Zabiją nas :)
Niedziela, 8 maja 2016
· Komentarze(6)
Kategoria do 50km, śląskie, W górę, W towarzystwie, Z kamerą wśród...
Wczoraj rozmawiałem z żoną o sójkach, których ostatnio kilka widziałem na trasie. Dowiedziałem się, że do nas również przylatują. Wierzyć mi się nie chciało, ale już dzisiejszego ranka miałem dowód.
Okazało się, że podkrada nam orzechy...
Nie było czasu jednak się nad tym dłużej zastanawiać, bo dziś w planach Wisła. Zbieram po drodze Darka i przed dziesiątą meldujemy się w Wiśle. Trasa wstępnie zaplanowana więc w drogę.
Mijamy skocznię.
Oznacza to, że przed nami droga na Salmopol. Czyli będzie podjazd.
I jest. Długi i niekończący się. Widoki co prawda piękne po drodze, ale pot zalewa oczy i trudno się skupić na podziwianiu krajobrazu :)
Tym bardziej, że inni nas gonią.
W końcu docieramy do celu. Tu chwila odpoczynku, czas na kawę, herbatę i sprawdzenie co się zmieniło od ostatniego razu.
Darek mówi, że najgorsze za nami. Mnie intuicja podpowiada, że wcale tak być nie musi.
Zaczyna się teren.
Są zjazdy, ale są też i krótkie podjazdy, na szczęście już nie tak strome. Cały czas nad nami chmury, ciekawe czy nas zleje.
Zamiast niektórych zjazdów mamy... zejścia... Psycha nie ta...
W końcu docieramy do Brennej.
W drodze powrotnej zastanawiamy się gdzie jechać ;-)
Powrót wcale nie okazuje się łatwiejszy. Podjazdy dają w kość :-)
W końcu docieramy do Ustronia. Widać, że Świebodzin ma konkurencję :-)
Kawałek dalej, pod innym kościołem zlot motocyklistów.
Pora wracać. Przez znany mostek ;-)
W centrum szybki obiad. Tak nijaki, że chyba bardziej się nie dało, ale to ponoć dlatego, że wybiło korki.
I powrót do samochodu. Cóż, trasa fajna, asfalt, teren, podjazdy i zjazdy. Do tego piękne widoki, ale mamy wrażenie, że za tydzień ktoś nas za nią zabije... :-)

Sójka - złodziejaszek© djk71
Okazało się, że podkrada nam orzechy...
Nie było czasu jednak się nad tym dłużej zastanawiać, bo dziś w planach Wisła. Zbieram po drodze Darka i przed dziesiątą meldujemy się w Wiśle. Trasa wstępnie zaplanowana więc w drogę.
Mijamy skocznię.

Przed nami droga na Salmopol© djk71
Oznacza to, że przed nami droga na Salmopol. Czyli będzie podjazd.

Droga pnie się do góry© djk71
I jest. Długi i niekończący się. Widoki co prawda piękne po drodze, ale pot zalewa oczy i trudno się skupić na podziwianiu krajobrazu :)

I pieknie jest© djk71
Tym bardziej, że inni nas gonią.

Gonią nas© djk71
W końcu docieramy do celu. Tu chwila odpoczynku, czas na kawę, herbatę i sprawdzenie co się zmieniło od ostatniego razu.

Kolejna knajpka?© djk71
Darek mówi, że najgorsze za nami. Mnie intuicja podpowiada, że wcale tak być nie musi.
Zaczyna się teren.

Łagodny zjazd w terenie© djk71
Są zjazdy, ale są też i krótkie podjazdy, na szczęście już nie tak strome. Cały czas nad nami chmury, ciekawe czy nas zleje.

Chmurzy się© djk71
Zamiast niektórych zjazdów mamy... zejścia... Psycha nie ta...

Czasem jest trudniej© djk71
W końcu docieramy do Brennej.

Oto wybór: Góra, czy dół© djk71
W drodze powrotnej zastanawiamy się gdzie jechać ;-)

A może do Warszawy?© djk71
Powrót wcale nie okazuje się łatwiejszy. Podjazdy dają w kość :-)
W końcu docieramy do Ustronia. Widać, że Świebodzin ma konkurencję :-)

Jezus jest wielki© djk71
Kawałek dalej, pod innym kościołem zlot motocyklistów.

Było ich znacznie więcej© djk71
Pora wracać. Przez znany mostek ;-)

Na mostku© djk71
W centrum szybki obiad. Tak nijaki, że chyba bardziej się nie dało, ale to ponoć dlatego, że wybiło korki.
I powrót do samochodu. Cóż, trasa fajna, asfalt, teren, podjazdy i zjazdy. Do tego piękne widoki, ale mamy wrażenie, że za tydzień ktoś nas za nią zabije... :-)

















































































