Gościnnie i na ostrym kole

Niedziela, 16 lutego 2014 · Komentarze(7)
Uczestnicy
Gościnnie i na ostrym kole
Wraz z wczorajszymi gośćmi miło i długo spędzony wieczór. W międzyczasie umawiamy się ze znajomymi na dziś na wyjazd do Toszka. Niestety rano dostajemy info, że wyjazd nieaktualny więc u nas też spada napięcie. Kiedy w końcu udaje mi się namówić ekipę na wyjazd opracowujemy trasę alternatywną. Po zejściu na dół już wiemy, że nie będzie wycieczki, goście decydują się na bezpośredni powrót do Dąbrowy.

Zanim ruszamy próbuję przejażdżki na Tomka ostrzaku. Jest inaczej. Dziwnie, momentami trudno, szczególnie przy ostrych zakrętach, gdzie normalnie przestaję pedałować, a tu trzeba ciągle kręcić. O dziwo trudno też się jest zatrzymać. Pewnie trzeba by trochę więcej pojeździć. Dziwnie, ale ciekawie.

Na ostrzaku © djk71


Ruszamy w stronę Piekar, potem Wojkowic. Po drodze gość w rzece sprawia wrażenie jakby płukał złoto.

Łowi, płucze? © djk71

W Wojkowicach decyduję się pożegnać gości i... ruszyć w stronę Katowic po... kolejnego gościa. Umawiam się z Amigą na kontakt jak już dotrę do Katowic. W Siemianowicach korci, by za namową Kosmy poszukać dzieł Szwedzkiego. Zauważam jedno ale tłum ludzi obok zniechęca do zatrzymywania się, a chęć szybkiego dotarcia do Katowic sprawia, że rezygnuję z poszukiwań kolejnych.

Przerwa przy wieży telewizyjnej.

Wieża w Katowicach © djk71

Przejazd przez park, osiedle Tysiąclecia, Załęże i spotykam Darka przy pomniku bohaterów polgłych za wolność i demokrację w latach 1939-1945.

Tyle osób poległo © djk71

Ruszamy nieco dookoła :-) Po drodze mijamy mogiłę nieznanego żołnierza, jedną z tych, o których wciąż ktoś pamięta.

Miło widzieć, że ktoś pamięta © djk71

Ruda Śląska i Zabrze. W końcówce czuję się zmęczony, ale co tu się dziwi, jak Darek kręci jak wariat na swoim nowym rowerze... :-)

Kadencja: 81


Tam a nazod

Sobota, 15 lutego 2014 · Komentarze(3)
Uczestnicy
Tam a nazod
Dzisiejszy dzień ustawiony przez turniej Igorka. Rano jedziemy kibicować całemu zespołowi na turnieju w Chorzowie. Emocji co niemiara. Szczególnie jak operator tablicy przysypiał... A wydawałoby się, że obsługa kilkunastu klawiszy nie powinna być bardzo trudna.

Cudotwórca © djk71

Zespół walczył dzielnie, szczególnie, że były to ich pierwsze poważne rozgrywki. Skończyli na 3 miejscu.

Ja latam © djk71

Po powrocie do domu niewiele czasu na wyjazd, tym bardziej, że przed samym wyjściem odkrywam brak powietrza w tylnym kole. Jadę do Zbrosławic. Chwila walki na jednym z podjazdów w Ptakowicach. Niby nie jest stromy, ale na całej długości to ok. 2,5km, na szczęście w środku jest krótkie wypłaszczenie. Myślałem, że będzie mnie to nużyło, ale tylko męczyło, choć mniej niż się spodziewałem. Na trasie policja sprawdzała trzeźwość, ale mimo,  że przejeżdżałem obok nich chyba siedmiokrotnie, to ani razu mnie nie zatrzymali. Ciekawe co sobie myśleli: prowokator, czy wariat?

Pod koniec dostaję telefon od Moniki, że wraz z Tomkiem zbliżają się w mojej okolice. Jeszcze jeden podjazd i ruszam w ich stronę. Terenem, co od razu widać po moich ciuchach. Spotykamy się w Stolarzowicach. Miło zobaczyć ich po dość długim okresie, tym bardziej na rowerach.

Czasem, to tylko życzenie © djk71

Jeszcze lekko dookoła na małe zakupy w Rokitnicy i wracamy do domu.

Który rower jest mężczyzny, a który kobiety? © djk71
Fajnie się spotkać po długiej przerwie. Alias do późnych godzin nocnych.

