Nie płacę, nie jadę...

Czwartek, 17 marca 2011 · Komentarze(3)
Kategoria Ble ble ble
Nie płacę, nie jadę...
Myślałem, że dziś będzie kolejny rowerowy poranek. Myślałem dopóki nie wyjrzałem za okno. Ulewa + silny wiatr skutecznie mnie przekonały do pozostania w domu, a właściwie do wcześniejszego pojechania do pracy.

Przeszło mi przez głowę, że skoro nie płacę za to żeby jechać w deszczu i chłodzie to nie jadę - brak motywacji. Człowiek jest jednak przewrotny. Potrafi płacić za coś takiego, a jak ma to za darmo to mu się nie chce.


Dziwna jest natura człowieka. Ale za to jakie wspomnienia... :-)

Irracjonalne zachowanie

Środa, 16 marca 2011 · Komentarze(6)
Irracjonalne zachowanie

Po wczorajszym porannym koncercie wiedziałem, że muszę wyczyścić napęd. Wieczorem żona nalega żebym wyczyścił cały rower. W sumie nie dziwię jej się. Rower stojący w przejściu w mieszkaniu, z którego przy byle dotknięciu sypie się warstwa wysuszonego błota… Chwilę się waham ale pamiętając, że ostatnio dwukrotnie sama go myła zgadam się. Zajmuje mi trochę czasu doprowadzanie go do jako takiego wyglądu.

Rano, dużo później niż wczoraj, ruszam na krótką przejażdżkę. Krótką, bo obiecałem podwieźć koleżankę do pracy więc muszę wrócić o określonej porze do domu. Zjazd do Rokitnicy i… w las. Bardzo mądre. Wyczyszczonym rowerem pcham się w błoto. I kto tu takiego zrozumie? :-)

Pierwszy raz od dawna mam założony pulsometr. Mam wrażenie, że wariuje. Podobnie jak napęd - łańcuch przeskakuje przy każdym mocniejszym naciśnięciu na pedały :-( Czyżby czas na serwis? Boję się, bo znów mi każą wymienić pół osprzętu.

A pulsometr? Przez chwilę myślę, że to może baterie słabe, ale prawda jest taka, że błoto i nierówności terenu dają mi w kość. Tam gdzie słychać "pikanie" rzeczywiście z trudem łapię oddech. Ciężko. Nawet znaki mówią żebym się zatrzymał ale ja jadę dalej.

STOP © djk71


Ci, którzy znają te tereny wiedzą, że są one usłane bunkrami. Czyżby budowali nowe? ;-)

Nowe bunkry? © djk71


Grząsko, ślisko i nierówno - dwa razy muszę zeskoczyć z roweru. Po jednym pewni e będzie ślad na kolanie, ale udało się nie upaść.

Krótko ale męcząco.

A w domu wciąż rośnie...

Wciąż rośnie © djk71

Bambusy?

Wtorek, 15 marca 2011 · Komentarze(6)
Bambusy?

Wczoraj pogoda wręcz krzyczała: Jedź! Niestety inne obowiązki były ważniejsze. Za to dziś wiedzieliśmy z Moniką, że rano pojedziemy. Pobudka przed czwartą :-) Szybkie śniadanko i w drogę. No nie tak od razu. Najpierw na dole próba czyszczenia napędu, bo niedzielnym terenie dziś wyglądał strasznie. Niestety nie wiele się dało zrobić i jak się potem okazało nie wygląd był dziś jego najsłabszą stroną.

Ruszamy. Na dzień dobry na wyjeżdżamy wprost na patrol policyjny, ku naszemu zdziwieniu policjantka tylko się uśmiecha i jadą dalej. My też. Zabrze. Wolności. Park Dubiela. Opłotkami do Maciejowa. Stamtąd rowerówką przez las (i błotko) do Gliwic. Jednak teren to teren ;-) Dalej Żerniki, Szałsza i znów błotkiem przez Leśną do Mikulczyc. Fajnie. Choć zaczynam czuć zmęczenie. Na szczęście do domu już niedaleko. Podjazd z Rokitnicy to tym razem katorga dla uszu. Uff, w domu. Dobrze, że zmobilizowaliśmy się do wstania.

