Wpisy archiwalne w kategorii

Samotnie

Dystans całkowity:21585.71 km (w terenie 5808.48 km; 26.91%)
Czas w ruchu:1576:37
Średnia prędkość:14.75 km/h
Maksymalna prędkość:175.00 km/h
Suma podjazdów:51821 m
Maks. tętno maksymalne:210 (115 %)
Maks. tętno średnie:186 (98 %)
Suma kalorii:418539 kcal
Liczba aktywności:1409
Średnio na aktywność:17.68 km i 1h 07m
Więcej statystyk

Żeby jechać...

Sobota, 10 września 2011 · Komentarze(7)
Żeby jechać...

Na początku zagadka. Co to? :-)

Co to? © djk71


Ech, od poniedziałku miał być rower i każdego dnia coś przeszkadzało. Nie udało się nawet pojeździć z Młynarzem :-( A szkoda. Dziś też było ciężko ale nie wytrzymałem i na chwilę wyszedłem, bo od jutra Poznań więc znów nici z roweru :-(

Jadę. Bez kombinacji. Do lasu. Do Miechowic. Do Segietu. Żeby jechać i nie myśleć. Albo myśleć. Tylko o czym? O 29 calach? Przecież i tak cały czas o nich myślę :-) Myślę, czytam, przymierzam, porównuję... Raz jest bliżej, raz dalej... już rezerwuję, już wybieram, a potem znów coś nie tak. Kiedy znajduję to co chcę okazuje się, że będzie w... marcu, kwietniu...

W Segiecie wszystko psują...

A było tak cicho i pięknie © djk71


Ale błoto wciąż to samo... (to odpowiedź na zagadkę) :-)

Błotko © djk71


Za krótko. Chciałbym jeszcze. Niestety trzeba wracać. Znów trudniejszy przejazd przez autostradę. Fajnie, że widać postępy.

A1 - Maciejów - Pyrzowice © djk71


Oby moje postępy w zakupach też tak było widać :-)

Intensywnie

Poniedziałek, 5 września 2011 · Komentarze(7)
Intensywnie
Mało czasu, ma padać i ściemniać się będzie wkrótce. Nie szkodzi. Potrzebuję.

Potrzebuję rozładować emocje. Emocje, których ostatnio dużo. Za dużo. Za dużo takich. Choć są i przyjemne chwile, i sympatyczni ludzie... i to w pracy. Ma się zmienić. Wiele. Oby zmieniło się pozytywnie. Tak jak to widzę. Ale czuję, że może być ciężko. Choć może wszyscy już dorośliśmy? A może po prostu trzeba najpierw pójść na wódkę i powiedzieć sobie parę słów prosto w oczy? Czy się da? Nie wiem.

Uwielbiam ścieżki w naszym lesie. Pokręcone, z podjazdami i zjazdami. Nie są to góry, ale można się zmęczyć, można się wywrócić, można też się ucieszyć gdy widzi się postępy w stosunku do tego co było. I widać ile jeszcze można poprawić, ile jeszcze jest do zrobienia.

Tylko trzeba się za to poważnie wziąć. Czy można osiągnąć sukces? Pewnie tak. Tak samo jak w pracy. Tylko trzeba robić swoje nie zważając na innych. Albo trzeba im pomóc, trzeba to zrobić razem...

Zobaczymy. Musi się udać. Tak jak na rowerze. Drobnymi krokami... Uda się...

