Pogadać...

Sobota, 26 maja 2012 · Komentarze(13)
Pogadać...

Kolejny weekend kiedy ciężko zorganizować czas na rower. Może nie byłoby ciężko, gdybym wstał rano, ale ostatnio nie chce mi się. Zwykle sypiałem po 4-5 godzin, czasem mniej, a ostatnio sypiam po 7-8, a i tak nie chce mi się wstać z łóżka. Dziś podobnie. Do tego w środku dnia pogrzeb… Ludzie szybko odchodzą…

Późnym popołudniem przyjeżdża Amiga. Jedziemy gdzieś. Gdzieś w teren. Kolejne nowe ścieżki w miechowickim lesie - fajne ;-)

Tunel pod autostradą już przejezdny, ciekawe jak będzie wyglądał po deszczach.

Amiga prawie mija mur, mimo że na drzewie strzałka wskazuje gdzie patrzeć należy.

Tam jest mur © djk71


Kiedy Darek foci napisy, ja próbuję robić zdjęcia komórką, bo nie mogłem znaleźć aparatu w domu.

Cel odległy jest... © djk71


Słyszę jakieś słowa: reumatyzm, pokrzywy… No cóż, ktoś tu chyba nie wie, że za chwilę poprowadzę w drogę, która zniknie i będzie nas czekało kilkaset metrów pieszo po pokrzywach… :-)

DSD - gdzie nie wiem, czy Darek się kładzie, czy klęka…

Siąść, klęknąć czy się położyć... © djk71


Przypadkowo odkryty pomnik powstańców w Reptach

Pomnik powstańców © djk71


I w końcu park w Reptach, gdzie kończymy małą nasiadówką w Leśniczówce.

W drodze powrotnej kolejna nowa ścieżka i… konie w Stolarzowicach… No tego się nie spodziewałem. Niestety mój "aparat" nie zdąża złapać ostrości kiedy konik tarza się na plecach…

Koń uciekł wraz z ostrością... © djk71


W sumie fajnych kilka nowych dróżek w okolicy, sympatyczny klimat w Leśniczówce i trochę niełatwych rozmów, niestety bez cudownych rozwiązań, ale nie spodziewałem się takich. Dobrze było się jednak trochę wygadać. A teraz przed nami wieczór reżyserski...

Miny

Czwartek, 24 maja 2012 · Komentarze(17)
Miny

Dziś miałem nadzieję, że Igorek będzie zmęczony i nie będzie chciał jeździć... I będę mógł spędzić wieczór w łóżku przed telewizorem... Niestety nie udało się. Zaraz po powrocie z kościoła znów mnie wyciągnął...

Dziś chciał asfalt więc rowerówką do Rokitnicy, a potem w stronę Osiedla Młodego Górnika. Tam pytanie: powrót asfaltem, czy lasem? odpowiedź jedyna słuszna: lasem ;-) Po drodze trafiamy na... miny... końskie...

Igorkowi się nie podobały :-) Trafił na nie. Ale cóż... to tak jak w życiu... Człowiek też napotyka miny... czasem rzadziej, czasem częściej... a czasem mam wrażenie, że... sam sobie je podkłada...

Ostatnio mam wrażenie, że nie dość, że biegam po polu minowym, to cały czas ktoś nie dość, że podkłada nowe miny to jeszcze z ukrycia do mnie strzela...

Na jednym z przystanków zdjęcie budynku, który mijam dość często, a prawdę mówiąc nie wiem co w nim kiedyś było...

Zburzą czy ktoś z tym coś zrobi.... © djk71


Mam nadzieję, że zaraz mi ktoś podpowie :-)

Ładne... © djk71

Ucieczka

Środa, 23 maja 2012 · Komentarze(14)
Ucieczka
Ucieczka przed pracą i wszystkim wokół. W sen. Powrót z pracy, obiad i... sen. Głęboki. Bardzo głęboki. Żeby nie myśleć, o tym co było, co jest, co będzie... za chwilę... jutro rano... pojutrze... za tydzień, za miesiąc...