Nie było dziś zbyt wielu okazji do zdjęć, a te które próbowałem zrobić nie wyszły więc w zamian jeden z efektów weekendowych prac dziewczyn :-)

Coś wyrosło... © djk71

Gdzie jest Monika?

Niedziela, 13 marca 2011 · Komentarze(5)
Gdzie jest Monika?

Dwa tygodnie przerwy. Tydzień na delegacji w Niemczech i tydzień chorobowego. W Lipsku zaskoczenie. Może dlatego, że dawno w tej części kraju nie byłem i jakoś nie spodziewałem się tylu rowerzystów i takiej infrastruktury. Byłem pod wrażeniem. Rowery były wszędzie i w każdej postaci. Gdy wracałem marzyłem już tylko o tym by pojeździć. Niestety dawno mnie tak nie rozłożyło. Przez kilka dni prawie nie mówiłem. Fakt, że dobrowolnie poszedłem do lekarza, oznaczał, że było źle.

Miałem nadzieję odbić to sobie w ten weekend ale w domu został zaplanowany remont i też nici z jazdy. Prawie. Prawie, bo w niedzielny poranek w ramach rozgrzewki przed malowaniem ruszyliśmy z Kosmą na krótką przejażdżkę. Pierwsze kilometry na asfalcie nawet dość szybkie ale już po chwili wjeżdżamy w teren i przychodzi nam się zmierzyć ze świeżo rozmrożoną ziemią. Grząsko. Ciężko. Fajnie. Jedziemy Bytomskimi Trasami Rowerowymi. Po drodze sarny, zające.

Postanawiam pokazać Monice Hałdę Popłuczkową.



Wjeżdżam na górę, ściągam kask, rękawiczki… czas na chwilę odpoczynku. Tylko gdzie jest Monika? Jeszcze przed chwilą była za mną. Ok. Zaczekamy.

Po kilku minutach zaczynam się denerwować. Jeśli bawi się ze mną w chowanego to już powinno jej się znudzić. Ubieram się i zjeżdżam w dół. Nawoływaniem (nie wzięła telefonu) odnajdujemy się. Wyjeżdżam z zza krzaków i widzę Kosmę z patyczkiem w dłoni grzebiącą przy kole. Okazało się, że błoto (i szyszka) tak mocno wcisnęło się pod błotnik, że nie jest w stanie obrócić koła. Przypomniała nam się Mini Nocna Masakra, gdy zginął nam kolega.

W końcu docieramy na góry i chwila oddechu. Pięknie tu. Pięknie tylko trzeba zjechać. Po drodze znów kilka postojów z powodów j.w. :-) Szkoda, że nie wzięliśmy aparatu :-)

Pora wracać. W domu żona czeka z remontem. Jeszcze przez DSD i Miechowice. I jeszcze trochę błota. Żeby nie było zbyt łatwo to końcowy podjazd do domu chce nas zabić. W błocie pod górę. Niezły trening. Średnia też niezła. :-)


Rowery oblepione błotem, my ubrudzeni i zmęczeni - warto było. Potrzebowałem tego.

Nad wodę

Niedziela, 27 lutego 2011 · Komentarze(13)
Nad wodę

Dziś znów słonecznie. Grzech tego nie wykorzystać. Ruszam tam gdzie chciałem pojechać wczoraj. Na północ. Chechło lub Świerklaniec. Chwila zamyślenia nad codziennymi problemami i problem sam się rozwiązał. Jestem już w Radzionkowie więc kierunek Świerklaniec. Dawno tu nie byłem. Zaraz przy wjeździe (gdzie kiedyś wydawało mi się że widzę inwazję łodzi podwodnych ;) ) tym razem spotykam miłośników wędkarstwa i… nart. Narciarze trochę leniwi bo szukają wspomagaczy :-)

Woda, lód, narty, latwiec... © djk71


Wędkarze się tym nie przejmują i robią swoje. Jak co roku przeraża mnie ten widok. Oczyma wyobraźni widzę pękający lód..

