Wpisy archiwalne w miesiącu

Lipiec, 2014

Dystans całkowity:1081.78 km (w terenie 241.00 km; 22.28%)
Czas w ruchu:48:43
Średnia prędkość:22.21 km/h
Maksymalna prędkość:50.05 km/h
Maks. tętno maksymalne:192 (105 %)
Maks. tętno średnie:159 (87 %)
Liczba aktywności:17
Średnio na aktywność:63.63 km i 2h 51m
Więcej statystyk

Dziś lepiej

Czwartek, 17 lipca 2014 · Komentarze(2)
Dziś lepiej

Po wczorajszej niemocy, dziś z lekką obawą. W planie jazda na twardszych przełożeniach. O dziwo dziś jest znacznie lepiej. Po drodze spotykam Olę z Januszem, ale już wracają więc jadę dalej samotnie.

Na Osiedlu Młodego Górnika postawili nowy zabytek techniki...

Nowy zabytek © djk71

Licznik już naprawiony. Endomondo znów szalało. Zadziałało dopiero wtedy kiedy nie przełączyłem go na działanie w tle. Nie lubi być w  tle?

Kadencja: 67

Moje życie, moja droga...

Środa, 16 lipca 2014 · Komentarze(2)
Moje życie, moja droga...
Po dokładniejszym czyszczeniu rower w końcu przestał zgrzytać. Ruszam i od początku jest źle. Czuję kolano, które dość mocno i nietypowo zabolało mnie po kąpieli na Szadze. Do tego od samego początku myśli krążą z dala od treningu. Zjeżdżam do lasu, może tam będzie lepiej. Nie jest.  Do tego cokolwiek bym nie robił to tętno maksymalnie sięga 140, gdzie zwykle maks to 180 albo i więcej.

Każdy podjazd to mordęga, prędkość jednocyfrowa (tak przynajmniej podejrzewam, bo nie mam licznika uszkodzonego na zawodach). A puls cały czas niski.

Po 25 minutach mam dość, przez kilka kolejnych jeszcze próbuję się zmusić żeby nie wrócić do domu, ale w końcu rezygnuję.

Jadę do domu zupełnie bez sił. Nie potrafię się zmusić do pedałowania. Zupełnie nie wiem czemu...

Do tego Endomondo od Szagi nie działa. Wyłącza się po kilku sekundach  :-(

Zmęczony... nie tylko jazdą....


Szaga 2014, czyli ślepi w karty nie grają, a na rowerze...

Sobota, 12 lipca 2014 · Komentarze(14)
Szaga 2014, czyli ślepi w karty nie grają, a na rowerze...

W tym roku udaje się przyjechać nieco wcześniej na start. Nieco, czyli na tyle żeby zdążyć spokojnie zająć miejsce na małej sali, przygotować rower, porozmawiać chwilę ze znajomymi i o dziwo nawet na moment się zdrzemnąć. Śpi mi się tak dobrze, że gdyby nie Paweł S. to pewnie zaspałbym na start, Ten jednak budzi mnie na kilka minut przed odprawą.

Pomimo, że startujemy o północy (przed nami 150km i 15h czasu) to ubieram się zupełnie na krótko. Niestety w pośpiechu zostawiam rękawki w bazie. Okazuje się, że karta do aparatu została w komputerze, w domu - tu z pomocą przychodzi mi Agnieszka pożyczając  swoją. Dzięki  wielkie.

Dostajemy po dwie mapy A3 w skali 1:50 000, teraz trzeba je dopasować i wyznaczyć trasę w  świetle czołówki.
Powiem tak: Łatwo nie jest... Nasuwa mi się co najmniej kilka możliwych wariantów, dodatkowym utrudnieniem jest to, że na Warcie są zaznaczone dwa promy, czynne tylko w określonych godzinach: 8:30-12:30 i 10:00-18:00, czyli najwcześniej za 8,5 godziny.

