Wpisy archiwalne w kategorii

Samotnie

Dystans całkowity:21585.71 km (w terenie 5808.48 km; 26.91%)
Czas w ruchu:1576:37
Średnia prędkość:14.75 km/h
Maksymalna prędkość:175.00 km/h
Suma podjazdów:51821 m
Maks. tętno maksymalne:210 (115 %)
Maks. tętno średnie:186 (98 %)
Suma kalorii:418539 kcal
Liczba aktywności:1409
Średnio na aktywność:17.68 km i 1h 07m
Więcej statystyk

Prawie jak w górach

Wtorek, 9 lipca 2013 · Komentarze(5)
Prawie jak w górach
Po weekendowym szaleństwie już w niedzielę, mimo zmęczenia kusiło mnie aby choć chwilę pojeździć. Nie udało się, wczoraj również. Dziś też mało czasu, ale choć na chwilę ruszam. Przed wyjściem okazuje się, że pies podpada po raz kolejny. Nie kochamy się coraz bardziej.

Las. Miechowice, Segiet, DSD. Widoki prawie jak w górach.

Prawie jak w górach © djk71


Po terenie, niezbyt wolno, ale też bez szaleństw. W lesie szybko zaczyna się robić ciemno, o mały włos nie nadziałem się na gałąź przecinającą ścieżkę. Na szczęście zdążyłem wyhamować.

Niestety czas wracać. Może jutro coś dłuższego się uda. Może nie będzie "prawie"... ;)

W końcu do DSD

Piątek, 31 maja 2013 · Komentarze(6)
W końcu do DSD
Wciąż brakuje czasu na zwykle codzienne przejażdżki. Dziś korzystając z tego, że jestem w miarę wcześnie w domu i że zmieniły nam się trochę plany siadam na rower i jadę w stronę DSD.

Nie byłem tu już chyba z pół roku, a może więcej. A przecież to tylko rzut kamieniem od domu. Zanim dojeżdżam do lasu, przypominam sobie do czego służą błotniki, te które zostawiłem w domu. Spod kół tryska fontanna. W lesie jest jeszcze gorzej. Nie przeszkadza mi to.

Pod drodze spotykam kilkukrotnie Wiktora, który z kolegą mknie w tym samym kierunku. Jadę zerknąć po drodze jak tam tulipanowce. Niestety aparat ma dość słaby zoom, a na drzewo się nie będę wspinał.

Tulipanowce zaczynają (?) kwitnąć © djk71


Miechowice, Segiet, Dolomity.

Wciąż tak samo, a wciąż mnie tu ciągnie © djk71


Lubię tu przyjeżdżać © djk71


Czyżby powoli przewracający się napis zwiastował koniec tego miejsca? Chodzą takie słuchy...

DSD pada? © djk71


W końcu widzę na żywo nowe oznaczenia tras rowerowych przygotowane przez Stowarzyszenie Trasy Rowerowe.

W końcu widzę oznaczenia nowych tras © djk71


Lubię tu jeździć. Lubię te ścieżki, zjazdy i podjazdy... choć dziś są zdradliwe, zaliczam jeden uślizg, z którego sam nie wiem w jaki sposób się wybroniłem.

Nic tylko jechać © djk71


Jeszcze tylko, krótki postój w Miechowicach u ojca i czas wracać do domu. Brudny rower, brudny ja, ale było tak jak lubię.

Ośrodek szkolenia NSDAP

Czwartek, 18 kwietnia 2013 · Komentarze(8)
Ośrodek szkolenia NSDAP
Mało czasu na wszystko. Na pracę, na sen, na życie... O rowerze nie ma co wspominać. Dziś kolega zagaduje o krótkiej nocnej przejażdżce, ale też chyba nic z tego.

Po wieczornym obiedzie jednak nie wytrzymuję i choć na chwilę decyduję się wyskoczyć. Zakładam awaryjny licznik z Lidla i w drogę. Bez celu. Po prostu do lasu. Zobaczyć jak moje ścieżki, czy już da się jeździć...