Po przerwie

Piątek, 2 września 2011 · Komentarze(7)
Po przerwie
Dwutygodniowa przerwa w jeżdżeniu spowodowana... Przede wszystkim pracą... dużo... za dużo... Za dużo pracy, za dużo przemyśleń... za dużo zmian... Zmęczyły mnie te dni..., niestety to nie koniec... I nie wiem czy mi się to wszystko podoba co się wokół dzieje :(

Do tego cały czas po głowie chodzi mi zmiana roweru... Pytanie po co, jak nie mam kiedy jeździć? ;-) Ale myślę wciąż... bardzo... Ktoś mnie zaraził i od kilku miesięcy jestem coraz bliżej... Właściwie to po paru testach, po wędrówkach po sklepach, pewnie bym już kupił, gdyby nie... gdyby nie brat... :) A teraz... zobaczymy... :-)

Do tego jeszcze inne tematy zwaliły się na głowę..., które też mi się nie podobają... :(

W efekcie dziś już nie wytrzymałem. Wyszedłem z pracy kilkadziesiąt minut wcześniej żeby choć chwilę pojeździć. Chwilę bo potem goście...

Szybko w las, teren, teren...

Ktoś wie co to było? © djk71


..., DSD, Segiet.. Fajnie i szybko,, tylko te myśli... :-)

Może jutro też się uda wyjść choć na chwilę...

Przed wyrypą

Czwartek, 18 sierpnia 2011 · Komentarze(1)
Kategoria Samotnie, śląskie
Przed wyrypą

Jazda serwisowa przed sobotnią Izerską Wielką Wyrypą.

Niestety przerzutki wcale nie pracują tak jak bym chciał. I nie wiele udało mi się z tym zrobić. Nie wróży to dobrze w kontekście zapowiedzi organizatorów: "Profil trasy: najlepsi wdrapią się wyżej niż Rysy :)"

Kiedyś się w końcu nauczę serwisu chociaż w tak prostym zakresie...

Proszę otworzyć...

Czwartek, 4 sierpnia 2011 · Komentarze(10)
Proszę otworzyć...

To fragment napisu jaki mnie dziś zaskoczył.

Proszę otworzyć © djk71


Ale po kolei. Miał być wypad w góry. Po ostatnich błotnych szaleństwach wczoraj wypucowałem rower. Niestety nie zdążyłem założyć bagażnika na samochód i do pracy pojechałem bez roweru. Plan był taki, że skończę wcześniej pracę, pojadę do domu po bagażnik i rower, zabiorę kumpli i w góry. Niestety plany mają to do siebie, że często rozśmieszają Najwyższego...

Nie udało się wyjść wcześniej, kumple pojechali sami ;-( Z drugiej strony może i dobrze, bo pewnie znów bym dostał w tyłek i z takim bagażem stawiłbym się w niedzielę w Karpaczu.

Postanowiłem mimo to i tak wyjść wcześnie (jak na mnie) i pojeździć po okolicy. Niestety nikt nie chciał mi towarzyszyć. ;(

Czysty rower + suche buty = dziś asfalt. Był. 2km. Potem do lasu. Jednak tak wolę. Miechowice, Stroszek, Księża Góra...

Grota w parku © djk71


Dalej w stronę zbiornika w Świerklańcu. Stamtąd inaczej. Zamiast do/obok parku, dziś za jezioro. Przez Wymysłów do Os. A może Oss. Miejscowość nazywa się Ossy :-)

Dalej przez Tąpkowice terenem i... woda. Nisko latające samoloty podpowiadają mi, że jestem w okolicach Pyrzowic.

Lotnisko jest blisko... © djk71


Mogłem wziąć mapę. Nie trafiłbym może na bród. Wyglądało, że jest głęboko. Zbyt głęboko :(

Ładny ale głęboki © djk71


Nie dziś. Mimo jazdy terenem jestem suchy, nie chce mi się moczyć. Okrężnie ląduję w Ożarowicach. Potem Brynica i już wiem gdzie jestem ;-)

Przez Chechło terenem dojeżdżam do Nakła Śląskiego. Fajny kościółek.

Kościół w Nakle Śląskim © djk71


I kapliczka.

Kapliczka © djk71


Stara © djk71


I krzyż? Nie to Jezus. Chyba.

Z polowania? © djk71


W końcu ktoś remontuje pałac w Nakle.

