Wpisy archiwalne w kategorii

Samotnie

Dystans całkowity:21585.71 km (w terenie 5808.48 km; 26.91%)
Czas w ruchu:1576:37
Średnia prędkość:14.75 km/h
Maksymalna prędkość:175.00 km/h
Suma podjazdów:51821 m
Maks. tętno maksymalne:210 (115 %)
Maks. tętno średnie:186 (98 %)
Suma kalorii:418539 kcal
Liczba aktywności:1409
Średnio na aktywność:17.68 km i 1h 07m
Więcej statystyk

Z pompką i historią

Sobota, 1 marca 2014 · Komentarze(11)
Z pompką i historią
Po wczorajszym teście, widziałem, że dziś też trochę pojeżdżę. Niestety plany się zmieniały i zostało mi do dyspozycji tylko małe okienko przed południem. Dziś też w planach nie ma szaleństw. Po prostu pojeździć.

Najpierw Rokitnica, tu gdzieś powinien być już historyczny krawężnik. Nigdy go wcześniej nie zauważyłem, ale nic dziwnego, jest świetnie wkomponowany w otaczające go współczesne.

Świetnie wkomponowany © djk71
Fajnie, ze ktoś zdecydował, aby tu pozostał.

Kolejny punkt na mapie lokalnych odkryć to pomnik górników przy nieistniejącym już folwarku Wesoła.

Niewiele zostało po folwarku Wesoła © djk71

Rzeczywiście, trudno się domyśleć, ze tu kiedyś były budynki, ciekawe kiedy zostały zniszczone? Myślałem, ze wyjadę wprost na pomnik, ale nie ma tak prosto, muszę chwilę poszukać, a drogą do niego nie jest usłana różami...

Droga do pomnika, w tle strefa © djk71
Wstyd dla miasta, że takie miejsce jest w takim stanie.

Zapomniany pomnik górników w Rokitnicy © djk71
Trudno go odnaleźć, trudno też odczytać co było napisane.

Ciekawe, czy ktoś to kiedyś odświeży? © djk71
Pomnik został ponoć postawiony w 1925 dla upamiętnienia 18 górników, którzy w 1923 roku zginęli w kopalni Castellengo.

Jadę dalej, zobaczę gdzie mnie wprowadzi droga. W sumie tam gdzie się spodziewałem. Jadę dalej i skręcam w kolejną polną drogę, która nigdy nie jechałem. Droga dojeżdża do torów, a ja ląduję na starym torowisku, przypomina mi się Harpagan w Elblągu.

Stare torowisko... mogłaby tu być ścieżka rowerowa © djk71

W lewo jakieś chaszcze, więc skręcam w prawo. Tu jakby skrzyżowanie torów kiedyś było i zniszczony wiadukt.

Dawny wiadukt? © djk71

Nie chce mi się dalej męczyć na torowisku, chwila na skróty i... jestem na drodze, która tu przyjechałem. Wracam na asfalt. Lubię widok takich budynków.

Lubię takie widoki © djk71

W Mikulczycach krótki postój przy dworku. Myślałem, że po pamiętnym pożarze wkrótce go rozbiorą, a tu proszę, dach wyremontowany.

Remontowany dworek w Mikulczycach © djk71

Czuję, że coś zaczynam tańczyć, zatrzymuje się i dopompowuję powietrza z przodu i z tylu.

Chyba to nie jest opona dla mnie © djk71
To co mam jeździć bez plecaka i... bez ubrania?

Rzut oka na kolejny już w sumie historyczny budynek (budowa rozpoczęła się w1978 roku!). Nie został jeszcze wpisany do rejestru zabytków więc kto wie czy to nie ostatnie zdjęcie tego pomnika niegospodarności na moim blogu.

Długie lata i grube miliony © djk71
Proces wyburzania już się zaczął, wynajęta do tego firma wydaje się być właściwa, przynajmniej sądząc po nazwie - Miazga.

Rower da się uratować, szpitala już nie © djk71

Mogę sobie pozwolić na dłuższe podziwianie szpitala, bo trzeba jednak zmienić tylną dętkę, jakoś nie znalazłem dziury.