Najpierw podjazd na Krajszynę, nawet bez problemów... to dobrze, bo wczoraj cudem udało się zapisać na Uphill na Śnieżkę :-) Cudem, po wszystkie miejsca zostały zarezerwowane w niespełna pół godziny. I to mimo podwyższonej opłaty. Widać popyt jest.

Tak naprawdę jednak nie ma się z czego cieszyć, Krajszyna to nie Śnieżka :-) A na trasie wyszło w jakiej jestem formie.

Przy okazji przystanąłem obok Wędrowca - Domu Pomocy Społecznej.

Taki niepozorny budynek, a historię ma... © djk71


Dopiero niedawno doczytałem się, że przed wojną była to Gospoda Powiatowa (Kreisschänke), w czasie II wojny światowej mieścił się w tym budynku ośrodek szkolenia NSDAP (z usytuowaną nieopodal wieżą spadochronową do ćwiczeń - ktoś wie gdzie ona była?), a w czasie stanu wojennego był tu ośrodek internowania kobiet. Więcej tutaj.

Czego człowiek się jeszcze dowie o swojej okolicy?

Drogi niestety nie wszystkie przejezdne, w niektórych miejscach na dobre zadomowiły się żaby...

Żabcia © djk71


..., a niektóre miejsca trudno poznać...

Kolejna wycinka ;-( © djk71


Przy okazji... wczoraj był dość ważny dzień... początek czegoś nowego... :-)

Wiosno przyjdź!

Sobota, 16 marca 2013 · Komentarze(9)
Wiosno przyjdź!

Już zapomniałem prawie jak to jest wyjść sobie tak po prostu pokręcić. Bez żadnego celu. Dziś patrząc na niebo nie potrafiłem się oprzeć. Czasu mało, ale choć na chwilę musiałem.

Wiosna? © djk71


Bez celu po okolicy, po szosach. Próbowałem wjechać na chwilę w teren, ale wszechobecne błoto skutecznie mnie przekonało, że nie jest to jeszcze najlepszy pomysł.

Mam nadzieję, że już wkrótce uda się częściej pojeździć i w końcu poszaleć po terenie. Kto wie, czy nie zdarzy się to szybciej niż przypuszczam... Znając Kosmę... może to być już za tydzień :-)

Jaki Nowy Rok taki cały rok? To pięknie...

Wtorek, 1 stycznia 2013 · Komentarze(19)
Jaki Nowy Rok taki cały rok? To pięknie...
Jeśli to prawda to niech to diabli wezmą...

Ciężki był poprzedni rok. Nie tylko rowerowo. Jaki będzie ten? Kto wie... Wiele zależy ode mnie, ale nie wszystko... jak dzisiejszy wyjazd...

Jako, że sylwester był wyjątkowo spokojny (plany uległy zmianie) to postanowiłem dziś zrobić dłuższą przejażdżkę... Śniadanie się przeciągało, a ja nie miałem nic przeciw temu... Jakoś ciężko mi się zebrać, nawet wtedy kiedy już mam na sobie ciuchy rowerowe. W końcu wychodzę. I... jest jak zawsze... wystarczy wyjść, a chęć do jazdy sama przychodzi.

Decyduję jednak nie szaleć, a po prostu po włóczyć się po naszym lasku. O, przepraszam, po Zespole Przyrodniczo-Krajobrazowym Miechowicka Ostoja Leśna :-) Tych, którzy nie widzieli zapraszam do zobaczeniu znakomitego filmu zrealizowanego przez firmę OPEN group na zlecenie Gminy Bytom. Uwaga film trwa 15min więc najpierw doczytajcie do końca ;)



Podjazd pod Krajszynę bez problemu, tylko jakoś tył mi lata... No tak... mało powietrza. Dziura, czy wystarczy dopompować? Spróbujemy z pompką...