Nie wiem co o ty myśleć © djk71


Mija mnie jakiś rowerzysta. To już drugi dziś. Wczoraj kilku też spotkałem. Fajnie, że ludziom chce się jeździć :-)

Po chwili się z nim zrównuję. Zaczynamy rozmawiać i dalej jedziemy razem. Mijamy park w Świerklańcu i kierujemy się w stronę Chechła. Jedziemy na azymut gawędząc o rowerach, o jeździe, o pracy. Fajnie, jakbyśmy jeździli wspólnie już od dawna.

Nad Chechłem musimy się pożegnać. Tomek spieszy się do domu, a na mnie już też pora.

Chechło też zamarzło © djk71


Jeszcze tylko rundka wokół jeziora i wyjazd na asfalt. Nie cierpię tej drogi, straszny tu ruch. Szybko uciekam w pierwszą drogę w las. Dojeżdżam do torów, potem wzdłuż nich, tędy jeszcze nie jechałem. Fajna droga.

Lasem... © djk71


W końcu Tarnowskie Góry. Tradycyjnie równolegle do DK88 między domkami żeby uniknąć samochodów. I znów kawałek terenu - zielony odcinek BTR. Przed Stolarzowicami zaczyna się błoto. Było już dziś wcześniej ale tu jest ślisko i głęboko. Rower zaczyna tańczyć i po chwili postanawia się położyć. Mnie udaje się zeskoczyć.

Jeszcze chwila i jestem w domu. Fajnie było. Bardzo fajnie. Tomek, dzięki za towarzystwo, może jeszcze uda się razem pojeździć.

Po Zabrzu

Sobota, 26 lutego 2011 · Komentarze(5)
Po Zabrzu
Ciężki tydzień za mną. Ciężki przede mną. Chyba.

Tym bardziej trzeba wykorzystać chwilę wolnego i słońce. Po zakupach i obiedzie ruszam na rower. Miało być w drugą stronę ale z pewnych względów jadę w stronę Zabrza. Z rowerówki zjeżdżam na budowaną ulicę Dojazdową.

Budowa nowej drogi © djk71


Nawet da się przejechać choć rower lekko ubłocony.

Droga już wytyczona © djk71


Jeszcze tylko przeskok przez przeszkodę...

A to co? © djk71


I już jestem po drugiej stronie

Po drugiej stronie © djk71


Przerażają mnie takie suche drzewa © djk71


Biskupice.

Tamtędy © djk71


Osiedle Młodego Górnika wciąż mnie zadziwia, a czasem przeraża.

Straszne są te baraki © djk71


Z jakiegoś powodu lubię pociągi.

Lubię kolej - czyżbym chciał gdzieś uciec? © djk71


I te śląskie klimaty.

Kopalnia © djk71


Podjeżdżam do często ostatnio fotografowanej przeze mnie koksowni.

Jeszcze cicho... zaraz się zacznie... © djk71


Jak na życzenie zaczyna pracować.

Fabryka chmur © djk71


W końcu wiem skąd się biorą chmury.

Jadę na Zabrza zobaczyć jak przygotowuje się do sezonu drużyna bikestats :-)

Na lodowisku © djk71


Na lodowisku © djk71


Momentami jest ciężko ale dają radę.

Tak też bywa © djk71


Chłodno kiedy się człowiek nie rusza więc jadę dalej. Przez Janek, Makoszowy do Kończyc. Po drodze przyglądają mi się sarenki :-)

Z daleka © djk71


W Makoszowach rzut oka na tamtejszy kościół. Dziwny.

Nie podoba mi się ten kościół © djk71


Jeszcze pomnik poświęcony poległym w walce o wyzwolenie narodowe i społeczne ziemi śląskiej.

Tu też ktoś walczył... © djk71


I wracam do domu zerkając po drodze jak postępy na lodowisku. Jest lepiej :-)

BTW: W ten weekend wznowiony rozgrywki ekstraklasy. Na Janku to widać.

Kolejne dzieło fanów Górnika © djk71


Fani czy fanatycy © djk71


Fajnie było. Wróciłem zmęczony ale BARDZO zadowolony.

