Wpisy archiwalne w kategorii

Samotnie

Dystans całkowity:21585.71 km (w terenie 5808.48 km; 26.91%)
Czas w ruchu:1576:37
Średnia prędkość:14.75 km/h
Maksymalna prędkość:175.00 km/h
Suma podjazdów:51821 m
Maks. tętno maksymalne:210 (115 %)
Maks. tętno średnie:186 (98 %)
Suma kalorii:418539 kcal
Liczba aktywności:1409
Średnio na aktywność:17.68 km i 1h 07m
Więcej statystyk

Bez błotników...

Poniedziałek, 9 stycznia 2012 · Komentarze(11)
Bez błotników...

Późnym wieczorem korekta hamulców i przerzutek i grubo po 22-giej ruszam na szybką miechowicką pętelkę. Mokro. Bardzo szybko mam mokre nie tylko 4 litery. A Anetka ledwie co zdążyła wyprać i wysuszyć moje ciuchy po wczorajszej świątecznej masie... Brak błotników to nie jest dobry pomysł.

Po raz kolejny próbuję jechać szybko i po raz kolejny wydaje mi się, że tak jest dopóki pod domem nie spoglądam na licznik. Ok, przynajmniej wiem na co mnie stać i nad czym muszę pracować.

Z drugiej strony doszedłem ostatnio do tego, że jeżdżąc codziennie tylko te 11,5km przejechałbym około 4200km w ciągu roku. Hmmm... wydawało mi się, że te 4 tysiące w zeszłym roku to było sporo... Liczby jednak są magiczne...

Jako, ze dziś bez zdjęć to trochę muzyki z wczorajszego koncertu w Katowicach. Niestety nie dotarłem ;-( Jakość nie jest najlepsza lubię ich oglądać... ;-)
Plagiat199 - Czarne loki :-)

<object height="350" width="425"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/2kBlg8SEq8A"> <embed src="http://www.youtube.com/v/2kBlg8SEq8A" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="350" width="425"></embed></object><br>
kadencja: 86

Da się szybciej?

Środa, 4 stycznia 2012 · Komentarze(14)
Da się szybciej?
Da się... Tylko ja nie potrafię. Po wczorajszej jeździe w wietrze chciałem dziś rano sprawdzić czy da się przejechać tę samą trasę szybciej bez wiatru. Niestety o 5 rano wiało w porywach do ponad 50km/h. Odpuściłem.

Wieczorem zakupy, a potem... o 22-iej na rower. Już tak nie wieje więc spróbujemy pobić wczorajszy wynik. Jadę szybko. Wydaje mi się, że o wiele szybciej niż wczoraj i co? Okazuje się, że wynik identyczny jak wczoraj. Co więcej kadencja też taka sama. Po prostu szybciej nie potrafię. Może gdyby nie ten podjazd z Rokitnicy... ;-)

Średnie tętno: 169. Wysokie. Bardzo.

Dawno nic tu nie grało...




Gdzieś tam w tłumie jesteśmy ;-)

Kadencja: 87

Krótko

Wtorek, 3 stycznia 2012 · Komentarze(8)
Krótko

Po przyjściu z pracy obiadek i... krótka drzemka. Coś zmęczony byłem. Kiedy tylko otworzyłem oczy Anetka zapytała ze zdziwieniem: "Dziś nie idziesz na rower?". No i co było robić... ;-)

Z założenia krótka pętla przez Stolarzowice i Miechowice. Chciałem zobaczyć, czy potrafię jechać dłuższą (oj jak bardzo dłuższą ;-) ) chwilę z wysoką kadencją.

Nie potrafię. Szybko się męczę i kadencja spada... Na siłowni to lepiej wychodzi... W rzeczywistości jest nad czym popracować...

Przy okazji: Nie wie ktoś czy można gdzieś w Polsce kupić lub wypróbować rowery marki Radon?