Budzi mnie Igorek wracający z kościoła... Minuta i jest już w stroju rowerowym. Nie mam wyboru. Znów las miechowicki, Rokitnica, staw na Helence. Spokojnie ale można się zmęczyć. Niestety krótko bo robi się ciemno.

Zaraz kolejny podjazd... i co z tego... © djk71


Szkoda. Szkoda, że nie ma więcej czasu... na rower... na pracę... na życie...

Z komunistą

Wtorek, 22 maja 2012 · Komentarze(13)
Z komunistą
Wczoraj miałem pojeździć... Sam... Z synem... Nic nie wyszło... A szkoda bo miałem nadzieję rozładować emocje... Emocje negatywne, emocje których ostatnio gromadzi się zbyt wiele... O dziwo komunia, której się bardzo bałem przeszła w nad wyraz świetnej atmosferze... Do tego wieczorne after party... Było świetnie...
Niestety wczoraj wszystko co złe wróciło. Dziś praca, która dobija ostatnio bardziej niż wszystko inne... Szkoda... bo nie tak to miało być...

Mimo to wychodzę w miarę normalnie i kiedy tylko Igorek wraca z kościoła... ruszamy :-)
Najpierw rowerówką do Rokitnicy - znów pełno pieszych... ja udaję, że ich nie zauważam... im udaje im się uciekać na trawę... :-)

Potem trening w lesie... Delikatnie żeby Igorka nie zmęczyć ale żeby jednak miał okazję sprawdzić się na zjazdach, podjazdach i zakrętach...

:) © djk71


Daje radę... dwie glebki na prostej, za to zjazdy i podjazdy jego ;)
Bałem się, że będzie trudniej ale dawał radę. W niedzielę zawody, mało czasu na trening ale może się uda skoro już jest nieźle...

Po przerwie... po hałdzie...

Sobota, 19 maja 2012 · Komentarze(10)
Po przerwie... po hałdzie...

Tydzień bez roweru... I obawiam się, że tak będzie coraz częściej. I nic nie zapowiada, że będzie lepiej...

Postanowiłem, że rano wstanę wcześnie i poszaleję trochę. Wstałem o piątej i... mimo, że byłem wstępnie umówiony z Olkiem... nic z tego nie wyszło :-(

Po południu w końcu się udaje. Co więcej nawet udaje się pojechać z Olkiem.

Na dzień dobry scysja z pieszymi na rowerówce. Pomimo tego, że sprowokowali mnie do zawrócenia i zatrzymania się... niewiele do nich trafiło, ani próba wyjaśnienia, że pędzące z prędkością 40-50km/h ponad 100kg może zrobić jakąś krzywdę ich malutkiej pociesze, ani to, że dwa dni temu Straż Miejska w końcu zaczęła wlepiać pieszym mandaty...

Jedziemy nową dla mnie drogą w Wieszowej by w końcu wylądować na hałdzie przed Czechowicami.

Śląskie klimaty © djk71


Fajnie. Nagle ostry zjazd. Za ostry dla mnie.

Stromo... © djk71


Jedziemy dalej.

Nowy mostek... © djk71


Tak lubię...

Woda... © djk71


Na miejscu jeszcze pusto ale dla mnie i tak za dużo ludzi.

Niby pusto, a za pełno © djk71


Miejscami trudno zapomnieć, że to Polska...

Jaki zakaz? © djk71


Wracając robimy kilka kółek po hałdzie :-) Czasem nie wskakują przerzutki i wtedy... :-)

Zbyt stromo? © djk71


Czas wracać... pod autostradą A1...

Od dołu © djk71


Jeszcze rzut oka na oznaczenie zabrzańskiego szlaku rowerowego i wracamy do domu.

A to co? © djk71


Olek chciał zdjęcie strusia ale ten miał nas...

struś © djk71


W Rokitnicy pod dawną stacją paliw wchodzi mi pod koła cała rodzinka z dzieckiem... Mam miejsce żeby ich ominąć ale wybieram hamowanie z piskiem opon... Może jak mama z babcią będą miały pełne gacie to coś im zostanie na przyszłość w pamięci. Sami się zorientowali co zrobili.