W końcu remont.. © djk71


Potem nową drogą docieram do zamkniętych rogatek. Czekam chwilę ale pociągu nie widać. W końcu czytam co napisane i własnym oczom nie wierzę.


Proszę otworzyć © djk71


Rozglądam się wokół, czy ktoś mnie za idiotę nie robi i...
Mówię "Proszę otworzyć". Szlabany się podnoszą. Przypadek. Przejeżdżam i słyszę jak... się zamykają. Niewiarygodne.

Niestety po chwili asfalt zmienia się w betonowe płyty, potem w ścieżkę, potem w krzaki i w końcu w pole.
Około 2-3km z buta w trawach, chaszczach, krzakach momentami po szyję. Ale jestem facetem. Nie cofnę się. Podrapany, pogryziony znajduję drogę. Robi się ciemno.

Polna droga doprowadza mnie do... znajomych rogatek. Bez wahania wołam: Proszę otworzyć i... od razu mam drogę wolną, a przejazd po chwili znów jest zamknięty. Szok.

Teraz już pędem do domu. Niestety w Radzionkowie zaczyna mnie rzucać. Tylne koło. Zwykle od razu naprawiam. dziś już mi się nie chce. Podpompowuję. Może dojadę. Tak...kilkaset metrów. Zamiana dętki w towarzystwie miliona komarów. Brrr...

Ale fajnie, że pojeździłem. Szkoda, że sam.

Błotko...

Poniedziałek, 1 sierpnia 2011 · Komentarze(4)
Błotko...

Tydzień przerwy w jeżdżeniu. Tydzień ciężkiej pracy. Dziś zupełnie nie wiem czemu zgadzam się na pomysł Damiana. Czemu to zrobiłem? Nie wiem. Godzinę wcześniej stanowczo powiedziałem, że nie jadę nigdzie w niedzielę… A tu telefon Damiana, namowa żony i… jadę… chyba :-)

Cóż jak się powiedziało: A, to trzeba powiedzieć: B. Po obiedzie przestało padać więc wypadałoby się chwilę przejechać. Gdzie? Gdziekolwiek, w teren.

Jest fajnie, choć mokro. Pulsometr szaleje - nie jest to dobra prognoza przed niedzielą…

Miechowice, Segiet, DSD, Miechowice… czyli tam gdzie niedawno, tylko więcej terenu.

Chwila przerwy w Segiecie © djk71


Efekt jazdy w terenie? Widoczny…. :-)

Warto było? Warto... :-) © djk71


BTW1: Uzupełniłem zaległe wpisy ;-)

BTW2: Jeden z naszych kolegów: Flash - prawdziwy rowerowy wariat, w najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu - trafił do finałowej dziesiątki konkursu IDEE KAFFEE CHALENGE. Ma szansę na spełnienie swego marzenia: pokonanie 10.000 km w ciągu miesiąca (około 300km dziennie) i objechanie Europy. Jedyne czego teraz potrzebuje to... naszych głosów. Głosować można na stronie konkursu. Uwaga: głosy można oddawać codziennie ;-) Pomóżmy Tomkowi, Ci który Go znają wiedzą, że warto ;-) Aktualnie Tomek zajmuje drugą pozycję :)

Pożegnalna rundka

Piątek, 8 lipca 2011 · Komentarze(3)
Pożegnalna rundka

Po wczorajszych wojażach samochodowych dziś spanie do późna. Około południa rodzinka na plażę, a ja na rower i jeszcze chwilę nacieszyć się widokami pagórków i jezior. Fajnie tu. Dziś po raz pierwszy od dawna znów z pulsometrem. Pagórki sprawiają, że znów mi "pika" przez pół drogi... Jakbym go słuchał to powinienem chyba przestać jeździć...

Po południu do Szymbarka - ale już autem - zobaczyć m.in. najdłuższą deskę świata oraz trochę inny dom...