Z innej beczki: Kilka fajnych uwag dla udających, że potrafią korzystać z PowerPointa:





Kadencja: 87

Przed deszczem

Poniedziałek, 2 stycznia 2012 · Komentarze(15)
Przed deszczem
Ciepło jak wiosną. Niestety nie ma urlopu, a dodatkowo po pracy jeszcze niemiecki i zakupy. Mimo to wracając do domu mam chęć wyskoczyć choć na chwilkę na rower. Nawet po ciemku. Myślę, ma to wpływ również wczorajsza przejażdżka :-)

Dziś niestety Olek nie odpowiada. Nie szkodzi. Jadę sam. Krótka pętla: Helenka - Stolarzowice - Ptakowice - Zbrosławice - Wieszowa - Rokitnica - Helenka. Ma padać więc krótko. Niestety, w Ptakowicach już kropi, w Zbrosławicach regularnie pada. Do tego wiatr. Wieje. Mocno. Próbuję skupić się na kręceniu. Ciężko mi to idzie. Nie wiem, czy to zmęczenie, czy warunki na dworze, czy fakt, że myśli uciekają do pracy, do tego co chcę, co muszę zrobić... I do tych innych rzeczy, które chciałbym zrobić poza pracą. Strasznie się męczę na podjeździe do Wieszowej. Na podjeździe na Helenkę podobnie.

Nie robiłem zdjęć. Ciemno, mokro... ale jak to wpis bez zdjęcia? To może przykład jednej z kart do gry, którą dostaliśmy na święta. Nawiązuje do jednej z moich wycieczek z Wiktorem ;-)

Karta do gry :-) © djk71


Kadencja: 85

Mikołeska - żeby pokręcić

Sobota, 12 listopada 2011 · Komentarze(15)
Mikołeska - żeby pokręcić
Wczoraj wolne więc zakładałem, że pojeżdżę. Nawet wcześniej wstałem ale rodzinka też się obudziła więc wspólne śniadanko, a potem... wspólne lenistwo. Skończyło się na wspólnym kinie. Też fajnie ;-)

Dziś zapowiadało się podobnie ale udało mi się przed południem w końcu zebrać. i pojechać. Gdzieś. Najlepiej w teren. Ostatnio mi to nie wychodziło.

Kierunek Tarnowskie Góry. Dalej czarnym szlakiem w stronę Mikołeski. Las, las, las... Co dalej? Brusiek? Brynek? Brynek...

Sarny przebiegają przez drogę. Spokój. Dojeżdżam szybciej niż się spodziewałem. No cóż, w końcu pilnuję się żeby szybko kręcić nogami.

Lubię to miejsce.

Niby polska flaga, a jak nie u nas © djk71


Chwila odpoczynku. To już koniec jesieni chyba :-(

Zaraz i te spadną... © djk71


Powrót przez Boruszowice i Pniowiec.

Potrzebowałem tego. Mimo chłodu spociłem się.

Kadencja: 80

Twarze Śląska

Sobota, 29 października 2011 · Komentarze(10)
Twarze Śląska

Długi weekend przed nami, do tego zapowiadają ładną pogodę, ale niestety nie będzie czasu na rower :-(

Jedyna chwila to dziś przed południem. Wstaję wcześnie, śniadanko i ruszam z myślą o terenie. Ruszam i… w głowie mam wczorajsze spotkanie Dyskusyjnego Klubu Filmu Śląskiego „Szybowskaz” połączone z otwartym panelem dyskusyjnym pod hasłem Twarze Śląska.

W efekcie zamiast do lasu, zmierzam w stronę Biskupic. Chyba podświadomie szukając twarzy Śląska. Górnego Śląska.

Wczoraj rozgorzała dyskusja, czy w filmach promujących Śląsk (żaden z oglądanych takim nie był) powinno się pokazywać go poprzez kopalnie, kominy, familoki…, czy zupełnie inaczej, jako miejsce, które się zupełnie zmieniło (choć i tu były wątpliwości, czy aby na pewno coś się tu zmienia).

Sam nie wiem. Na tym blogu pokazuję Śląsk taki jakim go zastaję. Są i szyby kopalniane, jak ten...

Zabrze Biskupice - taki jest Śląsk © djk71


lub ten...

Kolejny szyb w Zabrzu © djk71


Są pociągi, których tu mnóstwo… choć nie zawsze z węglem…

Za chwilę je napełnią... © djk71


Są zabytkowe cmentarze. Te ładniejsze…

Za tą bramą jest perełka © djk71


... i te zapomniane (w końcu tu trafiłem).

Zmarli i zamordowani przez Niemców w kopalni Makoszowy w latach 43-45 © djk71


Fantastyczne budowle, zamki, dworki, czy kościoły...

Warto wejść do śodka © djk71


Są też miejsca pełne zieleni, które niejednokrotnie zaskakiwały ludzi "z Polski". Często w komentarzach na blogu, czy w trakcie spotkań dziwili się: "To jest Śląsk? Pięknie tam…".