Kadencja: 85

Walentynki bez dziewczyn

Piątek, 14 lutego 2014 · Komentarze(4)
Walentynki bez dziewczyn
Przedwczoraj nie udało się pojeździć więc wczoraj wieczorem ubieram się do wyjścia, gdy niespodziewany gość stanął w naszych drzwiach. Nie widzieliśmy się już z Piotrkiem chyba z 1,5 roku więc oczywiście rower przegrał.Fajnie było choć przez chwilę porozmawiać. Ciekawe kiedy w końcu uda się pojeździć...

Dziś czuję się zmęczony po całym tygodniu, ale nie ma zmiłuj. Nie chce mi się, ale po dwudziestej ruszam. Po drodze dziwnie, mnóstwo młodych ludzi, ale głownie sami chłopcy/mężczyźni... Wydawać by się mogło, że w Walentynki będę spotykał same pary. Chyba, że już wracają, albo w myśl starej piosenki umówili się z Nią na dziewiątą...

W Mikulczycach pełen szacun dla kierowcy tira, który najpierw jedzie ze mną do skrzyżowania, nie próbując mnie wyprzedzać, choć pewnie niejeden na jego miejscu by to zrobił, a potem skręca tam gdzie i ja i kolejne kilkaset metrów wlecze się za mną dopóki za torami nie uciekam na rowerówkę. Szacun.

Choć to nie ideał, to dobrze, że jest © djk71

Kadencja: 88

Co jest z tym Endomondo?

Wtorek, 11 lutego 2014 · Komentarze(5)
Co jest z tym Endomondo?

Jak już zacząłem ostatnio używać, to drugi raz z rzędu się nie dało włączyć. Czarny ekran na komórce i tyle. Mogłem włączać inne aplikacje, a tu za każdym razem to samo. Po restarcie komórki dalej bez zmian. Co ciekawe, jak w niedzielę było podobnie, to potem próbowałem w domu sprawdzić co się dzieje i... za każdym razem wszystko było ok.

Późnym wieczorem rundka po okolicy, niestety kilka ruchliwych dróg.
Jakoś tak ciężko, szczególnie przez pierwsze 40 minut. Nie chciało mi się. Ciemno, samemu, chłodno...

Kadencja: 86

Po weselu

Niedziela, 9 lutego 2014 · Komentarze(4)
Po weselu
Wczorajsza impreza weselna przebiegła inaczej niż się spodziewałem. Efekt - odwołany poranny wyjazd i zbieram się na rower dopiero około 14-tej. Dziś tylko las ;-) Na dzień dobry Krajszyna, którą wczoraj rano dało się podjechać bez problemu dziś była nie do podjazdu, koło się kręciło w miejscu. Jak się okazało cały las był dziś błotnisty. i mimo, że tempo miałem szaleńcze, to zdążyłem się nieźle ubabrać. Świeżo wyczyszczony rower też. Masakrycznie mi się jechało... nie miałem zupełnie siły...

W trakcie postoju na uzupełnianie płynów jedno zdjęcie.

Dobrze, że nie było więcej klatek bo by blok musieli podwyższyć żeby się opisy zmieściły © djk71

Chrzest bojowy

Sobota, 8 lutego 2014 · Komentarze(14)
Chrzest bojowy
Z rana, w towarzystwie Damiana, ruszamy w drogę. Myślę że pojedziemy asfaltem do Toszka, ale najpierw podjazd na Krajszynę, bo Wiku wczoraj narzekał, że koła się w miejscu kręcą i się nie da... Jak się nie da... Dało się (choć nie każdą ścieżką)... bo błoto z rana było zamarznięte :-)

Skoro da się to wybieramy teren. No trudno, będzie chrzest bojowy nowej ramy w terenie :-) Las miechowicki to o tej porze na przemian błoto albo lód. Ale jedzie się spoko. Dalej Segiet i tam nie wiem co mnie podkusiło ale wybieram Red Rocka... Choć czuję, że będzie mokro to jedziemy. A ta hałda jak jest mokra to nie wróży niczego dobrego. I nie mylę się. Na górze rower przestaje jechać Koła się już nie obracają

Wiem czemu się koło nie kręci © djk71

Kiedy ja walczę z kołami Damian bawi się w zjazd (też mi się kiedyś udało)... i podjazd.

Podjedzie czy nie podjedzie? © djk71

Tu już jest trudniej...

Nie tym razem © djk71


Czas jechać dalej. Niestety po chwili moje koła znów się nie kręcą. To nie był dobry pomysł, szczególnie po wymianie napędu.