Kilka prawd rowerowych

Czwartek, 17 lutego 2011 · Komentarze(8)
Kilka prawd rowerowych
Wczoraj wróciłem zmęczony i padłem. Po raz kolejny ostatnimi czasy zdarza mi się wcześnie zasypiać. Starość? Może, w każdym razie potrzebowałem się wyspać, choć w planach miałem jeszcze pracę.

Rano też się nie spieszę do pracy. I tak pewnie zostanę dłużej. Najpierw rower.
Trasą podobną jak ostatnio tylko w odwrotnym kierunku (helenka - Stolarzowice - Górniki - Repty - Ptakowice - Zbrosławice - Ptakowice -Górniki - Stolarzowice -Helenka). W czasie jazdy odkrywam/przypominam sobie kilka rowerowych prawd.

Pierwsza prawda pojawia się w mojej głowie bardzo szybko:

Z górki rowerem jedzie się łatwiej i szybciej (dotyczy w szczególności osób o kiepskiej kondycji).

Druga, zaraz po wyjeździe na DK78:

Ruch o poranku na krajówce każdego roboczego dnia jest taki sam. Lub większy.

Uciekam w teren i kolejna prawda:

Jeśli początek drogi terenowej wygląda źle (koleiny, lód, itp) to dalej nie będzie lepiej.

Nie było. W Zbrosławicach zaczyna mnie denerwować hałas:

Z czystym i nasmarowanym łańcuchem jeździ się łatwiej i ciszej. I nie ma obciachu jak się obok kogoś przejeżdża.

W końcu dom.

I znów udało się wrócić © djk71


Mimo wszystko:

Warto czasem ruszyć tyłek z domu zamiast leżeć w łóżku lub siedzieć przed telewizorem. Zamiast czasem powinno być chyba: zawsze

39 i... trochę więcej niż pół

Wtorek, 15 lutego 2011 · Komentarze(8)
39 i... trochę więcej niż pół

Dziś miał być kolejny poranny wyjazd. Nie było, nie ma. Może dlatego, że termometr wskazuje -10C (odczuwalna -15C). Może dlatego, że mam dużo pracy i muszę być wcześnie w firmie. A może z zupełnie innego powodu. Jakiś powód zawsze się znajdzie.

Wydawało mi się, że mając na karku prawie 40 lat (40 lat - pamiętam gdy jako dziecko oglądałem tego starego faceta w Czterdziestolatku - szok) - wydawało mi się, że naprawdę wiele rozumiem i niewiele potrafi mnie zaskoczyć. Wydawało mi się, że niektóre rzeczy, niektóre zachowania nie potrafią mnie już poruszyć, zdenerwować. Wydawało mi się, że inni też dorastają, też potrafią wyciągać wnioski... Wydawało mi się...

Tu powinna być piosenka ilustrująca mój nastrój, to co czuję. Tylko nie potrafię takiej znaleźć, choć wydawać by się mogło, że znam ich tyle.

A może jednak jedna jest, stara ale...

<object height="350" width="425"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/QzNTc7zlKPI"> <embed src="http://www.youtube.com/v/QzNTc7zlKPI" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="350" width="425"></embed></object><lt>
A propos wczorajszych Walentynek to przypomniał mi się tekst, który pewnie niektórzy znają, który może nawet był publikowany na bikestats, może nawet sam go już kiedyś wkleiłem, ale co tam, najwyżej się powtórzę... Jest taki życiowy...



Na świecie istnieje tylko jedna zasada - musisz uszczęśliwiać kobiety!

- Zrób coś, co ona lubi, a nabijesz za to punkty
- Zrób coś, czego ona nie lubi, a stracisz punkty
- Zrób coś, co ona lubi i oczekuje tego od ciebie - a nie dostaniesz za to żadnych punktów

Zacznijmy od podziałki systemu punktowego - wygląda to następująco:

Proste obowiązki

Ścielisz łóżko: +1
Ścielisz łóżko, ale zapominasz ułożyć na nim ozdobnych poduszeczek: 0
Po prostu rzucasz kołdrę na pogniecione prześcieradło: -1

Idziesz jej kupić extra cienkie podpaski ze skrzydełkami: +5
Robisz to samo w burzę śnieżną: +8
Wracasz z tych zakupów, ale z piwem: -5
Wracasz z wyprawy po podpaski - z piwem, ale bez podpasek: -25