Lasy, parki, dużo tu tego... © djk71


Jest kultura, sport… Takich graffiti tu pełno…

:) © djk71


Stadion przebudowują. Za kilka godzin ten zegar zniknie. Kawał historii. I kto mówi, że tu się nie zmienia?

Ostatnie chwile przed rozbiórką... © djk71


A gdzie jeszcze jest tyle nowych inwestycji drogowych…?

Na Śląsku da się jeździć... © djk71


Sam nie wiem czy powinno się Śląsk pokazywać przez familoki...

Jedna z wielu takich uliczek © djk71


... ich fantastyczne okna...

Gdzie jeszcze malją okna jak tu? © djk71


i komórki na podwórzach...

Komórki... © djk71


Czy może lepiej przez nowe miejsca...

Kolejne centrum handlowe © djk71


... osiedla...

Nowy familok? :-) © djk71


... nawet stare blokowiska są odnawiane...

Dużo farby potrzebowali... © djk71


Moim zdaniem Śląsk trzeba poczuć... trzeba tu być żeby zrozumieć. I nie zawsze wystarczy miesiąc, czy rok. Ja, choć mieszkam tu 40 lat to... tak naprawdę dopiero odkąd zacząłem jeździć na rowerze znalazłem chwilę czasu żeby mu się przyjrzeć raz jeszcze, a może tak naprawę po raz pierwszy i wtedy zakochałem się w nim. W jego historii, w gwarze, w tym wszystkim dookoła. I może dlatego uważam, że to Cholonek powinien być jedną z twarzy Śląska, mimo, że rzeczywiście powiela wiele stereotypów o tym regionie. W sumie to chyba bardziej gęba niż twarz Śląska. Ale na pewno pozwala zrozumieć wiele rzeczy, takich jak na przykład ten wciąż istniejący napis...

Zabrze czy Hindenburg? © djk71


Chciałem napisać coś mądrego, coś co czuję, chciałem pokazać, coś.. czego nie udało się sfocić w 2 godziny w jednym tylko mieście. Choć przecież to może właśnie to miasto jest Śląskiem :-)

Najbardziej śląskie ze wszystkich śląskich miast © djk71


Nie udało się. Za dużo tego. Za dużo miejsc. Za dużo myśli. Wyszła paplanina i zlepek szybko zrobionych zdjęć. Trudno wybrać coś co będzie krótko i jednoznacznie pokazywało jaki jest Śląsk. Na pewno od historii tego miejsca nie uciekniemy. Choćby przez pamięć o ludziach, którzy oddali tu swe życie... I to nie tylko na wojnie...

Pamiętajmy... © djk71



Średnia kadencja: 74 - trudno się kręci, gdy człowiek się rozgląda wokół...

Tylko jakoś wciąż nie wiemy jak żyć...

Niedziela, 23 października 2011 · Komentarze(6)
Tylko jakoś wciąż nie wiemy jak żyć...


Dziś też nie udało się zbyt dużo pojeździć ale w końcu po obiedzie wychodzę. Bez celu. Bez pomysłu. Nawet nie wiem czy z chęciami. Ale jadę. Do lasu. Pod górkę. Z górki. Pamiętając żeby kręcić szybko. Jak najszybciej. Skupić się tylko na kręceniu. Zabić inne myśli. Kręcić. Znów pod górkę. Zasapany. Zimne powietrze. Oby nie okazało się zbyt zimne. Nie ważne. Nie myśleć. To znaczy myśleć. O kręceniu. O rowerze. O rowerach.

Dziś z przyjemnością przeczytałem relację z Bieszczad. Pięknie było. Są taki chwile, że chciałbym tam uciec.

Dziś jednak jestem tu.

Jesień - czas zostawić już rower w spokoju? © djk71


Jesiennie. Chłodno, ale jestem spocony. Niestety szybko już się robi ciemno. Nie ma co gadać. Trzeba jechać. Dalej. Szybciej. Jak w życiu. Może się podobać, może się nie podobać, ale trzeba gnać dalej. Gnać. to dobre słowo. Ostatnio wszędzie gnam. I zawsze na coś się spóźniam, czegoś nie zdążam zauważyć, czegoś zrobić. Jednych przeganiam. Inni mnie przeganiają. Jeszcze inni wcale nie jeżdżą ale jak się ich posłucha to...

