Wpisy archiwalne w kategorii

Samotnie

Dystans całkowity:21585.71 km (w terenie 5808.48 km; 26.91%)
Czas w ruchu:1576:37
Średnia prędkość:14.75 km/h
Maksymalna prędkość:175.00 km/h
Suma podjazdów:51821 m
Maks. tętno maksymalne:210 (115 %)
Maks. tętno średnie:186 (98 %)
Suma kalorii:418539 kcal
Liczba aktywności:1409
Średnio na aktywność:17.68 km i 1h 07m
Więcej statystyk

Z wysoką kadencją

Środa, 27 sierpnia 2014 · Komentarze(0)
Z wysoką kadencją

Dziś kręcimy szybko. Co nie znaczy, że jedziemy szybko :)

Dzień się kończy w Pyskowicach © djk71

Nawet się udaje. Razem z rozgrzewką średnia kadencja wyszła nawet wysoka.

Wysoka © djk71


Kadencja: 105

Podrapany

Poniedziałek, 25 sierpnia 2014 · Komentarze(2)
Podrapany
Wczoraj był asfalt, dziś była chęć na teren. Mijam Górniki i wjeżdżam do lasu. Rzadko tu jeżdżę. Po chwili przypominam sobie czemu. Droga się kończy i ląduję w polu. Próba przebicia się lasem kończy się fatalnie. Co chwilę gęstwina taka, że muszę się wycofywać i szukać kolejnego przejścia. Jakby mało było jeżyn i innych krzaczorów to natykam się na zwoje drutu kolczastego...

Przygotowania do wojny? © djk71

Najprościej by było się wrócić, ale jestem facetem więc tego nie zrobię. Efekt: podrapane całe nogi i pół godziny spaceru. Bez sensu. Jeszcze chwila jazdy i wracam do domu. Nie tak to miało dziś wyglądać.

Kadencja: 69

Jak kania dżdżu, czyli po KoRNO

Niedziela, 24 sierpnia 2014 · Komentarze(3)
Jak kania dżdżu, czyli po KoRNO

Po wczorajszym KoRNO czułem zmęczenie. Duże zmęczenie, nawet w nocy czułem mięśnie. Dziś krótki rozjazd. Po Zabrzu. Zobaczyć przy okazji jak wiele się zmienia. Co rusz to nowy lokal, pub, restauracja, sklep... A i inne inwestycje widać.

Nowa inwestycja © djk71

Śląski Park Technologii Medycznych Kardio-Med Silesia © djk71

Po kilku kilometrach czuję, że tego mi było potrzeba. Przyszło mi do głowy, że potrzebowałem kręcenia jak kania dżdżu. I zacząłem się zastanawiać skąd pochodzi to wyrażenie i czego dotyczy: grzyba, czy ptaka? Okazuje się, że interpretacje są różne, ale mnie bardziej podoba się wersja z ptakiem.

Po koniec jeszcze spotkanie z miłośnikami koni, nic do nich nie mam, ale nie lubię jak jeżdżą po szlakach rowerowych...

Byle nie po rowerówce © djk71


Kadencja: 82

KoRNO 2014

Sobota, 23 sierpnia 2014 · Komentarze(2)
KoRNO 2014
Amiga leczy rany więc dziś jadę sam. Kiedy przyjeżdżam, w bazie jeszcze pustki, po chwili jednak zjawiają się kolejni zawodnicy, niektórzy podobnie jak ja najpierw odwiedzili Pogorię :-)

Standardowo przygotowanie roweru, przebranie się i rozmówki ze znajomymi w oczekiwaniu na start. Widząc, że jestem sam kilkoro znajomych oferuje wspólną jazdę (wielkie dzięki raz jeszcze), ale dziś decyduję się jechać samotnie.

Broda? A co z aerodynamiką? © djk71


Odprawa, dostajemy po dwie mapy A3 w skali 1: 50 000 i czas narysować trasę. Do zaliczenia mamy tylko 11 punktów kontrolnych, co oznacza, że przy trasie 100km będą długie przeloty. Do tego trasa nasuwa się sama, pytanie tylko czy zacząć od północy, czy od wschodu. Nie lubię tego, bo to oznacza, że na trasie będą "pociągi".