PK 9 - Ambona myśliwska
Zaczynam od dziewiątki, chyba niezbyt typowy wariant, bo jadę tam sam. Mijam Wartę i chwila wątpliwości, ale po chwili już skręcam we właściwą drogę. Ciemno, tylko księżyc nieco rozjaśnia drogę więc trzeba mierzyć dokładnie odległości.


Ciemno © djk71

Bez problemu znajduje ambonę.

Pierwszy punkt © djk71

Wracając widzę, że ktoś jeszcze wybrał ten punkt na początek i zmierza w moim kierunku. Chwilę potem spotkam jeszcze dwóch zawodników i to będzie wszystko przez najbliższe kilka godzin.

PK 10 - Brzeg jeziora (bufet, czyli woda)
Przed startem nie do końca usłyszałem o co chodzi, ale ponoć punkt jest przesunięty na zachód. Dojeżdżam i mogę sobie tylko w ciemnościach wyobrazić, że gdzieś tu musi być jezioro. Rzucam rower w krzaki i zaczynam pieszo szukać jego brzegu. Jest, ale nie ma punktu. Kilkaset metrów spaceru na nic. przeszukany cały zach-pn brzeg i nic. Trudno. Szkoda czasu, 25 minut stracone, jadę dalej.

PK 24 - Skarpa nad źródełkiem (bufet, czyli woda)
Na punkcie namiot i dwie dziewczyny oraz mnóstwo wody. Na wszelki wypadek biorę trochę ze sobą. Mają być trzy miejsca z wodą, a to już drugie (choć pierwszego nie znalazłem).

PK 11 - Skrzyżowanie przecinek
Chwila wątpliwości przy wyjeździe z punktu, ale po chwili wszystko jasne, przecież dojechałem tu inną ścieżką, niż pierwotnie zaznaczyłem. Punkt nieco przesunięty w stosunku do szlaku, ale była o tym mowa.

PK 3 - Obniżenie terenu przy skrzyżowaniu przecinek
Bez problemu. Miało być sporo piasków, a tu cały czas fajne drogi. Czyżby wszystko dopiero przede mną, czy po prostu ich nie zauważam?

PK 1 - Most, południowa strona
Kolejny prosty punkt. Trzeba pamiętać o Grassorze i pić oraz jeść ;-)

PK 7 - Szczyt góry, na granicy kultur
Na punkcie witają mnie świecące się oczka. Najpierw na górze, a potem... na punkcie. Nie wiem, czy to był lis, czy co innego.

PK 5 - Szczyt góry (bufet, czyli woda)
Przez chwilę były w końcu piaski, ale niezbyt wiele. Na trasie zostały ustawione trzy bufety i... wszystkie już za mną. Czyżbym aż tak dziwny wariant trasy przyjął, czy to organizator ma takie poczucie humoru?

PK 19 - Szczyt górki
Szczytów dziś sporo, na szczęście niezbyt wysokie :-)

PK 21 - Ambona myśliwska
Ubieram bluzę, nad ranem zrobiło się chłodniej. Strasznie dłuży mi się ten odcinek Do tego pojawiły się jakieś piaski i... mam wrażenie, że jakieś anomalie magnetyczne. Kompas pokazuje mi uparcie południe, a ja jestem pewien, że jadę na północ. Zawraca m jednak kontrolnie, ale nie, muszę mieć racje, co potwierdza wschodzące słońce. Jadę w swoim kierunku, ale kompas mnie niepokoi.
Do tego niepotrzebny skręt wzdłuż zielonego szlaku kosztuje mnie małą wspinaczkę.

Przy zielonym szlaku © djk71

W końcu jestem w okolicy punktu i na szczęście jest łatwo widoczny lampion, bo szukając ambony, szukam czegoś nieco innego :-)

Ta ambona inna jest :-) © djk71

PK 17 - Bród na rzeczce, północna strona

Słońce wschodzi © djk71

Tu też piaski, tuż przed punktem spotykam Pawła S. Krótka rozmowa i po chwili dziurkuję kartę. W planach był przejazd przez bród, ale jakoś mi się nie chce moczyć i do następnego punktu jadę chwilę wcześniej odkrytym niebieskim szlakiem.