Pojeździłbym znów dla przyjemności, bez gonienia, bez ograniczeń. Jak wtedy w Bieszczadach. Niestety takie są tylko chwile. Jak to ktoś kiedyś zaśpiewał; W życiu piękne są tylko chwile...

Ale po głowie chodzi mi dziś inny kawałek.



Średnia kadencja: 83

D...

Sobota, 22 października 2011 · Komentarze(6)
D...

Cały tydzień po Harpaganie czekałem na chwilę żeby móc wyjść na rower.
Nie dało się. Mimo, że wracałem wcześnie z pracy to miałem do zrobienia inne rzeczy. Z tego też niestety niewiele wychodziło, bo… bo niektórym przeszkadza jak człowiek coś robi. Ciekawe czemu? Po co w takim razie wracać wcześniej...

Dziś prognozy zapowiadały słoneczną pogodę i sprawdziło się. Jest więc okazja pojeździć.

Zbieram się i… :(

Dopóki nic nie robię, leżę do góry d… na łóżku jest dobrze. Gdybym leżał i oglądał durne ble ble w tv, jakiś kolejny chory serial, czy taniec z gwiazdami na wodzie to też by było ok. Ewentualnie mógłbym jeszcze pojechać do marketu… Ale jak chcę zrobić coś konkretnego, pouczyć się, albo pójść pojeździć na rowerze to już gorzej. Bo to, bo tamto… Mam to w d… Idę. Wjeżdżam do lasu. Ciepło. Prawie zero błota, idealne warunki żeby pojeździć, popstrykać, odpocząć…

Jesiennie... nie tylko na dworze... © djk71


… tak ale nie jak po głowie chodzi coś innego. Często jeżdżę żeby odreagować… żeby odpocząć… Dziś to nie ma sensu… po co odreagowywać jak za chwilę będzie tak samo. Bez sensu. Zawracam i jadę do domu… Nie ma sensu zadręczać się chorymi myślami przez 2-3 godziny i przez to tracić przyjemność z jazdy, kiedy po powrocie człowiek wie, że będzie tak samo...

Moje teorie na temat źródeł uzależnień wciąż są aktualne… :-(

Przypomniał mi się kawałek Kaczmarskiego…



Nie cierpię krzyku. A niektórzy lubią. Nie cierpię tego. Co ciekawe, mam wrażenie, że nawet nie zauważają, że krzyczą. Niektórzy faktycznie nie muszą krzyczeć, żeby krzyczeć. Straszne. Do tego ten krzyk sprawia, że sami nic nie słyszą. Nie słyszą tego co do nich mówią inni. Tylko czemu potem się dziwią, że inni ich też nie słuchają. Może tak jest prościej, nie słuchać się nawzajem… tylko czy to jest sposób?

Ech, ogólnie d…

Kadencja: 74

Kadencja?

Środa, 12 października 2011 · Komentarze(10)
Kadencja?
Kolejna długa przerwa. Od Odysei znów nie udało się pojeździć. Jedyny rowerowy akcent w tym okresie to targi rowerowe w Kielcach. Świetna impreza. Parę godzin niezłej zabawy dla całej rodziny. Zastanawiam się tylko czym było to co niedawno widziałem w Warszawie, a o czym wspomniał Damian na blogu...

I jeszcze jeden akcent rowerowy - czujnik kadencji, który założyłem pod wpływem rozmów kolegów w pracy. Dziś krótka przejażdżka żeby przed harpaganem sprawdzić czy rower jeszcze jeździ i czy ja jeszcze potrafię się ruszać, bo po Odysei jakiś dziwny niepokój w kolanach odczuwałem.

Dało się jechać :-) Pewnie mając na uwadze, że mierzy się kadencja próbowałem kręcić jak najszybciej. Kiedy jeszcze było coś widać na dworze wydawało mi się, że cały czas kręcę około 90. Kiedy wróciłem do domu licznik pokazał średnio: 77 :-(

Tylko jak pracować nad kadencją? cały czas kontrolować? Patrzeć na licznik? I czy to naprawdę ma sens?

Umyty

Czwartek, 22 września 2011 · Komentarze(6)
Kategoria Samotnie, śląskie
Umyty
W końcu rower umyty po ostatnim wyjeździe :-) Wcześniej nie było czasu ani na mycie, ani na jeżdżenie. Dziś wypadało. W końcu dzień bez samochodu ;-) Po myciu sprawdzenie, czy jeszcze działa i jutro w drogę. Przed nami Jesienne Trudy :-)