Nocami sprawdzasz szelesty, które wydają się jej podejrzane: 0
Nie dostrzegasz niczego niepokojącego: 0
Jeżeli coś znajdziesz: +5
Zabijasz to kijem do golfa: +10
Jeśli to był jej kot: -40

Zobowiązania socjalne

Przez całe party zostajesz u jej boku: 0
Zostajesz chwilę u jej boku, a potem idziesz do:
- kolegi: -1
- kolega ma na imię Agnieszka: -4
- Agnieszka jest tancerką: -6
- Agnieszka ma duży biust: -18

Na jej urodziny zabierasz ją na niezłe jedzenie: 0
Nie jest to bar szybkiej obsługi: +1
Jest to bar szybkiej obsługi: -2
Jest to knajpa z ekranem do transmisji sportowych: -3
Ta sama knajpa z transmisjami "live": -10
Wcześniej pomalowałeś twarz w barwy klubowe: -50

Idziesz z nią do kina: 0
Na film, który jej się podoba: +1
Na film, którego ty nienawidzisz: +5
Na film, który tobie się podoba: -2
Na film, w którym cyborgi pożerają ludzi: -9
Wcześniej ją okłamujesz i mówisz, że będzie to film o miłości: -15

Twój wygląd

Rośnie ci widoczny brzuch: -10
To samo, ale trenujesz, by się go pozbyć: +8
Zaczynasz nosić hawajskie koszule, które go zakryją: -35
Mówisz "nic nie szkodzi", bo ona ma podobny: -800

Pytania kłopotliwe

Ona: Czy jestem za gruba?
Zwlekasz z odpowiedzią: -10
Pytasz: "gdzie?": -35
Każda inna odpowiedź?: -20

Komunikacja

Słuchasz jej: 0
Próbujesz wyglądać na skoncentrowanego: -10
Ponad 30 minut: +5
Ponad 30 minut podczas transmisji meczu w telewizji: +12
Robisz to samo, nie spoglądając ani razu na ekran: +100
Robisz to samo, ale ona odkrywa, że zasnąłeś: -200

Uwaga: punkty dodatnie przepadają po 2 dniach, punkty ujemne nigdy nie tracą ważności!

Różowy

Poniedziałek, 14 lutego 2011 · Komentarze(7)
Różowy
Wczorajszą przejażdżkę sponsorował kolor pomarańczowy. Dzisiejszą - różowy. Dziwne zdjęcia wyszły. Nie tknąłem ich żadnym programem, a mam wrażenie jakby się ktoś długo nad nimi znęcał. I to nieudolnie.

Jaki w końcu ma kolor Śląsk © djk71


Dzisiejszy poranek też mroźny. Niestety w najbliższym czasie nie widać szans na jazdę o innej porze dnia. Trzeba poczytać poradniki fotograficzne jak robić zdjęcia o poranku i... ćwiczyć... :-)

Mroźny poranek

Niedziela, 13 lutego 2011 · Komentarze(19)
Mroźny poranek
Wczoraj żona sprawiła mi niespodziankę (czyżby to z okazji Walentynek) i umyła mój rower po zeszłotygodniowej zabawie w błocie. Nie mogłem tego nie wykorzystać. Tym bardziej, że Kosma przywiozła rower i chciało jej się rano wstać żeby pojechać ze mną przed pracą.

Ruszamy po wpół do siódmej. Zimno. Szczególnie na zjeździe do Rokitnicy. Marznie mi broda, uda i palce u rąk. W Mikulczycach słonce wskazuje nam kierunek :-)

Bo nowy dzień wstaje... © djk71


Pociąg do słońca © djk71


Takie widoki sprawiają, że robi się cieplej choć na termometrze około -8C.

W Biskupicach zaczyna być jednak znów zimno. Szybkie fotki koksowni i trzeba wracać.
Koksownia o poranku © djk71


Lubię ten widok. Sam nie wiem czemu.

Od rana pracuje... © djk71


Wyjątkowo nie jestem zmęczony, spocony, jedynie trochę zmarznięty. Warto było wstać. Teraz pora na pracę.