Może moje dzisiejsze zachowania nie były najładniejsze (choć nikogo nie obraziłem) ale traktuję to jak misję edukacyjną... W sumie to chyba podobnie jak TVP powinienem pobierać za to jakiś abonament... ;-)

Mur i zmęczenie

Niedziela, 13 maja 2012 · Komentarze(20)
Mur i zmęczenie

Wczoraj rower trafił do serwisu na przegląd. W końcu już parę km na nim zrobiłem od dnia zakupu. Po serwisie krótka jazda kontrolna (zapomniałem wpisu zrobić więc mam 1km w plecy w statystykach) i niestety... na więcej nie było czasu. Wieczorem przyszło mi do głowy, że wstanę o 4-tej rano i do 10-tej pokręcę w samotności. Niestety zmęczenie ostatnim okresem dało znać o sobie i pierwszy raz o dawna przespałem... 11 godzin! Wstałem po dziesiątej, śniadanie i... choć na chwilę do lasu. Bardzo tego ostatnio potrzebuję. Kręcić i nie myśleć albo kręcić i pomyśleć...

Jako, że wczoraj padało, postanowiłem założyć błotniki. Przed dojazdem do Krajszyny niepokojący stukot. Tylni błotnik się poluzował. Korekta i jadę.

Jadę niby bez celu ale wiem gdzie wyląduję...

Wcale nie takim drobnym maczkiem... © djk71


Daniel opisał to miejsce tak niesamowicie, że musiałem tu przyjechać.

Niby blisko, a wcześniej tu nie trafiłem. Ile jeszcze tajemnic kryje nasz las?

Mur w lesie pełen zapisków. Zapisków tworzonych na bieżąco przez... człowieka, który...

Nowy tekst © djk71


Właśnie... który co?

Zwariował?

A to po co? © djk71


Zmądrzał?

Chemik? © djk71


Ma już dość wszystkiego wokół?

Zagadka © djk71


A może po prostu jest szczęśliwy...?

O taką Polskę walczymy? © djk71


Wygląda na wykształconego, starannego, dokładnego..., a jednak coś w jego życiu sprawiło, że spędza czas w środku lasu chcąc coś przekazać...

Coś złego, czy dobrego?

I czemu robi to tutaj? W lesie, nawet nie przy głównej ścieżce... Ma pewnie świadomość, że przeczyta to zaledwie garstka ludzi... Że przyjdą młodzi, znudzeni i zamalują to hasłem, że ten czy inny jest taki lub owaki... A może komuś przyjdzie do głowy uporządkować las i... mur runie...

Zastanawiam się ilu z nas skończy tak samo. Świat jest coraz bardziej zwariowany. My sami wariujemy coraz bardziej. Praca - dzięki której mieliśmy zarobić na życie, na przyjemności, na lepsze życie - coraz bardzie nami rządzi... Coraz więcej moich znajomych, podobnie jak ja sam, spędza coraz więcej czasu pracując, co nie przekłada się w żaden sposób ani na ich sytuację finansową, ani zadowolenie, ani na nic pozytywnego. Co więcej, sa coraz mniej zadowoleni z tego robią, bo nie mają już czasu robić tego tak jak by chcieli, bo mają tej pracy więcej i więcej...

Może trzeba inaczej, jak niektórzy inni... 8-16 i do widzenia. Odpowiedzi dla klientów krótkie: Tak, nie, nie ma... I co z tego, że klient będzie niezadowolony lub nie będzie sprzedaży... Praca wykonana. Byle jak ale wykonana. A jeśli ktoś się czepi to przecież nie ich wina, to inni nie pomogli...

Reforma emerytalna © djk71


Ciekawe czy powodem działań autora tych tekstów też była praca... Czy to ona go zmęczyła, czy coś innego? A może wręcz przeciwnie, wcale nie jest zmęczony... Nie wiem...