PK 16 - Stary cmentarz, południowa strona
Prosty dojazd, choć końcówkę nieco za bardzo na azymut chciałem wziąć zamiast jechać za szlakiem. Niewiele zostało z cmentarza.

Pozostałości po cmentarzu © djk71


PK 12 - Szczyt górki na granicy kultur
Mijany przed punktem Adam woła, że będzie wspinaczka, i jest ;-)

Pod górkę.... te Panie jeszcze dziś spotkam © djk71

PK 22 - Granica kultur, łąka z lasem
Ciepło, czas się rozebrać. Spotykam Bartka jadącego w przeciwną stronę. Nadkładam nieco drogi, ale za to do punktu dojeżdżam prawie leśną autostradą.

PK 20 - Szczyt górki
Kolejny długi przelot, do tego w pewnym momencie mam wrażenie, że nie zgadza mi się mapa ze ścieżkami w rzeczywistości. Trafiam na oznaczenia szlaku rowerowego i chcę już nim wyjechać na azymut do asfaltu, a stamtąd zacznę namierzać punkt od nowa. Szczęśliwie, droga prowadzi wprost na punkt ;-)

PK 23 - zakręt jaru
Jakimś cudem przeczytałem: "Zakręt lasu" i cały czas się zastanawiałem co autor miał na myśli :-)

PK 14 - Szczyt górki
Asfalt i w wiosce Mokrzec... sklep!!! Dzwonię do drzwi i otwiera mi sympatyczna pani. Jak już się wyspowiadałem co i po co tu robimy to kupuję wodę, colę i batoniki. Będę żył!

PK 15 - Mostek strona wschodnia
W drodze do poprzedniego punktu i do promu tłumy zawodników, chyba wyjechali na trasę już zawodnicy z krótszych dystansów.

Prom jest, a gdzie obsługa © djk71

Warta © djk71

Chwila odpoczynku na promie i kolejny punkt zaliczony.

PK 13 - Przepust wodny, strona północna
Na punkcie spotkany zawodnik informuje mnie, że "dwójki" ponoć nie ma, zobaczymy.

PK 8 - Mostek strona południowa
Po drodze liczę liczę ile punktów mi zostało i coś mi się nie zgadza.

A droga długa jest © djk71

Zatrzymuję się i już wiem ;-( W trakcie planowania nie zaznaczyłem punktu w lewym dolnym rogu drugiej mapy. Nie zauważyłem go. Teraz już nie ma szans do niego wracać. Aby była szansa na komplet ;-( Ślepy w karty nie gra, a i jak widać na rowerze po nocy też nie powinien jeździć.

Robiąc opis zauważam, że do ósemki można było dojechać dwoma drogami z tej strony. Ja wybrałem gorszą ;-(

Ciężko jest © djk71

Do tego jest mostek, ale nie ma lampionu.

Pierwszy mostek © djk71

Zaraz, po chwili jest drugi mostek i tam też nic.

Drugi mostek © djk71

A jednak jest, tylko bardziej bym go opisał jak po stronie północnej tego pierwszego.

PK 2 - Brzeg jeziora
Wyjeżdżam na drogę i... coś mi licznik nic nie pokazuje. Czujnik  w powietrzu, a w torbie wyjątkowo, ani taśmy, ani zipów. Nic. Do tego chyba przerwany kabelek. Trudno, jadę bez licznika, choć pewnie będzie ciężko. Spróbujemy, jeszcze sporo czasu i cztery punkty (nie licząc tego przegapionego).
Jadę prostopadłą do asfaltu ścieżką, skręcam w lewo z żółty szlak i przy kolejnej przecince powinien być na brzegu punkt. No i jest. Potem się okaże, że więcej osób miało z nim problem, nie wiem czemu.