Ponoć niektóre pomieszczenia były nawet już wykafelkowane © djk71

Przejeżdżający obok rowerzyści tylko ciekawie spoglądają co robię, dopiero jadący po drugiej stronie ulicy starszy mężczyzna pyta, czy mam wszystko. Mam, ale przykre, że tyle trzeba było czekać, aż ktoś się zainteresuje.

Wracam do domu. Tuż przed Rokitnicą, czuję, że znów muszę dopompować. Przejeżdżam kilkaset metrów i... decyduje się na kolejną zmianę dętki, tu również nie znajduję dziury, ale coś wentylowi nie ufam. Znów mija mnie kilka osób, ale tym razem szybko zatrzymuje się kolejną pomocna dłoń. Na szczęście już wszystko gotowe. W sumie może jednak przesadzam, nie było tak źle, dwie osoby chętne do pomocy w dość krótkim czasie...

Teraz już bez problemów dojeżdżam do domu, muszę tylko na spokojnie sprawdzić te dętki.

Kadencja: 78

Po chorobowym

Piątek, 28 lutego 2014 · Komentarze(5)
Po chorobowym
Tydzień przechodzonej choroby + Złoto dla Zuchwałych mogły skończyć się tylko w jeden sposób. I tak się skończyły, antybiotyk i L4 (wielkie dzięki tym, którzy szanują prawo do prywatności i odpoczynku innych :-( ).
Jak na złość pogoda za oknem przepiękna. Dziś już nie wytrzymałem. Głos wraca do swego normalnego stanu, temperatura też wczoraj wieczorem pokazała 36,6 więc dziś na rower. Ale jestem odpowiedzialny więc tylko na chwilę, do tego bez żadnego wysiłku, powolutku, ot tak żeby się przejechać.

Bez celu włóczę się po okolicy. Przypomina mi się, że niedawno, po rozmowie z jednym z rowerowych kolegów o cmentarzu cholerycznym, znalazłem info, że w Rokitnicy też taki był.

Krzyż na pamiątkę zarazy oraz ofiar, które pochłonęła © djk71

Byłem już tu kiedyś, ale wtedy jakoś nie znalazłem informacji, co to za krzyż.
Chwilę potem trafiam w teren i tak już zostaje prawie do końca trasy.

Przejechałem już (mimo tylu przerw) ponad 1000km. Wiem, że niektórzy tyle mieli już w styczniu, ale i tak się cieszę :-)

Kadencja (spacerowa): 74

Walentynki bez dziewczyn

Piątek, 14 lutego 2014 · Komentarze(4)
Walentynki bez dziewczyn
Przedwczoraj nie udało się pojeździć więc wczoraj wieczorem ubieram się do wyjścia, gdy niespodziewany gość stanął w naszych drzwiach. Nie widzieliśmy się już z Piotrkiem chyba z 1,5 roku więc oczywiście rower przegrał.Fajnie było choć przez chwilę porozmawiać. Ciekawe kiedy w końcu uda się pojeździć...

Dziś czuję się zmęczony po całym tygodniu, ale nie ma zmiłuj. Nie chce mi się, ale po dwudziestej ruszam. Po drodze dziwnie, mnóstwo młodych ludzi, ale głownie sami chłopcy/mężczyźni... Wydawać by się mogło, że w Walentynki będę spotykał same pary. Chyba, że już wracają, albo w myśl starej piosenki umówili się z Nią na dziewiątą...

W Mikulczycach pełen szacun dla kierowcy tira, który najpierw jedzie ze mną do skrzyżowania, nie próbując mnie wyprzedzać, choć pewnie niejeden na jego miejscu by to zrobił, a potem skręca tam gdzie i ja i kolejne kilkaset metrów wlecze się za mną dopóki za torami nie uciekam na rowerówkę. Szacun.

Choć to nie ideał, to dobrze, że jest © djk71

Kadencja: 88

Co jest z tym Endomondo?

Wtorek, 11 lutego 2014 · Komentarze(5)
Co jest z tym Endomondo?

Jak już zacząłem ostatnio używać, to drugi raz z rzędu się nie dało włączyć. Czarny ekran na komórce i tyle. Mogłem włączać inne aplikacje, a tu za każdym razem to samo. Po restarcie komórki dalej bez zmian. Co ciekawe, jak w niedzielę było podobnie, to potem próbowałem w domu sprawdzić co się dzieje i... za każdym razem wszystko było ok.