Lądujemy w Reptach. Tu znów chwila żebym się spocił. Oj, mam nad czym pracować. Cóż, po prostu trzeba tu częściej przyjeżdżać. Ciekawe kiedy ten odcinek uda mi się przejechać bez podpórki... i hamowania na śliskich liściach...

Pod koniec jeszcze uślizg na lodzie, tu też się nie hamuje (ale wybroniłem się).

W sumie niezbyt wiele kilometrów, ale wracam zmęczony...

Marzenia o domku

Środa, 5 lutego 2014 · Komentarze(3)
Kategoria Siłownia
Marzenia o domku
Życie zweryfikowało plany i czasu starczyło tylko na ciężarki. Nawet nie było możliwości kręcenia w miejscu, bo już było zbyt późno i myślę, że sąsiadom by się nie podobało. I z tego właśnie powodu czasem chciałbym mieszkać w domu, z dala od innych. I muzyka by nie przeszkadzała... I pies... Ech, pomarzyć można...

W nawiązaniu do wczorajszego wpisu, żeby nie było wątpliwości co to było :-)

Nowe chwyty
Nowe chwyty © djk71

Na nowym starym rowerze

Wtorek, 4 lutego 2014 · Komentarze(9)
Na nowym starym rowerze
Rower, po uznanej reklamacji, wrócił do domu więc trzeba było sprawdzić jak działa. Działa :-)

Miałem lekkie obawy, bo zmieniłem ramę na większą. Kupując wydawała mi się, ok, ale w trakcie użytkowania wiele razy łapałem się na myśli, że mogłaby być trochę większa. Kiedy w trakcie reklamacji dostałem zapytanie, czy chcę identyczną, czy numer większą, wybrałem większą. Kiedy rower dotarł, zacząłem mieć obawy, czy nie jest aby zbyt duża.

Po testowej jeździe wydaje mi się, że to był dobry wybór, zobaczymy jednak jak będzie po jeździe w trenie, ale to najwcześniej w weekend. Dodatkową zaletą jest to, że sztyca jest teraz sporo mniej wyciągnięta, choć poprzednio też jej nie wyciągałem powyżej znacznika.

Oprócz serwisu jeszcze jedna mała zmiana w rowerze :-)

Kolejna zmiana w rowerze © djk71

Superior już w domu :-)

Poniedziałek, 3 lutego 2014 · Komentarze(9)
Superior już w domu :-)
Rowerek wrócił do domu. Reklamacja uznana. W sumie miesiąc. 4 stycznia zawiozłem rower do sklepu w Ostrawie, stamtąd zostaje odesłany do producenta. Po dwóch tygodniach dostaję info, że reklamacja zostaje uznana. Trochę ponad tydzień nowa rama dociera do sklepu. Przy okazji zażyczyłem sobie serwis i w sobotę dostaję info: tímto informuji, HOTOVO. Vše OK. Dziś po pracy runda do sklepu i jest, w końcu w domu :-)



Superior © djk71

Nie bardzo jest dziś szansa na test w realu, więc kręcenie w miejscu plus ciężarki.

Ul. Sztygarów w deszczu

Niedziela, 2 lutego 2014 · Komentarze(6)
Ul. Sztygarów w deszczu
W planach przejażdżka zaplanowana na jakieś trzy godziny, tyle powinno dać się urwać z dzisiejszego dnia. Meteo co prawda straszy deszczem, ale przecież nie raz jeździłem w deszczu. Wychodzę i już po zjeździe do Roktnicy przestaje mi się podobać. Pryska spod kół, pryska z nieba, okulary już całe brudne... Nie tak to sobie wyobrażałem. Ok, skracamy jazdę do 2 godzin.

W Mikulczycach przyglądam się budynkom, których wcześniej nie widziałem.

Ul. Sztygarów © djk71
Ciekawe co tu było/jest/będzie? © djk71

Bytomskich Strzelców kończy się drogą polną i co prawda w pierwszej chwili mam chęć nią jechać, ale po 200m wycofuję się, nie  w taką pogodę. Rundka przez Biskupice i zamierzam jechać w stronę Gliwic. Robi mi się zimno. Przez rondem koło Makro, kolejny dziś debil mija mnie na gazetę, nie wiem, czy deszcz ma wpływ na ocenę odległości, czy to po prostu zwykła bezmyślność... Chyba żebym ochłonął z drugiej strony koleś funduje mi prysznic z kałuży.

Mam dość, jestem cały przemoczony, jest mi zimno, a powinien siedzieć w domu i walczyć z przeziębieniem. Nawrotka na rondzie i najkrótszą drogą mykam do domu.

Kadencja: 88