy.
flash
Dzięki.
Na trasie nie myślałem nawet o czyszczeniu rąk tylko o tym, aby jak najszybciej siąść znów na rower.
mors
Sam się boję myśleć :-)
Jurek57
Wiedziałem, że o czymś zapomniałem... ;)
Dzięki.

djk71 17:13 poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Co by to było gdybyś ogolił nogi ... :-)
rewelacja !!! gratulacje !!!

Jurek57 16:21 poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Coraz lepiej i lepiej... co to będzie dalej...? ;)

mors 16:07 poniedziałek, 11 sierpnia 2014

różnie z takimi rękoma sobie radziłem, kilka razy wystarczyło kilka kosmyków trawy (najlepiej świeżej, być może także liści) i pocieranie, przy okazji puszczą soki... no po prostu trzeba próbować... gratuluję wyniku :)

flash 15:27 poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Gratulacje Darku :) Nabrałeś wprawy w treningach.
Szkoda że kolejny raz nie udało mi się zapisać, a gdy tam startowałem w 2008 i 2009 to nie było limitów i można było i w dniu startu bez problemu się zapisać.

JPbike 14:57 poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Szkoda, że zawsze na zapis nie zdążę bo to serwer obciążony czy sam zapomnę! Za szybko limit miejsc się wyczerpuje. Spróbowałbym chętnie tego podjazdu, ale tylko na uphillu się da legal tam wjechać :/ Co dobre to zamykają niestety :O

gizmo201 13:40 poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Czekałem na tę relację. Konkretnie pojechałeś - taka poprawa czasu mimo tylu przeciwności... :) Gratulacje!!

Zobaczymy co przyniesie rok następny :)

Goofy601 13:32 poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Eeee no beznadziejna rada ta z prowadzeniem roweru przez dwa km. Dobrze, że nie posłuchałeś. Kolejny raz ślinię się na widok trasy i sam podjazd. Może kiedyś się uda to jakoś ogarnąć logistycznie :) Pobity o prawie 10minut czas to FENOMENALNY rezultat! Jak widac i na orientach łydę wyrobić można ;) Gratulacje!

k4r3l 12:54 poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Dynio
:-)
gizmo201
Rekord należy do ś.p. Marka Glińskiego 0:50:53.
W tym roku wygrał Bogdan Czarnota z czasem 0:57:45.
amiga
O ile uda się zapisać...
limit
Wjazd robi wrażenie, warto to przeżyć.
Znajdź tu na Śnieżce piasek, błoto, wodę... :-)

djk71 12:18 poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Gratulacje! Sam wjazd to już nie byle co. Szkoda, że tylko raz w roku ta impreza, i że nie można tam normalnie wjeżdżać rowerkiem. A co do mycia łapek po serwisie. Najpierw wycierasz solidnie łapki w piasku albo szorujesz błotem i potem wodą. Wszystko nie zejdzie ale na tyle dużo, że nie musisz straszyć takimi "czornymi".

limit 11:13 poniedziałek, 11 sierpnia 2014

To co za rok kolejny wjazd?

amiga 10:49 poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Jaki jest rekord trasy?

gizmo201 10:30 poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Super.

Dynio 10:07 poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa obser

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]