Późnym wieczorem rundka po okolicy, niestety kilka ruchliwych dróg.
Jakoś tak ciężko, szczególnie przez pierwsze 40 minut. Nie chciało mi się. Ciemno, samemu, chłodno...

Kadencja: 86

Po weselu

Niedziela, 9 lutego 2014 · Komentarze(4)
Po weselu
Wczorajsza impreza weselna przebiegła inaczej niż się spodziewałem. Efekt - odwołany poranny wyjazd i zbieram się na rower dopiero około 14-tej. Dziś tylko las ;-) Na dzień dobry Krajszyna, którą wczoraj rano dało się podjechać bez problemu dziś była nie do podjazdu, koło się kręciło w miejscu. Jak się okazało cały las był dziś błotnisty. i mimo, że tempo miałem szaleńcze, to zdążyłem się nieźle ubabrać. Świeżo wyczyszczony rower też. Masakrycznie mi się jechało... nie miałem zupełnie siły...

W trakcie postoju na uzupełnianie płynów jedno zdjęcie.

Dobrze, że nie było więcej klatek bo by blok musieli podwyższyć żeby się opisy zmieściły © djk71

Na nowym starym rowerze

Wtorek, 4 lutego 2014 · Komentarze(9)
Na nowym starym rowerze
Rower, po uznanej reklamacji, wrócił do domu więc trzeba było sprawdzić jak działa. Działa :-)

Miałem lekkie obawy, bo zmieniłem ramę na większą. Kupując wydawała mi się, ok, ale w trakcie użytkowania wiele razy łapałem się na myśli, że mogłaby być trochę większa. Kiedy w trakcie reklamacji dostałem zapytanie, czy chcę identyczną, czy numer większą, wybrałem większą. Kiedy rower dotarł, zacząłem mieć obawy, czy nie jest aby zbyt duża.

Po testowej jeździe wydaje mi się, że to był dobry wybór, zobaczymy jednak jak będzie po jeździe w trenie, ale to najwcześniej w weekend. Dodatkową zaletą jest to, że sztyca jest teraz sporo mniej wyciągnięta, choć poprzednio też jej nie wyciągałem powyżej znacznika.

Oprócz serwisu jeszcze jedna mała zmiana w rowerze :-)

Kolejna zmiana w rowerze © djk71

Ul. Sztygarów w deszczu

Niedziela, 2 lutego 2014 · Komentarze(6)
Ul. Sztygarów w deszczu
W planach przejażdżka zaplanowana na jakieś trzy godziny, tyle powinno dać się urwać z dzisiejszego dnia. Meteo co prawda straszy deszczem, ale przecież nie raz jeździłem w deszczu. Wychodzę i już po zjeździe do Roktnicy przestaje mi się podobać. Pryska spod kół, pryska z nieba, okulary już całe brudne... Nie tak to sobie wyobrażałem. Ok, skracamy jazdę do 2 godzin.

W Mikulczycach przyglądam się budynkom, których wcześniej nie widziałem.

Ul. Sztygarów © djk71
Ciekawe co tu było/jest/będzie? © djk71

Bytomskich Strzelców kończy się drogą polną i co prawda w pierwszej chwili mam chęć nią jechać, ale po 200m wycofuję się, nie  w taką pogodę. Rundka przez Biskupice i zamierzam jechać w stronę Gliwic. Robi mi się zimno. Przez rondem koło Makro, kolejny dziś debil mija mnie na gazetę, nie wiem, czy deszcz ma wpływ na ocenę odległości, czy to po prostu zwykła bezmyślność... Chyba żebym ochłonął z drugiej strony koleś funduje mi prysznic z kałuży.

Mam dość, jestem cały przemoczony, jest mi zimno, a powinien siedzieć w domu i walczyć z przeziębieniem. Nawrotka na rondzie i najkrótszą drogą mykam do domu.

Kadencja: 88

Stav převodů je KATASTROFA !!!

