Wpisy archiwalne w kategorii

Samotnie

Dystans całkowity:21585.71 km (w terenie 5808.48 km; 26.91%)
Czas w ruchu:1576:37
Średnia prędkość:14.75 km/h
Maksymalna prędkość:175.00 km/h
Suma podjazdów:51821 m
Maks. tętno maksymalne:210 (115 %)
Maks. tętno średnie:186 (98 %)
Suma kalorii:418539 kcal
Liczba aktywności:1409
Średnio na aktywność:17.68 km i 1h 07m
Więcej statystyk

Śnieżka?

Niedziela, 22 lipca 2012 · Komentarze(4)
Zadyszka
W przyrodzie musi być równowaga więc po rowerowym ubiegłym weekendzie nastąpił cały tydzień bezrowerowy. Praca, lekkie przeziębienie, a może przemęczenie sprawiły, że o rowerze mogłem tylko pomarzyć. Chyba tak samo jak o wjeździe na Śnieżkę w tym roku :-( Miał być rowerowy rok - nie udał się, miał być 1,5 miesięczny trening przed śnieżką - też nic z tego, aż się boję dalej planować.

Dziś postanowiłem choć na chwilę uciec na rower. Las i... po 3 km ogień w płucach, choć wcale szybko nie jadę. Po 5km mam wrażenie, ze umieram. Fakt, że nie wybrałem najprostszych ścieżek ale bez przesady!

I ja chciałem pobić swój ubiegłoroczny wynik? Żałosne.

265 km było...

Poniedziałek, 25 czerwca 2012 · Komentarze(12)
265 km było...
... było rok temu... Dziś nie było nawet 10% tego... Mogło być, ale wolałem - jak to ma miejsce ostatnio - zmęczyć się na moich (i kilku nowych) ścieżkach, niż zaliczać kilometry...

Miechowice © djk71


Rok temu był Grassor... wcześniej inne maratony... w tym roku... żadnego :-( Żal mi tego. Zauważyłem, że nie chce mi się nawet czytać relacji znajomych z imprez, bo... im zazdroszczę...

Czuć wakacje... © djk71


Żałuję decyzji o rezygnacji ze startów, ale inaczej się nie dało. Niestety. Wiele decyzji w tym roku było wymuszonych. Przez życie, przez pracę...

Kończę, bo znów powiedzą, że marudzę... A nastrój właśnie jakiś taki mało świąteczny... Choć dziś Dzień Stoczniowca, o Światowym Dniu Smerfa nie wspomnę...

Schade, Scheiße, wie kann das passieren?

Środa, 20 czerwca 2012 · Komentarze(5)
Schade, Scheiße, wie kann das passieren?
To miała być nasza piosenka po meczu z Czechami, ale oglądając wczorajszy mecz to chyba tak powinni zaśpiewać Ukraińcy. Szkoda, że odpadli, bo... grali do końca... Szkoda, że w takich okolicznościach...

Dziś miało być Skrzyczne... Nie wyszło... Zamiast tego był kolejny szybki wypad do lasu. Ciężki, bo... powietrze było ciężkie, gęste... takie przed burzą...

Po znanych ścieżkach, podjazd, zjazd... po 2km nie mogłem oddychać, po 4km byłem mokry, po 8 zaczęło grzmieć... Pora wracać. Przecież nie będę moknął za darmo, to nie maraton ;-) Z drugiej strony i tak byłem cały mokry ;-)


Znów o poranku :-)

Wtorek, 19 czerwca 2012 · Komentarze(7)
Znów o poranku :-)
Kiedyś zdarzało mi się często jeździć o poranku... Ostatnio mniej, a właściwie wcale... Wczorajsza wieczorna przejażdżka i wspomnienie o Chryszczatej sprawiło, że rano znów miałem chęć na zmęczenie w lesie.

Mało czasu ale jadę. Pusto. Dopiero w Miechowicach spotykam na ścieżce małego pieska. Gdy podjeżdżam bliżej okazuje się, że to nie piesek, a już na pewno to duże co stało obok ścieżki nie było pieskiem. Cóż, dzik z bliska wciąż robi wrażenie...

Dojeżdżam do wiaduktu nad dopiero co otwartym odcinkiem autostrady A1: Wieszowa - Pyrzowice. Pusto tu jeszcze.

A1 Wieszowa - Pyrzowice © djk71


Wiadukt jakby jeszcze nie dokończony...