Świat też tak wygląda... © djk71


Choć główną atrakcją domu oprócz tego, że stoi "do góry nogami" są jego wnętrza i problemy z zachowaniem równowagi w środku, to idea jego postawienia była inna. Choć tak naprawdę nie wiem, czy dorobiono ideę do domu, czy dom do idei...

Autorzy chcieli porównać ten dom do naszego świata, zwariowanego, czasami wydawałoby się nierzeczywistego, nie z tej bajki... Według budowniczych „domu na głowie” miejsce, w którym ten budynek powinien był stanąć, oddalone jest od Szymbarka o 38 km w prostej linii. Tam jest Stocznia Gdańska. Tam polscy robotnicy wywrócili system komunistyczny do góry nogami, a więc postawili świat na nogi...

BTW: Komuś się spodobała moja relacja z Bike Orientu ;-)

Czy krowy umieją czytać?

Środa, 6 lipca 2011 · Komentarze(11)
Czy krowy umieją czytać?

Wczoraj zachwycałem się pięknymi widokami, dziś niestety pogoda trochę gorsza. Chłodno, mgła i mżawka. Wczesnym rankiem ruszam w drogę na objazd Jezior Raduńskich. Nie jest to chyba najlepsza trasa na dziś, bo droga jest ponoć malownicza, a dziś wiele nie zobaczę… ale jadę. Chłodno i wilgotno. Boczne dróżki ale głównie asfalt. Pusto. Jedzie się spokojnie choć na podjazdach można się zasapać :-)

W Zaworach, przy wyłożonej kostką drodze spotykam oryginalny znak :-)

Znów zmiany w kodeksie drogowym © djk71


Czas wracać do rodziny. Jakie zagraniczne wakacje nam wyszły… Niedawno Szwecja…. Wczoraj Rzym, Ameryka i Palestyna, a dziś (no nie tylko dziś) Szwajcaria…

Szwajcaria na wyciągnięcie ręki © djk71


Chłopcy mi podpowiadają, że w drodze do Szwecji jechaliśmy przez Czechy… :)

Wycieczka zagraniczna

Wtorek, 5 lipca 2011 · Komentarze(6)
Wycieczka zagraniczna
Po maratonach miałem zamiar skrócić urlop i wrócić do domu. Dałem się jednak na mówić na jego kontynuację i wylądowaliśmy w Chmielnie - miejscu położonym w najbardziej chyba malowniczej części tego regionu. Dawno nie byłem w tych okolicach, a moja rodzinka chyba nigdy. Wczoraj doprowadziłem rower do porządku po maratonach: czyszczenie, wymiana klocków - na Azymucie wracając do mety o mało nie przestawiłem kamienicy, bo zapomniałem, że przestały działać - zajęło mi to więcej czasu niż myślałem, tak więc z jazdy już nic nie wyszło.

Dziś ruszyłem w drogę już po szóstej rano. Szybko przekonałem się, że wzgórza wśród jezior nie tylko ładnie wyglądają ale również potrafią dać w kość. Do Kartuz dojechałem przez las lekko (?) spocony ;-) Nad Jeziorem Karczemnym na ławeczce asesora (jest wszędzie zaznaczona ale nie znalazłem opisu, czemu jest wyróżniona) korekta ustawień hamulców - coś lekko ocierał tył. Nie wjeżdżając do centrum skręcam na zielony szlak i zaraz po wjeździe do lasu drogę zastępuje mi czapla… Mnóstwo ich tutaj.

Czaple - dużo ich tu © djk71


Jadę do Łapalic w stronę rozpoczętej w latach 80-tych budowy zamku. Jakiś artysta miał fantazję, ale brakło mu pieniędzy. Niestety nie wiele widać, bo w z związku z wypadkami jakie miały tam miejsce budowa została ogrodzona wielkim murem.

Komuś zamarzyło się królestwo © djk71


Ciekawiej wyglądają końskie fryzury - irokez?