Ja w każdym razie jestem bardzo zmęczony... wszystkim...

BTW; Polecam opis tego miejsca i spotkania z tym człowiekiem na blogu Daniela

Debiut na masie...

Piątek, 11 maja 2012 · Komentarze(8)
Debiut na masie...
... Zabrzańskiej :-) Wstyd ale wcześniej nie udało mi się trafić na masę w rodzinnym mieście. Zawsze była praca, wyjazdy albo po prostu brak nastroju. Dziś mimo nawału pracy wyszedłem z firmy o 16-tej. Jestem zmęczony. Bardzo. A w takim stanie ciężko się pracuje...

Zastanawiałem się czy jechać na masę, czy do lasu, ale ponieważ wcześniej zagadał o masie Dynio to jadę do Zabrza. Spotkamy się w Rokitnicy, wraz z Jackiem czeka Iza i Marcin.

Spokojnym tempem dojeżdżamy do centrum. Sporo znajomych... wielu od dawna nie widziałem. Ruszamy.

Znajome twarze... © djk71


Patrolowym tempem objeżdżamy trochę miasta. Ładna pogoda, świetna atmosfera, spokojne tempo... sielanka...

Kończymy masę przy bibliotece bo dzisiejsza masa połączona jest z akcją Odjazdowy Bibliotekarz :-)

Pod biblioteką © djk71


Poczęstunek, losowanie książek, rozmowy, zdjęcia i pora wracać.

Dla odmiany jedziemy przez Biskupice.

Dzień się kończy © djk71


Na Osiedlu Młodego Górnika wjeżdżamy w las i lądujemy w Miechowicach. Żegnamy się i już trochę szybszym tempem przez las docieram do domu.

Sympatyczna przejażdżka - chwila oddechu od pracy.

Dzięki za wyciągnięcie mnie i miłe towarzystwo :-) Do następnego razu.

V Zagłębiowska Masa Krytyczna

Czwartek, 3 maja 2012 · Komentarze(13)
V Zagłębiowska Masa Krytyczna

Po wczorajszej przejażdżce z Flashem dziś rano budzik zadzwonił za wcześnie. Mimo to wstałem bo planowane było BeforeParty przed V ZMK. Budzę Wiktora i pada pytanie: Jaki mam wybór? Jadę teraz czy wcale? Odpowiedź brzmi: Teraz lub… potem ;-) Potem :-) Ok. Ja też czuję się zmęczony więc jedziemy prosto na masę.

Dołącza do nas Coco75. Zastanawiam się czy nie powinien teraz zmienić loginu na Jarzebina75 ;-)

Mamy sporo czasu ale chłopaki nadają niezłe tempo. W Bytomiu jakaś impreza. Wstrzymują nas chwilę biegające dzieciaki.

Dzieci biegają... © djk71


Jedziemy przez Żabie Doły.

Pięknie tu... © djk71


Dalej przez Chorzów Stary gdzie znów widać biegaczy.

Park w Chorzowie - masakra - nie lubiłem i nie lubię.

Buduje się... © djk71


Tym bardziej w takie dni jak dziś. Katowice, Bogucice - dom Jerzego Kukuczki...

Tu się urodził Jerzy Kukuczka © djk71


... sentymentalny powrót do mojego technikum i przez Szopienice do Sosnowca.

Jesteśmy grubo ponad godzinę przed początkiem masy. Wraz z amigą siadamy na colę i pizzę. Chwila rozmowy z Dariuszem79, który jeszcze nie może jeździć na rowerze. Dołącza do nas ekipa z Zabrza i Gliwic.

Dużo nas... © djk71


W końcu ruszamy. Jest na chyba ponad 1700 osób. Robi to wrażenie na przechodniach i kierowcach. Początkowo wolna ale potem coraz szybciej docieramy na Pogorię. Po drodze krótka rozmowa z Rafaello - niestety nie spotkaliśmy się już później. Tam spotykamy Józka, Monikę oraz Tomka.

