Wpisy archiwalne w kategorii

Samotnie

Dystans całkowity:21585.71 km (w terenie 5808.48 km; 26.91%)
Czas w ruchu:1576:37
Średnia prędkość:14.75 km/h
Maksymalna prędkość:175.00 km/h
Suma podjazdów:51821 m
Maks. tętno maksymalne:210 (115 %)
Maks. tętno średnie:186 (98 %)
Suma kalorii:418539 kcal
Liczba aktywności:1409
Średnio na aktywność:17.68 km i 1h 07m
Więcej statystyk

Tajna misja LR, czyli ukryta przesyłka

Czwartek, 1 maja 2014 · Komentarze(8)
Tajna misja LR, czyli ukryta przesyłka
Pamiętam jak będąc dzieckiem oglądałem propagandowe materiały w telewizji polskiej pokazujące złapanych szpiegów amerykańskich i sposoby jak działali. Pamiętam te sceny jak ukrywali gdzieś tajne przesyłki, które ktoś inny potem odbierał. Dziś takie zadanie czekało na mnie, mimo że nie jestem szpiegiem.

Dziś ruszyłem na poszukiwanie ukrytej pod dębem przesyłki. Na szczęście oprócz zdjęcia dębu dostałem też współrzędne. Zerknąłme na Google Maps i mniej więcej kojarzyłem gdzie to będzie. Kierunek Kalety. Na początku trochę inną drogą niż zwykle, ale później już standardowo do Głębokiego Dołu, a stamtąd leśną autostradą do Kalet.

Droga do Kalet © djk71

Bez postoju, zjazd w Aleję Dębową i dalej do przodu. Ten odcinek znam z pamiętnej wycieczki :-) Po drodze rozprasza mnie jednak zamknięty mostek i... informacja na tablicy. Chyba ktoś nie docenia rowerzystów ;-)

Nie za wolno? © djk71

Wąską, skutecznie spowalniającą ścieżką wzdłuż Małej Panwi.

Mała Panew © djk71

Niestety na końcu małe błądzenie, ale ostatecznie docieram do Zalewu Zielona.

Zielona © djk71
Pałac w Zielonej © djk71

Jeszcze kawałek i będę w okolicy tajemniczego punktu. Odmierzam odległość od mostku, potem na wszelki wypadek od skrzyżowania i to musi być tutaj. Sprawdzam koordynaty na komórce, jak w mordę strzelił... Tylko czy to na pewno ten dąb.

To ten dąb © djk71

Na zdjęciu miał inne korzenie. Jeszcze chwila penetracji wokół i to musi być to.

Nic tu nie ma © djk71

Odgarniam liście i jest... spulchniona ziemia, odrzucam ziemię i jest coś twardego. Mam to.

Jest paczka © djk71

Jest to czego szukałem. Teraz tylko co z tym zrobić. Nie mam plecaka, a do kieszeni się nie zmieści. Nie bardzo chce mi się to rozpakowywać więc na razie do ręki, a jak zrobię jakiś postój to się zastanowię.

Nad Chechłem dopada mnie deszcz, ale na szczęście szybko mija. Docieram do domu. Przy obiedzie wszyscy patrzą na tajemniczą paczkę ;-) W końcu ją rozpakowuję.

Jest pudełko © djk71

Jakieś osiem miesięcy temu wzięliśmy udział w rajdzie z okazji otwarcia szlaku Leśno Rajza. Mieliśmy wówczas otrzymać mapy trasy, ale nic z tego nie wyszło. Tak czasem bywa. W końcu się pojawiły, ale są dostępne w gminach i pewnie innych miejscach w godzinach, które nijak mi nie pasują. Na szczęście Wojtek był wziąć dla siebie i wziął również dla Amigi i dla mnie. Tylko był problem żeby się spotkać więc... podał mi współrzędne geograficzne i... zakopał je przed świętami pod drzewem. Trzeba było w końcu je odebrać. Dzięki Wojtku ;)

Są i mapy © djk71

Po powrocie jeszcze obiecana piłka nożna z synami. Na szczęście udało się stanąć na bramce ;-)

A wieczorem niespodziewany, ale bardzo miły, spacer po lesie. Wracając widzę niespodziankę na drzewie. Czyżby w okolicy były jakieś zawody , o których nie wiedziałem?

Zapowiedź jutra? © djk71

Nie wiem, czy nie za dużo wysiłku, jak na jeden dzień, szczególnie, że jutro jedziemy na Rudawską Wyrypę, czyli 200km, 6700m w pionie i to wszystko w 24 godziny przy temperaturze poniżej 5 stopni. Będzie się działo.

Kadencja: 83

Potrzeba motywacji

Poniedziałek, 21 kwietnia 2014 · Komentarze(0)
Potrzeba motywacji

Rankiem do Rept, na trasę obok szybu Ewa.