Trzeba zrobić zdjęcie zanim ktoś to zdewastuje... © djk71


Niezły początek... Krążenie po różnych ścieżkach, tych znanych i tych mniej znanych... hamulec z przodu wciąż piszczy... Spróbujemy coś poprawić... trzeba, bo i koło jakoś słabo się kręci... Podkręcam i... na ziemi zostaje pół zestawu narzędziowego... Rozpadł się. Próba złożenie niezbyt udana :-( Jadę dalej. Naciskam przedni hamulec i... jakby nie odbijał... Po chwili puszcza i zaczyna brzęczeć/dźwięczeć... Tego jeszcze nie przerabiałem...

Trzeba zrobić zdjęcie zanim ktoś to zdewastuje... © djk71


Próba korekty na nic się zdaje, takich dźwięków jeszcze nie słyszałem... Do tego chyba rozwaliłem gwint w górnej śrubie... Niech to szlag. Co teraz? do domu jakieś 6km... Jechać? Prowadzić? Dziwne dźwięki dobywają się z hamulca... Tak to jest jak ktoś nie ma pojęcia jak działa sprzęt, którego używa...

Chyba przestaje się dziwić moim kolegom, że mają opory w sprzedaży sprzętu, oprogramowania, skoro nie do końca są pewni tego jak działa i co zrobić jak pojawi się problem...

Tego jeszcze nie widziałem... © djk71


I jak tu jechać taki rowerem na samotną daleką wyprawę? Co robić jak coś padnie?

Jadę powoli w stronę domu. Jeszcze kawałek i... postawili jakieś barierki... Nie no... Trzeba się przebić na drugą stronę... Wiedziałem.

Tyle wystarczy żeby się ubrudzić... © djk71


Mimo, że po drodze lód to tutaj... błoto... szlag by to trafił... 100m wystarcza, żeby buty, rower były obklejone gliną... Co mnie podkusiło...

Kto to wyczyści? © djk71


Brakuje jeszcze do kompletu żebym wywinął orła na lodzie...

Nie przewracam się, ale mam dość...

Dojeżdżając do domu widzę nasz kościół, na wieży którego ktoś umieścił choinkę...

Ozdoba? © djk71


Nie wiem po co... Bo ozdoba z niej taka, jaki ze mnie rowerzysta...

Rewelacja.. © djk71


Jeśli tak ma wyglądać cały rok...

Porażka...

Na krawędzi...

Wtorek, 11 września 2012 · Komentarze(5)
Na krawędzi...

Kolejny dzień pełen emocji, zadań, problemów… Kolejny dzień pełen… Ostatnio wiele takich dni, tygodni, miesięcy… Dochodzi 18-ta, jest jeszcze co robić, ale wychodzę… Wychodzę, bo chcę choć na chwilę wyjść pojeździć… Potrzebuję tego… Nie tylko dziś… Codziennie… Niby wiedziałem o tym, a dałem się po raz kolejny pokonać pracy… Wmówić sobie, że jak będę dłużej pracował to zrobię więcej i będę miał więcej czasu… Co za bzdura!

Pół roku poszło się… Maratony na orientację poszły się… Praca… Zamiast robić to co powinienem, robiłem wszystko i nic, zamiast skupić się na rzeczach najważniejszych… Ucierpiała na tym, praca, rodzina, a przede wszystkim ja sam…

Musiałem pójść pojeździć… Bo starych trasach… Po znanych trasach… Byle do przodu…

Byle nie spaść...

Na krawędzi © djk71


Usuwając trzaski

Niedziela, 9 września 2012 · Komentarze(7)
Usuwając trzaski
Zamiast spędzić weekend na rowerze ja... się po prostu leniłem... Nie licząc wczorajszego rajdu przygodowego nie zrobiłem nic rowerowego. Mało tego, nie zrobiłem też nic nierowerowego ;-(

Prawie nic. Wieczorem rozkręciłem częściowo rower żeby sprawdzić źródło trzasków, które co jakiś czas się pojawiały. Wieczorny krótki test wypadł pozytywnie więc chyba jednak stery. Przy okazji lekko obniżyłem kierownicę.