PK 3 - podest
Decyduję się na wschód. Mijam kolejnych zawodników, ale trochę niepokoi mnie puls, od samego początku bardzo wysoki. Dawno już tak nie miałem. Pierwszy punkt prosty, choć kto wie, czy bym go nie minął gdyby nie wyjeżdżający z niego zawodnik.

PK 1 - zagłębienie terenu
Wyjeżdżając z punktu wjeżdżamy na siebie (dosłownie) z Marzką z Dziabniętych, a dopiero co tuż przed punktem pytałem o nią Artura. Marzka zalicza glebę, mnie udaje się ustać, na szczęście nikomu się nic nie stało.

Jadę dalej. Chwilę później spotykam Jarka W. z kolegą. Wyprzedzają mnie, ale siedzę im na kole i to jest błąd. Skupiam się na jeździe i zapominam o mierzeniu odległości. Skręcamy w lewo i to nie to. Oni wracają, a ja krążę bez sensu w okolicy, by w końcu wrócić do szlabanu i bezbłędnie dotrzeć do punktu. Wszyscy szukają góry, aw opisie jest dół ;-) Straciłem tu jednak niepotrzebnie aż kwadrans.

PK 4 - kamieniołom
Jadę do Sikorki, stamtąd skręcam na Ząbkowice i jakoś z rozpędu dojeżdżam prawie do ronda. Cofam się lekko i jadę w stronę znanego mi z innych imprez kamieniołomu.

To jeszcze nie tu © djk71


Kieruję się na jego północny- zachodni kraniec, co okazuje się być dobrym wyjściem, bo mimo, że nie do końca mi się zgadzają odległości to do punktu dojeżdżam bezbłędnie.

Widok z punktu © djk71


Po drodze i na mecie okaże się, że wielu zawodników miało tu problem, bo punkt był źle zaznaczony i jeśli ktoś tylko patrzył na odległość lub na odniesienie względem lasu to miał pecha. Ciekawe jak to finalnie rozwiązali sędziowie.

PK 10 - wiadukt
Znaną drogą docieram do Łęki. Punkt jest na górze wiaduktu. Chyba w tym samym miejscu był kiedyś na innej imprezie.

PK 11 - krzyż
Przelot asfaltem do Błędowa. Podjazd w pola do krzyża.

PK 8 - kamieniołom
Wyjeżdżając z punktu nie ma na mapie żadnych ścieżek ale w terenie są. Niestety zjeżdżam pod płoty gospodarstw, dopiero po chwili udaje się odnaleźć przejazd. Spotykam jadącego z przeciwka Grześka… no to już wiadomo kto wygra :-)

Mała zmyłka przed punktem, zamiast w lewo skręcam w prawo, ale po chwili naprawiam swój błąd.

Kolejny kamieniołom © djk71


PK 9 - strumyk
Zjazd od Łaz. Mijamy się z Tomalosem. Puls cały czas bardzo wysoki. Trochę mi się zaczyna ciężej jechać. Przed punktem gdzieś gubi mi się zielony szlak. Jak się okazuje nie tylko mnie. Rzucamy rowery (zupełnie nie wiem czemu, bo i tak potem chcę jechać zielonym szlakiem) i idziemy szukać punktu. Jest punkt i błoto.

Wracamy po rowery i… powrót w to samo miejsce. Spotykam znajomych ze Szkoły Fechtungu i Dominka - jadą z przeciwnego kierunku.

PK 6 - kępa drzew
Kolejny długi przelot. Początkowo mocno błotny. Jedziemy z Arturem. Mijamy Siewierz. Raz jeden z przodu, raz drugi. Chyba, żaden z nas nie ma tyle siły żeby uciec drugiemu. Nikt też chyba nie ma takiej chęci. Punkt prosty.

PK 2 - brzeg stawu
Ścieżka, która na mapie nie wygląda zbyt zachęcająco w rzeczywistości okazuje się dużo lepsza. Kolejne dziurki na karcie.

PK 7 - nasyp kolejowy
Jedziemy na południe. Mam wątpliwości, czy droga, do której chcemy dojechać nie jest czasem trasą kolejową, ale trzęsąca się mapa i okulary nie ułatwiają weryfikacji. Rzut oka na opis punktu i wszystko jasne. Na szczęście wzdłuż torów jest też ścieżka :-)

Komuś się nudziło © djk71


PK 5 - brzeg jeziora
Przed na i ostatni punkt. Na zjeździe rozpędzam się i gdyby nie Artur pewnie za chwilę musiałbym się wracać :). Perforator w ruch i pora wracać na metę.