Skończone, czy zapomniane? © djk71


A niektórzy powiedzieli, że się nie wyprowadzą...

Mieszkam w lesie... © djk71


Bo chcą mieszkać w lesie...

Prawie w lesie © djk71


Jeszcze rzut oka nad staw...

Umarłe drzewa © djk71


... z którego w ostatnim roku wypompowano sporo wody...

Pompa? © djk71


I pora wracać do domu i ruszać do pracy.

Czas na Chryszczatą?

Poniedziałek, 18 czerwca 2012 · Komentarze(6)
Czas na Chryszczatą?

Dziś krótko, ale intensywnie. Jak wczoraj - do naszego lasu. Żeby się zmęczyć. Zjazd, podjazd, zjazd i nowe wąskie ścieżki. Wąskie, pełne korzeni, krzaków, zakrętów i... młodych ludzi ciekawych życia... Oj dzieje się w tym lesie :-)

Podczas kolejnego przejazdu obok jednego ze stawów przypomniały mi się Jeziorka Duszatyńskie i Chryszczata...

Nie są to Jeziora Duszatyńskie ale... © djk71


Chyba dorosłem żeby tam wrócić i... wjechać. Wtedy nie byłem na to gotów. Teraz też nie wiem, ale poziom agresji jaki gdzieś wewnątrz mnie ostatnio siedzi mówi mi, że powinienem spróbować.

Tak jak powinienem w końcu coś zmienić w pracy... Wyjść z nory...

Norka? © djk71


Niby krótko, ale bardzo intensywnie... :-)

Mur i zmęczenie

Niedziela, 13 maja 2012 · Komentarze(20)
Mur i zmęczenie

Wczoraj rower trafił do serwisu na przegląd. W końcu już parę km na nim zrobiłem od dnia zakupu. Po serwisie krótka jazda kontrolna (zapomniałem wpisu zrobić więc mam 1km w plecy w statystykach) i niestety... na więcej nie było czasu. Wieczorem przyszło mi do głowy, że wstanę o 4-tej rano i do 10-tej pokręcę w samotności. Niestety zmęczenie ostatnim okresem dało znać o sobie i pierwszy raz o dawna przespałem... 11 godzin! Wstałem po dziesiątej, śniadanie i... choć na chwilę do lasu. Bardzo tego ostatnio potrzebuję. Kręcić i nie myśleć albo kręcić i pomyśleć...

Jako, że wczoraj padało, postanowiłem założyć błotniki. Przed dojazdem do Krajszyny niepokojący stukot. Tylni błotnik się poluzował. Korekta i jadę.

Jadę niby bez celu ale wiem gdzie wyląduję...

Wcale nie takim drobnym maczkiem... © djk71


Daniel opisał to miejsce tak niesamowicie, że musiałem tu przyjechać.

Niby blisko, a wcześniej tu nie trafiłem. Ile jeszcze tajemnic kryje nasz las?

Mur w lesie pełen zapisków. Zapisków tworzonych na bieżąco przez... człowieka, który...

Nowy tekst © djk71


Właśnie... który co?

Zwariował?

A to po co? © djk71


Zmądrzał?

Chemik? © djk71


Ma już dość wszystkiego wokół?

Zagadka © djk71


A może po prostu jest szczęśliwy...?

O taką Polskę walczymy? © djk71


Wygląda na wykształconego, starannego, dokładnego..., a jednak coś w jego życiu sprawiło, że spędza czas w środku lasu chcąc coś przekazać...

Coś złego, czy dobrego?

I czemu robi to tutaj? W lesie, nawet nie przy głównej ścieżce... Ma pewnie świadomość, że przeczyta to zaledwie garstka ludzi... Że przyjdą młodzi, znudzeni i zamalują to hasłem, że ten czy inny jest taki lub owaki... A może komuś przyjdzie do głowy uporządkować las i... mur runie...

Zastanawiam się ilu z nas skończy tak samo. Świat jest coraz bardziej zwariowany. My sami wariujemy coraz bardziej. Praca - dzięki której mieliśmy zarobić na życie, na przyjemności, na lepsze życie - coraz bardzie nami rządzi... Coraz więcej moich znajomych, podobnie jak ja sam, spędza coraz więcej czasu pracując, co nie przekłada się w żaden sposób ani na ich sytuację finansową, ani zadowolenie, ani na nic pozytywnego. Co więcej, sa coraz mniej zadowoleni z tego robią, bo nie mają już czasu robić tego tak jak by chcieli, bo mają tej pracy więcej i więcej...