Chwila pogaduszek ale gdy okazuje się, że nikt z nas nie wygrywa roweru ruszamy do domu. Kosma próbuje nas kierować atrakcyjniejszą drogą ale z tłumaczeniem miała zawsze problemy więc radzimy sobie sami i trochę dookoła jedziemy do domu. Uzupełniamy płyny, bo niekończące się zjazdy i podjazdy wymagają czasem nieco wysiłku.

Pić.... © djk71


Na jednym ze zjazdów przekraczam 63 km/h. W drodze powrotnej na czele wciąż Olo z Wiktorem. Olek prowadzi trasą "nieco" okrężną tak, że z okazji 3 Maja lądujemy na Kopcu w Piekarach.

Wjadę... © djk71


Ja też wjadę... © djk71


Jest fajnie choć nie wszyscy mają ochotę wjechać na górę ;-)

Widok z kopca © djk71


Dalej też okrężnie. Wiku łapie gumę.

Mała pompka © djk71


Chwilę zajmuje łatanie i jedziemy już do domu. Prawie prosto ;-)

Fajnie spędzony dzień. Oby więcej takich.

9km dookoła Europy...109km dookoła Gliwic

Środa, 2 maja 2012 · Komentarze(15)
9km dookoła Europy...109km dookoła Gliwic
Jak pewnie większość z Was wie nasz kolega Flash rozpoczął wczoraj realizację wyzwania, które zapewniło mu pierwsze miejsce w konkursie Idee Kaffee Challenge - przejechania na rowerze 10 000 km w 30 dni!

Nieopatrznie zaoferowałem się, że choć na chwilę do niego dołączę... Nieopatrznie bo... przecież Tomek to Rzeźnik... Kiedy wczoraj zobaczyłem zdjęcia ze startu i to, że jedzie na kołach kilkukrotnie węższych od moich (choć mniejszych :-) ) dotarło do mnie, że to był błąd. Tak naprawdę nie ma znaczenia na czym Tomek by jechał... :-)

Nie dla rowerów © djk71


No ale trudno było się już wycofać ;-)

W planach był wyjazd do pracy rowerem / z rowerem - w praktyce wyszedł... urlop, co w praktyce oznaczało zrobienie najpilniejszych rzeczy w domu i wyruszenie na spotkanie Flasha do Kędzierzyna.

Jako, że ze śladu trasy wynikało, że ma spóźnienie postanowiłem odwiedzić Rudy.

Kiedy staruję jest upał. Zabrze jak nie Zabrze...

Nadzorca prac polowych © djk71


Koniki © djk71


Kiedy wjeżdżam do Gliwic wciąż ciepło. W Parku Starokozielskim zauważam pomnik...

Żołnierzom Francuskim... © djk71


Po chwili Tomek narzeka na upał, a mnie... dopada wichura, ulewa i burza...

Ktoś mnie pozdrawia z roweru. Nie poznaję. Dopiero w domu z maila dowiaduję się, ze to Darth.

Jedzie się strasznie... na prostej ledwie osiągam 11km/h - strasznie wieje...

A przed chwilą był upał... © djk71


Gubię się przy autostradzie i... wyjeżdżam w Smolnicy.

W Smolnicy © djk71


Historia © djk71


Kurtka chyba straciła swoje właściwości ochronne...

A kiedyś chroniła przed deszczem... © djk71


Tomek dzwoni, że zmienia plany i spotkamy się w Pyskowicach. Ok. Kierunek nieco inny ale mam mnóstwo czasu.

W związku z tym robię rundkę po Gliwicach...

Miasto rowerów? © djk71


Śluza na kanale © djk71


Kościół ewangelicki © djk71


Postój na Orlenie w Pyskowicach. Wciąż mam czas. Jadę do Wielowsi. Krótkie zakupy w sklepie i czekanie.

Droga © djk71


Telefon i wyjeżdżam do Kieleczki.

W końcu jest.