Podbijamy ostatni punkt © djk71


Meta
Przed nami jakieś 10km. Cały czas na południe. Chwilę wahaliśmy się czy jechać przez las, ale stwierdziliśmy, że będzie krócej. Krócej nie znaczy szybciej. Chwila walki z mokradłami ale po chwili już jesteśmy Ratanicach. Stąd już prosta droga obok Pogorii do mety.

Nie jest źle. Komplet punktów i prawie 2,5 godziny przed limitem czasu. Na mecie dyskusje (wśród zawodników i sędziów) co zrobić z PK 4. W sumie trasa szybka i prosta. Chyba najprostsze KoRnO z tych na których byłem.

Szybki posiłek regeneracyjny, mycie roweru i czas się żegnać. Obiecałem dziecku, że się pospieszę, abyśmy zdążyli jeszcze pójść na mecz.Zdążyliśmy, przy kasie okazało się, że zostało 6 ostatnich biletów ;-) Po nas już tylko cztery :-) Górnik wygrał 2:0 i wciąż jest liderem.

Miło spędzony dzień :-)

Koniec urlopu, czy brak adrenaliny?

Czwartek, 14 sierpnia 2014 · Komentarze(3)
Koniec urlopu, czy brak adrenaliny?

Źródło Młodości, czyli miejsce, od którego powinienem chyba zacząć dzisiejszą wycieczkę, ale po kolei...

Źródło Młodości © djk71

Ostatni dzień urlopu, jeszcze tylko długi weekend i czas wracać do pracy.

Kiedy wychodzę chmurzy się jakby miało zaraz zacząć padać. Nie mam koncepcji gdzie jechać.

Wzdłuż kukurydzy © djk71

W planie około 4 godzin i pustka w głowie. Jadę do lasu, potem może powłóczę się Leśną Rajzą. Od początku jakoś ciężko się jedzie. Rundka wokół Chechła - dziś tu pustka - dzień powszedni i niezbyt ciepło.

Pusto nad Chcechłem © djk71

Jadę dalej. Leśno Rajza gęsto oznaczona, ale momentami nie wiadomo gdzie jechać.


W prawo, czy w lewo © djk71

Mam co prawda mapę, ale po pierwsze nie chce mi się co chwilę do niej zerkać, a po drugie i tak nie mam żadnego celu więc jadę "na czuja". Brakuje tu tabliczek wskazujących dokąd prowadzi szlak i jak daleko jest do celu.

Po dwóch godzinach mam dość. Nie mam zupełnie siły jechać. Zupełnie nie wiem o co chodzi. Dopiero co się świetnie czułem zarówno w Juszczynie, jak i na Ścieżce, czy Przełęczy Karkonoskiej, a dziś... nie mam siły. Brak adrenaliny, czy też świadomość, że to już koniec urlopu. Choć urlop był nieco dziwny (kilka krótkich wyjazdów) to spodobał mi się odpoczynek... Chyba mógłbym dłużej...

Mimo braku sił jadę dalej, muszę jakoś wrócić do domu. Mijam Kalety.


Ruiny papierni © djk71

Walczę z każdym kolejnym kilometrem. Nawet na prostej drodze do Głębokiego Dołu robię przerwy.
Mijam Tarnowskie Góry i robię kolejną przerwę przy wspomnianym wcześniej Źródle Młodości.


Napiłby się człowiek © djk71

Niestety tabliczka zniechęca do próbowania eliksiru młodości.


I co mi po takim Źródle Młodości? © djk71

W końcu docieram do domu. Nie wróży to dobrze przed Izerską Wyrypą :-(

Kadencja: 67

DSD, Segiet i Repty

Środa, 13 sierpnia 2014 · Komentarze(0)
DSD, Segiet i Repty

Nie udał się wyjazd w poniedziałek (ulewy i burze), nie udała się wczoraj wycieczka po Czechach, udał się dzisiejszy wyjazd. Niezbyt długi ale trochę po terenie, trochę po asfalcie. Niewielu rowerzystów, chyba co chwilę kropiący deszcz wszystkich wystraszył. W DSD krótka rozmowa o 29-erach z przygodnie spotkanym w DSD bikerem.