Może trzeba inaczej, jak niektórzy inni... 8-16 i do widzenia. Odpowiedzi dla klientów krótkie: Tak, nie, nie ma... I co z tego, że klient będzie niezadowolony lub nie będzie sprzedaży... Praca wykonana. Byle jak ale wykonana. A jeśli ktoś się czepi to przecież nie ich wina, to inni nie pomogli...

Reforma emerytalna © djk71


Ciekawe czy powodem działań autora tych tekstów też była praca... Czy to ona go zmęczyła, czy coś innego? A może wręcz przeciwnie, wcale nie jest zmęczony... Nie wiem...

Ja w każdym razie jestem bardzo zmęczony... wszystkim...

BTW; Polecam opis tego miejsca i spotkania z tym człowiekiem na blogu Daniela

Pierwsza setka w tym roku

Niedziela, 22 kwietnia 2012 · Komentarze(20)
Pierwsza setka w tym roku
Wczoraj nie udało się wyjść ani na chwilę i od razu widać spadek liczby głosów i spadek na niższe miejsce... Żartuję... wiem, że to weekend i ludzie mają ciekawsze zajęcia niż siedzenie w necie i głosowanie na czyjś rower. Dziękuję wszystkim, którzy głosowali i wierzę, że wciąż nas będziecie wspierać. Stawka wysoka, a do końca został jeszcze ponad tydzień!

Dziś za to powiedziałem, że nie odpuszczę. Chodził mi po głowie wyjazd o 5-tej rano, ale że głowa łysa to się wziął i ześlizgnął szybko. Ruszam chyba przed 9-tą. Bez dokładnego celu ale na wszelki wypadek biorę mapki. Najpierw Grzybowice zerknąć jak postępy przy budowie domku znajomych. Potem przez Ziemięcice do Pyskowic.

Po drodze trafiam na protest. Czyżby chodziło o wiatraki?

Ale o co chodzi? © djk71


EDIT
Wyjaśniło się: nie chodzi o wiatraki tylko o bazę logistyczną.

I zatrzymuję się przy krzyżu, który już wiele razy mijałem...

Rzadka bo... po niemiecku © djk71


W języku... innym... © djk71


W Pyskowicach trafiam w końcu do skansenu, albo tego co ma być skansenem... Tylko zerkam, na dłużej wpadnę tu kiedyś w towarzystwie...

Stoi... w Pyskowicach... © djk71


Dalej kierunek Dzierżno Małe. Pełno wędkarzy, a ja tęsknie patrzę na tory... Lubię widok torów...

Po torach... © djk71


Dzierżno Duże i porażka. Z drogi biegnącej wokół jeziora nieciekawe widoki...

Czas na kąpiel? Chyba nie... © djk71


Przy drodze też śmietnik, a sama droga miejscami...

A fe... © djk71


Trzeba stąd uciekać. Kierunek Pławniowice. Znów tory... Mówiłem już, że lubię?

Waidukt kolejowy © djk71


Tym razem Pałac oglądam tylko z drugiej strony...

Za rzeką... © djk71


Objeżdżam jezioro i ruszam w kierunku Niewiesza. Mapa pokazuje rowerówkę do Toszka ale jakoś nie odnalazłem jej (nie starałem się też zbytnio) więc do zamku docieram przez Niekarmię, Ligotę i Pawłowice. Nie jadę dziś na zamek, podziwiam go przez chwilę z daleka i ruszam w stronę do domu. Po południu urodziny mamy więc muszę się streszczać.

W Zacharzowicach w końcu zauważam kościół św. Wawrzyńca z XVI wieku. Tylko kto mu taką krzywdę zrobił?

Czemu tak? © djk71


W Łubiu chwila zadumy przy pomniku ofiar wojennych. Kolejne dziś napisy w j. niemieckim. Wbrew pozorom, mimo, że tu jest "zakamuflowana opcja niemiecka" to niezbyt często można spotkać się z językiem naszych sąsiadów.

Ku pamięci... © djk71


Na pobliskim cmentarzu grób znanej na Śląsku rodziny Baildonów.

Grób Baildonów © djk71


W Wilkowicach okazuje się, że mam jeszcze trochę czasu więc... może by tak dokręcić do "setki" :-) Dokręcam po okolicy ale czuję zmęczenie.