Szyb Ewa © djk71

Co ciekawe najszybciej i bezbłędnie (bez podpórek) pokonałem trasę wtedy kiedy wydawało mi się, że jestem najbardziej zmęczony. Czy to kwestia kolejnego już przejazdu i zapoznania się z trasą, czy też motywacji. Motywacji w postaci innego rowerzysty, który jadąc z przeciwka zatrzymał się na górce, aby pozwolić podjechać mi w miejscu gdzie wcześniej... zaliczałem podpórki. Tym razem podjechałem bez błędu :-) Chyba na zasadzie: Ja nie dam rady? W sumie niewielka poprawa od poprzedniego testu, ale zawsze poprawa.

Niestety trening krótszy niż planowałem, bo dziś dzień tradycyjnych odwiedzin...

Kadencja: 77

Przed świątecznym obiadem

Niedziela, 20 kwietnia 2014 · Komentarze(4)
Przed świątecznym obiadem
Po wczorajszym wietrze wciąż widać ślady zarówno na drodze rowerowej...

Pamiątki po wietrze © djk71

.. jak i obok niej...

Przewrócony znak i wycięte drzewa © djk71

W tle wycięte drzewa w związku z rozbudową strefy ekonomicznej, na  której jak na razie nic się nie dzieje. Na jedynej budowie piekarni też prace jakby wstrzymane.

Drzewa wycięte też na drodze do pomnika górników.

Drzewa wycięte © djk71

Teraz jest widoczny z daleka. Ciekawe jaki los go czeka.

Pomnik widoczny © djk71

Syn zwrócił mi ostatnio uwagę, że na pomniku są usunięte imiona, i rzeczywiście tak to wygląda.

A gdzie imiona? © djk71

Daniel natomiast zwrócił mi uwagę na budynki (czy też pozostałości po nich) jakie stoją nieopodal. Ciekawe jakie było ich przeznaczenie.

Ciekawe co tu było? © djk71

W Mikulczycach naprzeciwko remontowanego dworku kończy się budowa przedszkola.

Kolorki na przedszkolu © djk71

Kolorowe, szczególnie od tyłu (a może to będzie przód?).

Kolorowe przedszkole © djk71

Nie tak dawno robiłem zdjęcia szpitala, który miał zostać w końcu wyburzony. Już w dużej części został zniszczony. Ciekawe, co powstanie na jego miejscu. Kto się odważy zainwestować,  bo szpital tu nie wyszedł, basen nie powstał...

Resztki szpitala © djk71

W Szałszy rzut oka na kościółek.

Kościółek w Szałszy © djk71
Nigdy nie miałem okazji zobaczyć jak wygląda w środku, dziś też nie :-(

Przy kościele © djk71

Z tyłu pałacyk.

Pałac w Szałszy © djk71

Ten miał szczęście. Wylądował co prawda w prywatnych rękach i nie da się go zwiedzić, ale przynajmniej przetrwał.

Wiatr podobnie jak wczoraj zaczyna nieźle dmuchać. Może nie jest tak silny, ale na otwartych przestrzeniach skutecznie daje popalić

Czas wracać © djk71

Spokojnych i Wesołych Świąt Wam Wszystkim :-)

Kadencja: 83

Z duszą na ramie

Sobota, 19 kwietnia 2014 · Komentarze(3)
Z duszą na ramie
Dziś  w planach asfalt. Jakiś długi przelot. Zakładałem, że wyjadę koło 7-8 i w południe będę w domu. Przedświąteczne szaleństwo sprawia, że około południa dopiero wyjeżdżam. To oznacza, że będę ścigał się z deszczem i walczył z wiatrem, którego rano nie było.

Już na pierwszych kilometrach widać, że świątecznych kierowców przybyło - pozdrowienia dla idiotki w passacie z Dąbrowy Górniczej i kierowcy tira z Będzina.

Tuż po wyjeździe z domu jest spokojnie.

Aż chce się jechać © djk71
Niestety już chwilę później wiatr zaczyna dawać w kość (a raczej w twarz). Po 30 minutach jazdy mam dość, rezygnuję z pierwotnej trasy, pokręcę się po okolicy.

Po godzinie nie mam sił na walkę z wiatrem. Do tego, mimo że staram się jechać mało ruchliwymi drogami, co chwilę rzuca mną po drodze. Niedobrze, bo przez to dmuchanie prawie nie słyszę nadjeżdżających samochodów, które dziś jakby się uparły i na siłę sprawdzają jak blisko są w stanie przejechać obok rowerzysty.

Wyjazd na główniejszą drogę to już igranie z losem. Wyprzedzająca mnie ciężarówka prawie spycha mnie do rowu, nie wiem jakim cudem udało mi się nie przewrócić. Mam dość.

Kombinuję jeszcze żeby pojeździć po lesie, ale nogi odmawiają mi posłuszeństwa. Totalnie zmęczone. Do domu przez las, bez kombinacji, najkrótszą trasą. Niewiele to pomaga, pod domem z trudem osiągam prędkość 15 km/h.