Lubię to miejsce © djk71

Momentami ciężko na podjazdach ale to chyba wina cięższych przełożeń.

Kadencja: 75

Przed Śnieżką

Piątek, 8 sierpnia 2014 · Komentarze(3)
Przed Śnieżką

Krótki trening przed wyjazdem do Karpacza. Jutro kolejny Uphill Race Śnieżka. Czy uda się poprawić czas z ubiegłego roku? Mam nadzieję, że tak :-) Będzie się działo bo tym razem jedzie nas czwórka z firmy :-)

Kadencja: 82

Pożegnanie z Juszczynem

Wtorek, 5 sierpnia 2014 · Komentarze(1)
Pożegnanie z Juszczynem

Miała być pętla z ponownym zaliczeniem Krowiarek, ale zapowiadali ranne deszcze więc odpuściłem. Okazało się, że się mylili, ale za późno już było na pierwotny plan więc tylko do Skawicy i powrót. Z mocniejszymi akcentami.

Podobają mi się te zjazdy i podjazdy © djk71


Ogólnie podobają mi się takie podjazdy coraz bardziej. Żal, że trzeba wracać. Szkoda, że nie udało się pojeździć więcej, szczególnie w terenie, ani też pochodzić, ale ogólnie mi się podobało. Może po prostu potrzebowałem odpoczynku, z dala od ludzi, od netu, od telefonów i może też od zbytniego wysiłku.Zobaczymy, czy przyniesie do jakiś efekt w sobotę w trakcie Uphillu na Śnieżkę :-)

Kadencja: 79

Krowiarki

Sobota, 2 sierpnia 2014 · Komentarze(6)
Krowiarki

Chłopaki wyruszają w góry pieszo, a ja obieram za cel Krowiarki skąd chcę teren do nich dołączyć na Hali Krupowej. Wczorajszą trasą docieram do Skawicy próbując znaleźć jakiś bankomat w portfelu… zero złotych. Niestety bankomatu nie ma.

Jadę do Zawoi, tam ma być. I jest tylko… niestety nieczynny. Następny w… Białce 13km stąd. Nie chce mi się wracać więc jadę na Krowiarki.

Dziś pogoda zupełnie inna © djk71

Początkowo wcale nie czuję podjazdu, potem jest coraz bardziej stromo. Kiedy jednak dojeżdżam do najwyższego punktu szukam przez chwilę potwierdzenia, że to już tu. Jakoś za łatwo to poszło.

Krowiarki - wyjście na Halę Krupową © djk71

Chwila rozmowy z przewodnikiem i raczej nie ma szans żebym łatwo dotarł na Halę Krupową. Obiecuje mi 1,5 godziny prowadzenia roweru, a potem dopiero jazdę.Dzwonię do grupy pieszej i okazuje się, że już są u celu i jedzą obiad, dwie godziny wcześniej niż zakładaliśmy.

Nie uśmiecha mi się spacer z rowerem i nie ma też sensu żeby czekali na mnie tyle czasu. Trudno, spotkamy się na kwaterze. Przy wyciągu jeszcze chodzi mi po głowie wariant alternatywy, ale tu też wygląda, że zejdzie mi zbyt długo.

Może kolejką? © djk71

Jadę dalej. Chwila postoju w Zawoi.

Trzeba pamiętać o historii © djk71

Kościół tylko przez szybkę © djk71

Rośli tu mieszkańcy © djk71


W Białce odwiedzam bankomat i zatrzymuję się na pysznego kebaba. Chwilę trwa przekonywanie obsługi, że chcę naprawdę ostry sos. I jest ostry :-) Ale dobry :-)

Powrót wczorajszym wariantem.
Kadencja: 80

Przed wyjazdem

Czwartek, 31 lipca 2014 · Komentarze(0)
Przed wyjazdem

Po południu ma padać więc rano przed wyjazdem... wyjazd na rower. W końcu nie jest tak ciepło, ale choć temperatura niska (19C) to jest bardzo parno. Wracam do domu mokry.


Kadencja: 87