Cieszę się, że udało się pojechać. Oby częściej...
Sorry za jakość zdjęć ale zostałem bez aparatu i musiałem posłużyć się starą komórką…

Za chlebem

Czwartek, 19 kwietnia 2012 · Komentarze(12)
Za chlebem
Wczoraj nie kupiłem pieczywa więc dziś przed pracą szybka jazda do piekarni.

Znoszę rower na dół i... zapomniałem zapięcia. Znów góra. Jadę. Przez las. Powtórzę się ale jednak wolę teren niż asfalt ;-)

Licznik z Lidla założony ale... pokazuje dziwne wartości. Tak szybko nie jadę. Ok. Pewnie źle wprowadziłem obwód opony ;-( Zobaczymy wieczorem.

Mijam las i już jestem w piekarni w Miechowicach. Miał być chleb ale wybrałem jednak bułki...
Śniadanko © djk71


Szybki powrót i trzeba ruszać do pracy.

Dziękuję wszystkim za wczorajsze głosowanie. Patrząc po problemach z dostępem do strony w niektórych godzinach można wywnioskować, że ludzie wzięli się do roboty. Wczoraj pod koniec dnia było ok. 165 głosów. Mam nadzieję, że nie znudzi Wam się to codzienne klikanie :-) Wierzę też, że uda się jeszcze kogoś przekonać do głosowania. Do 30 kwietnia zostało jeszcze trochę czasu więc trzeba walczyć ;-)

29-tka w terenie...

Wtorek, 27 marca 2012 · Komentarze(26)
29-tka w terenie...
Dziś udaje się wyjść z pracy wcześniej (znaczy się normalnie) :-) Do tego świeci słońce ale niestety wieje dość silny wiatr. Mimo to plan jest prosty... Zjeść i na rower.

Jak utrzymać w czystości chwyty? © djk71


Szybki, lekki obiadek i w drogę. Dziś las miechowicki i Dolomity... Jedzie się świetnie... Ścieżki z koleinami, kamieniami dziś wydają się łatwiejsze. Pewnie nie jest to ten sam komfort jak na fullu ale rzeczywiście jest różnica w stosunku do poprzedniego bike'a.

Czemu czasem je słychać? © djk71


Nie wiem, może to kwestia psychiki (pewnie w jakimś stopniu tak) ale wydaje mi się, że zarówno podjazdy (szczególnie nierówności na podjazdach), jak i zjazdy wydają się być dużo łatwiejsze.

Professionalny... © djk71


Wiem, że to nie są jakieś super trudne technicznie zjazdy ale ja też nie jestem jakimś super zawodnikiem. Tam gdzie ostatnio zjeżdżałem z rękami na klamkach dziś po prostu zjechałem "na krechę"...

I o to było tyle krzyku... © djk71


Wydaje się też, że łatwiej rozwinąć na prostej większą prędkość.

Co ciekawe nie zauważyłem też problemu ze zwrotnością, może trzeba bardziej pracować ciałem ale to w sumie tylko większa radość z jazdy.

Jedyne co było inne to wysoki puls - zmęczenie, czy podniecenie? :-)

Na razie jestem zachwycony... zakochany... w żonie oczywiście, że zgodziła się na zakup nowego rowerka :-)

29er - Superior vs Mbike

Sobota, 17 marca 2012 · Komentarze(11)
29er - Superior vs Mbike
Casting na 29era wciąż trwa ;) Ale mam wrażenie, że jest blisko, coraz bliżej... :-)
Wczoraj miałem okazję pojeździć trochę na Superiorze 929 w Ostrawie i... po drobnych korektach było bardzo fajnie. Leży odłożony i czeka na moją decyzję i odbiór. Ciekawe czy Milkę dodają gratis?

Na Superiorze - niestety z komórki © djk71


Była też krótka próba na Treku ale chyba jestem uprzedzony.

Jestem w szoku porównując liczbę sklepów i ich zaopatrzenie (i obsługę) w porównaniu z Polską.

U nas nie udało mi się dosiąść ani do Poisona, ani do Radona ;-(

Mam nadzieję, że uda mi się w przyszłym tygodniu choć na chwilę sprawdzić Mbike'a i wtedy pewnie podejmę decyzję.

Myślę, że w tej chwili na placu boju zostają te dwa rowery. Z uwagi na dostępność, na cenę, na... wszystko...

Jeśli chodzi o wygląd, osprzęt to Mbike rządzi, z drugiej strony Superior reklamuje się jako 'PRODUCER OF TWENTYNINERS SINCE 2003" - to też coś znaczy...

Myślenie o fullu chyba jednak odpuszczę...