Flash © djk71


Jestem pełen podziwu jak można się spakować na 30-dniową wyprawę.
Tzn. jeszcze miał coś w kieszonkach na plecach. O ile się nie mylę w tym wszystkim jest też namiot!

Bagaż na... 30 dni © djk71


Myślałem, że przyjedzie zmęczony, a On się jeszcze ruszał... i zdjęcie nie wyszło ;-)

Zadowolony © djk71

Ruszamy i... po kilkuset metrach zatrzymujemy się coś zjeść.

Pogaduchy... Najchętniej zabrałbym Tomka do domu ale nie mogę mu tego zrobić - chce dziś jeszcze dojechać do Ustronia. Mało czasu już 20:30. Nie mogę do momentu kiedy sam nie rzuca, że chce mu się spać i chyba zanocuje wcześniej. Oczywiście proponuję Mu łóżko, wannę i neta :-)

Zastanawia się. Z jednej strony zmęczony, z drugiej wie, że trzeba będzie te km odrobić. Jedziemy do Pyskowic, jeśli noga będzie podawała jedzie dalej, jeśli nie - idzie spać.

Ruszamy i już wiem, że będzie ciężko. Nie patrzę na licznik ale bez względu czy to podjazd czy zjazd poniżej 30-tki nie schodzimy. Wiem, że dla wielu to standard, dla mnie... nie...

W Zacharzowicach Tomek decyduje, że jedzie dalej. Odpuszczam, nie ma sensu żebym go spowalniał. Jest już bardzo późno.

Cieszę się, że pojechał. Gdyby został też by było fajnie ale miałbym wyrzuty, że przeze mnie skrócił trasę.

Wracam do domu. Dzięki za te kilka chwil razem. Trzymamy kciuki za powodzenie ale pamiętaj, że najważniejszy jest zdrowy rozsądek. Wiatru w plecy!

Mistrzostwa Polski w Dąbrowie?

Wtorek, 1 maja 2012 · Komentarze(12)
Mistrzostwa Polski w Dąbrowie?
Damian, korzystając z majówki na Śląsku zaproponował objazd trasy Mistrzostw Polski w Maratonie MTB, które mają się odbyć w... Dąbrowie Górniczej.

Pomysł lekko poroniony - ja i maratony MTB ale czego się nie robi dla młodszego rodzeństwa... :-)

Do Zabrza rowerem i stamtąd jedziemy samochodem nad Pogorię. Na miejscu spotykamy naszego przewodnika Piotra, Olka i jeszcze dwóch kolegów (jak zwykle nie zapamiętałem imion ;-( ).

Jestem ciekaw trasy, bo mimo, że mało znam te tereny to wydaje mi się, że spora część będzie asfaltem...

Zaczynamy od pełnej ludzi Pogorii (dziś otwarcie Centrum Sportów Letnich i Wodnych) - masakra, po chwili na szczęście jest już luźniej. Spokojne tempo, spokojna trasa... Mimo to udaje mi się zrobić tylko szybkie zdjęcie jadących przede mną kolegów - wkrótce po odpadnięciu jednego okaże się, że taki widok (czasem z oddali) będę już oglądał prawie do końca... ;-)

Z bliska... potem będą dalej... © djk71


Na trasie kilka podjazdów i zjazdów. Jakoś nie pasuje mi to do Mistrzostw Polski w MTB. Mimo to na podjazdach brakuje mi... nie tyle siły ile tchu... Na zjazdach jest lepiej...

Niestety pod koniec Damian po raz kolejny urywa hak przerzutki... Gałęzie, czy wcześniejszy upadek? Pewnie jedno i drugie...

Po raz kolejny... © djk71


Decydujemy się skrócić trasę bez żalu bo to co najciekawsze już ponoć za nami.

Spokojnym tempem dojeżdżamy do samochodu.

Dzięki Panowie za towarzystwo i sorry za spowalnianie momentami.

Z Zabrza wraz z rodzinką wracamy do domu rowerami. Pod koniec trasy łapie nas ulewa, w tle błyskawice i grzmoty...

I co z tego, że pada? © djk71