Prosto od fryzjera © djk71


Objeżdżam Jezioro Białe podziwiając z innej strony panoramę Chmielna.

Chmielno - tam mieszkamy © djk71


Postanawiam pojechać gdzieś dalej… tablice miejscowości wskazują, że być może przekroczyłem już granicę… język dziwny...

Trudny język © djk71


Po chwili rzeczywiście… Jest Rzym…

Roma © djk71


Trochę błota i piasku i decyzja… gdzie teraz?

Świat się kurczy © djk71


Oba miejsca niczym się nie wyróżniają…

Wyjeżdżam nad Jeziorem Lubygość. Wita mnie ciekawa grota i fajna droga wzdłuż jeziora, która niestety kończy się przy jego końcu.

Grota © djk71


Późno już i nie chce mi się przedzierać przez krzaki, tym bardziej, że to teren rezerwatu. Wracam i inną drogą dojeżdżam do Diabelskiego Kamienia. Duży.

Diabelski kamień © djk71


Chwila na popas i wracam do domu. O ile wcześniej co chwilę kontrolowałem drogę z mapą to teraz już bez problemów jadę w stronę do domu.

Niezbyt szybko, nie wiem czy to zmęczenie, czy podjazdy, czy po prostu chęć obcowania z przyrodą i oderwania się od wszystkiego…

Mam dość - znów czy wciąż?

Niedziela, 12 czerwca 2011 · Komentarze(13)
Mam dość - znów czy wciąż?
Zmęczony i bez pomysłu.
Bez pomysłu na wszystko. Na dom, na pracę, na życie...

Próbowałem to w weekend przespać - ponad trzydzieści godzin snu, czyli tyle ile zwykle mam przez cały tydzień, a może nawet więcej - i nic. To nie był sen żeby odpocząć. To był sen żeby uciec. Od pracy, od domu, od ludzi…

Każde otwarcie oczu zaczynało się przekleństwem na dowolną literę alfabetu… I nie był do tego potrzebny żaden powód. Po prostu jakoś tak.

Zapomniałem już jak się jeździ na rowerze. Ostatnio jeżdżę prawie tylko na zawodach. W sobotę był pomysł żeby zrobić objazd okolicznych imprez z okazji Industriady. Nawet wstałem rano i… mi przeszło. Potem też się zbierałem żeby wyjść i za każdym razem lądowałem pod kołdrą.

Dziś podobnie. Nie chce mi się niczego. Mam wszystko gdzieś. Nie mam nawet ochoty na piwo, a Ranczo mnie już nie śmieszy… Już mi się nawet nie chce szukać przyczyn tego. Po co. One są niezmienne. Jak ludzie. Jak większość z nich. To oni tworzą ten cholerny świat. To z nimi trzeba się stykać codziennie. I nie ważne czy ich znamy, czy tylko są tłem naszego życia, i tak mają na nie wpływ. Mam dość ich obłudy, zapatrzenia w siebie, perfekcyjnej umiejętności nie słuchania innych i lizania tyłka tych, którzy mogą dla nich coś zrobić.

Mam dość patrzenia na tych... Dość, pisałem już o tym tyle razy...

Po siedemnastej ruszam tyłek i jadę. Już po 2-3km mi się nie chce. Po co ja to robię?
Leżenie w łóżku daje taki sam efekt. Takie samo zadowolenie. A dokładniej jego brak.

Segiet, Dolomity, Księża Góra wszędzie pełno ludzi. Co się dziwić. Niedziela. W drodze do Piekar ktoś miał pomysł…

Ktoś miał pomysł? © djk71


Świerklaniec, Chechło…

Dupa… Na wpis też nie mam pomysłu... Potrzebuję odpoczynku - jestem zmęczony jak chyba nigdy wcześniej - ale myśl o urlopie też mnie przeraża... Potrzebuję go jak jeszcze nigdy... ale nie wiem czy go chcę...