Sobota, 1 lutego 2014 · Komentarze(9)
Stav převodů je KATASTROFA !!!
W zeszłym tygodniu dostałem info, że Superior uznał reklamację i wymienią mi ramę na nową :-)
W tym tygodniu rama dotarła do sklepu, ale poprosiłem żeby jeszcze przy okazji przejrzeli co jest do zrobienia. I wczoraj przyszła diagnoza "Musím však říci, že stav převodů je KATASTROFA !!!" i dalej nastąpiła lista uwag. Nie zdziwiłem się bardzo, bo napędu nie oszczędzałem, zrobił 7700km na 2 łańcuchach co prawda łańcuch był już vytahaný. Pewnie jeszcze trochę by zrobił, ale jak już był rozebrany... Inna sprawa, że może lepiej było serwis zrobić na wiosnę... ale czy ona się właśnie nie zaczyna?
Przy okazji w końcu wymieniłem chwyty bo też już od dawna były vymačkané

Dziś było pięknie. Aż za... aż za ciepło się ubrałem. Wyjazd bez celu, może Toszek, może coś innego. W końcu wylądowałem w Brynku. Ruszyłem oczywiście pod pałac, ale po 200m zaczynałem mieć mokro poniżej pleców i odpuściłem. Nie lubię DK11, ale przynajmniej była w miarę sucha.

Ciekawi mnie, czy stacja w Strzybnicy jeszcze funkcjonuje...

Czy to kolejny (kolejowy) pustostan? © djk71



Nowa kolorystyka PKP? © djk71


Na peronie pusto © djk71
Pre pierwszą część trasy jechało się świetnie, choć trochę rzucało na boki. Od Brynka zmieniłem kierunek i okazało się, że... trochę wieje... Ale oby cały luty był tak pogodny... :-)

Kadencja: 93

Sigma mnie oszukała

Niedziela, 26 stycznia 2014 · Komentarze(12)
Sigma mnie oszukała
... a właściwie to ja się oszukałem, bo niezbyt dokładnie przeczytałem instrukcję. Może nawet przeczytałem, ale nie zapamiętałem, że minimalna temperatura jaką jest w stanie pokazać to -10C. Czyżby zakładali, że jak jest chłodniej to nikt nie jeździ? A ja się wczoraj dziwiłem, że licznik pokazuje wyższą temperaturę, niż nasza lokalna stacja pogodowa. Dopiero Jacek zwrócił mi uwagę na ograniczenia licznika.

Dziś podwójne rękawiczki i kolejna próba walki z mrozem i lodem. Paskudnie przy wyjeździe z osiedla. Na głównej drodze już bez lodu. Mógłbym co prawda kombinować całą trasę na asfalcie, ale jakoś mi to nie po drodze. Odbijam do Segietu i tam już jest inaczej. Fajnie, bo nie ma samochodów, ale miejscami też ślisko.

Niby ładnie © djk71

Mimo to wolę zmęczyć się tutaj :-)

I pagórki nawet są © djk71

Przy wyjeździe z DSD też ślisko, samochody zrobiły swoje...

W miechowickim lesie lepiej niż wczoraj, a może po prostu łatwiej się jedzie po tym co już raz przerobiłem :-)
Mimo podwójnych rękawic, wciąż zimno w palce.

Kadencja: 73

Zimno, zbyt zimno...

Sobota, 25 stycznia 2014 · Komentarze(11)
Zimno, zbyt zimno...
Wstaję rano i... Andretti pokazuje -14,8 C, odczuwalna poniż -18C... Co robić? Jechać do pracy, czy iść na rower? Wybieram rower... :-)
Kiedy wychodzę na stronie widnieje minus dwanaście, u mnie licznik pokazuje, że jest cieplej.

Chłodno © djk71

Dojazd do lasu strasznie męczący, zmarznięte koleiny, nogi sztywnieją. Pod Krajszynę podjeżdżam tylko kawałek, resztę z buta. W lesie jedzie się trochę lepiej, ale miejscami jest ślisko. Kiedy tylko spod śniegu wyłania się lód, lub słyszę jak pęka pod kołami strach mnie paraliżuje. Nie przepadam za taką jazdą.

Może i ładnie, ale nie lubię © djk71

Po 45 minutach zaczynają mi marznąć palce... u dłoni. Dziwne, spodziewałem się, że będzie mi najpierw zimno w stopy. Z każdą kolejną minutą jest mi coraz zimniej w palce, do tego stopnia, że nie potrafię zmieniać przerzutek. To nie ma sensu. Wracam do domu. Zima też by już mogła wrócić do swojego domu...

Kadencja: 70