Miała być setka, nie wyszła nawet pięćdziesiątka, a zmęczony jestem jak po dwusetce.

Kadencja: 78

W labiryncie

Czwartek, 17 kwietnia 2014 · Komentarze(1)
W labiryncie
Zrobić małe rozeznanie... znanego terenu. Po raz kolejny udało mi się nie znaleźć jakiejś ścieżki, ale też odkryć nowe.
W Suchogórskim Labiryncie Skalnym mam wrażenie, że są świeże oznaczenia szlaku i da się większość przejechać rowerem. Mimo oznaczeń, jak to w labiryncie, nieco się gubię. Trochę brakuje czasu żeby ogarnąć całość więc trzeba będzie tam jeszcze wrócić. Tylko skał tam mało...

Czas wracać. Wszędzie wycinki drzew.

Dzień się kończy © djk71


Kadencja: 74

Kręgi, grzybki...

Środa, 16 kwietnia 2014 · Komentarze(3)
Kręgi, grzybki...
Dwa dni odpoczynku po Odysei, w końcu pora na szybki trening w okolicy. Las wciąż kryje nowe ścieżki i nowe niespodzianki.

Ciekawe po czym to pozostałości.

Kręgi © djk71

Grzybki © djk71
Pod koniec zmęczenie w nogach.

Kadencja: 68

Urlop

Piątek, 11 kwietnia 2014 · Komentarze(2)
Urlop
Jednodniowy, żeby załatwić kilka spraw. Wyjazd na trening znów nie dość, że w niedoczasie to jeszcze prawie tuż po obiedzie :-(
Do tego znów głowa zaprzątnięta myślami... Na początku wręcz nie chce się jechać... nie ma nastroju, na trasie jednak udaje się oderwać od tego męczy i pojeździć.

Głównie teren. Bo jak tu wybrać asfalt jak w lesie tak pięknie.

Aż chce się do lasu © djk71

Ścieżki same zapraszają do jazdy...

Droga zaprasza do jazdy © djk71

A z asfaltu widać, że żółty kolor znów zaczyna dominować...

I znów żółto się robi © djk71

Kadencja: 77

Rozjazd z bocianami w tle

Niedziela, 6 kwietnia 2014 · Komentarze(3)
Rozjazd z bocianami w tle
Po wczorajszym Bike Oriencie dziś pora na mały rozjazd. Z założenia tylko asfalt, choć kilka szutrowych dróżek przypadkiem też zaliczyłem. Fajnie, z grubsza z dala od głównych dróg. I jak na mnie (i rozjazd) to wyjątkowo szybko :-)

Przy zbiorniku Kozłowa Góra pełno ludzi więc nawet nie wjeżdżam na wały, tylko szybkie zdjęcie "w locie"...

Tu jest pusto, kawałek dalej tłumy © djk71

Choć tak naprawdę "w locie" to było następne zdjęcie, niestety trudno się operuje aparatem w trakcie jazdy i zanim zrobiłem zdjęcie bociek już prawie odleciał...

Gdzie jest bocian? © djk71

Kolejny był w Rybnej w gnieździe, ale jak mnie zobaczył to się schował ;-(
W sumie fajna asfaltowa pętelka wyszła.

Kadencja: 85


Niesamowite miejsce

Czwartek, 3 kwietnia 2014 · Komentarze(8)
Niesamowite miejsce

Nie miałem dziś ochoty oddalać się zbytnio od domu i... udało się. Udało się zrobić prawie 28km w odległości nieprzekraczającej chyba 5km od domu, praktycznie bez powtarzania odcinków, wszystko w terenie, w lesie. I do tego udało się nawet zmęczyć :-) Ślad na trasy wygląda dziwnie, ale trasa była fajna. W sam raz na szybką przejażdżkę treningową. Tylko dobrze, żeby było jak dziś... póki jasno ;-)

Z innej beczki, fajne miejsce udało mi się ostatnio zobaczyć. Muszę wrócić tam na dłużej.

Niestety zdjęcia z komórki ;-(

Lubię ten styl © djk71

Ołtarz w remocie © djk71

Organy czekają na renowację © djk71


Na ambonie są klepsydry wyznaczające czas kazania © djk71

Miejscówka dla tych bogatszych © djk71

Kadencja: 72


Mobilny punkt apteczny

Wtorek, 1 kwietnia 2014 · Komentarze(0)
Mobilny punkt apteczny

Najpierw do Miechowic z zapasem leków. Potem wieczorna pętelka. Niestety, zupełna niemoc. Nie wiem o co chodzi, ale nie potrafię się rozpędzić. Każda górka to zupełny spadek mocy. W Reptach decyduję się skrócić trasę i wrócić do domu. Ledwie dojeżdżam. Nie wiem, czy zabiło mnie jakieś zmęczenie, zimno, czy myśli, które ostatnio krążą po głowie.
Nie tak to miało być.

Przy Kościele św. Mikołaja © djk71

Kadencja: 82