Dziś moja małżonka wspomniała o... tandemie... Czyżbyśmy mieli kupić nowy rower?

Jeden już jest, dostałem od Moniki i Tomka na urodziny :-)

A może rodzinnie © djk71


Tylko gdzie następny się zmieści w naszym domu?

Dziura

Wtorek, 28 sierpnia 2012 · Komentarze(7)
Dziura

Nic ostatnio nie układa się tak jak powinno. Nawet wyjście na szybki rower jest z problemami.

W końcu ruszam. Niby ciepło, ale jakby chłodno. Dobrze, trzeba będzie jechać szybko. Do lasu i… Nawrotka, bo… dziki.

Nie chce mi się z nimi dyskutować. Ostatnio z nikim nie chce mi się dyskutować. Drażnią mnie wszyscy i wszystko.

Uwielbiam te ścieżki gdzie nie ma nikogo, niestety robi się późno. Lato się kończy i wieczór nadchodzi coraz szybciej. Zbyt szybko. Tak samo jako nowe tematy w pracy, w domu, w życiu…

Kiedy zaczyna być fajnie (nawet kiedy jest ciężko) nagle jest… dup… i człowiek widzi, że wszystko o czym myślał przed chwilą, z czego był zadowolony, przestaje mieć znaczenie, bo jest mnóstwo nowych tematów, nowych problemów… Szlag by to trafił…

Dziura © djk71


Dziura jakaś w głowie, pustka, nie wiadomo co robić, choć chciałby się wiele...

Kolejny raz ze Sports Trackerem

Środa, 25 lipca 2012 · Komentarze(8)
Kolejny raz ze Sports Trackerem
Znów krótko wieczorem. Dobrze, że mnie żona motywuje, bo sam bym jeszcze z godzinę sprawdzał, czy nie będzie padało, aż w końcu zrobiłoby się ciemno :-)

Samemu po okolicznych lasach, po DSD i Segiecie. Lubię tak. Nie to, że nie lubię z kimś, bo tak też bywa fajnie, szczególnie jak jest zgrana grupa, ale samemu też lubię jeździć. Jest czas na jazdę, na myślenie, na zrobienie zdjęcia ślimakowi...

Ślimak, ślimak... © djk71


Na jazdę nową ścieżką...

Kamyczki... duże... © djk71


Może nie całkiem nową, ale dawno nie jeżdżoną...

To trochę tak jak w pracy. A może całkiem tak jak w pracy. Lubię pracować z kimś ale chyba najwydajniejszy i najbardziej kreatywny jestem jak robię coś sam, jak mi nikt nie przeszkadza.

Puls podobny do wczorajszego... :-(

Sports Tracker and Endomondo - eksperymenty

Wtorek, 24 lipca 2012 · Komentarze(8)
Sports Tracker and Endomondo - eksperymenty

Wyszedłem z pracy w miarę wcześnie żeby trochę pojeździć, ale pyszny obiadek sprawił, że zaległem na łóżku. Na szczęście udało się obudzić na tyle szybko, żeby choć na chwilę jeszcze wyjść.

Po lasach żeby trochę się zmęczyć. Od kilku dni, zainspirowany przez kolegów, robię próby z zapisywaniem śladu trasy przy użyciu komórki. Próbowałem z Endomondo, ale nie spodobał mi się interfejs w telefonie i brak prostego sposobu eksportu trasy do pliku (w telefonie).

Sports Tracker wydaje się być pod tym względem dużo bardziej intuicyjny i funkcjonalny. Niestety patrząc na dzisiejszą trasę to trochę przegiął z prędkością maksymalną i przewyższeniami - tyle chyba nie było.



A sama jazda - po naszym lesie... średnio szybko, ale męcząco - średni puls 157, maksymalny 193.

Odwołałanie prezydenta = koniec Bytomia? © djk71