PK 6 - Most kolejowy (pod mostem)
Przelot asfaltem, punkt banalny.

Pod mostem, a raczej chyba wiaduktem © djk71


Wracając spotykam dwie niewiasty walczące z kołem. Dały sobie spoko radę, tylko pompka jakoś odmawiała współpracy, na szczęście po chwili opona nabrała właściwych kształtów.

PK 4 - Drzewo (dąb) na zboczu

Spotykam Pawła S., który opowiada o nieczynnym promie i wycieczce do Wronek. Dobrze, że z tego promu akurat nie musiałem korzystać. Zaliczony ostatni punkt, ale jako, że mam jeszcze czas to jadę powalczyć jeszcze raz z PK10, którego nie znalazłem w nocy.

PK 10 - Brzeg jeziora - raz jeszcze
Mijam bazę i jadę jeszcze raz za Wartę. Po chwili za mną kryje się jakiś gość na szosówce. Dziwne, potrzebuje tunelu? Kilka km dalej wyprzedza mnie i zwalnia. Chwila rozmowy co to za zawody itp. Po chwili żegnamy się, a ja tym razem bez żadnych problemów znajduję punkt. Był przesunięty bardziej na południe, a nie na północ.

Teraz dziesiątkę widać © djk71


Meta
Na metę docieram z godzinnym zapasem, choć oczywiście sporo po najlepszych. Żal tego punktu, który pominąłem przy planowaniu. Podobnie zrobiliśmy na Harpaganie, tyle, że tam na trasie się zorientowaliśmy w porę, że trzeba jeszcze jeden zaliczyć. Następnym razem, choćbym był pewien, że zaznaczyłem wszystko trzeba przeliczyć punkty przed startem.

Zmęczony, trochę zły na siebie, ale ogólnie zadowolony.


Kadencja: 77

Zgrzyty przed Szagą

Czwartek, 10 lipca 2014 · Komentarze(4)
Zgrzyty przed Szagą

Dwa dni z rzędu deszcz skutecznie zniechęcił mnie do jazdy. Dziś przed samym wyjściem znów zaczęło się chmurzyć, ale już mi wszystko jedno. Jadę.

Znów się chmurzy © djk71


Ogólnie jedzie się fajnie, tylko jakieś dziwne zgrzyty w trakcie pedałowania. Czyżby jakieś pozostałości po Bike Oriencie? Nie brzmi to dobrze, bo jutro Szaga.

Kadencja: 84

Do treningów czas wrócić, czyli Ai WeiWei i Forever

Poniedziałek, 7 lipca 2014 · Komentarze(4)
Do treningów czas wrócić, czyli Ai WeiWei i Forever

Jakoś ciężki ten rok na zawodach: kontuzje, awarie, pogoda, rezygnacja z udziału w zawodach... cały czas pod górkę.
Ostatnie trzy tygodnie praktycznie bez treningów nie licząc niezbyt udanych startów na Grassorze i Bike Oriencie. Krótki urlop za mną więc pora wziąć się do treningów. W końcu jeszcze pół sezonu przede mną.

Pierwsza część dość mocna. Później kilka podjazdów i trochę ciężej ale ogólnie nie jest źle. Końcówkę źle wymierzyłem i dokręcam bez sensu po osiedlu.

Na urlopie mało akcentów rowerowych. Ten jeden niestety widziany tylko z tramwaju wodnego i wypatrzony przez moją małżonkę :-)

Instalacja Forever w Wenecji © djk71

Chiński artysta Ai WeiWei wykorzystał w niej ponad 1000 rowerów wyprodukowanych przez firmę Shanghai Forever. Żal, że nie udało się zobaczyć tego z bliska. Jest powód żeby wrócić do Wenecji :-)

Kadencja: 87

Po urlopie, po Zabrzu

Niedziela, 6 lipca 2014 · Komentarze(0)
Po urlopie, po Zabrzu

Tydzień urlopu bez roweru. Brakowało ale i tak by nie było czasu. Dobrze, że w okolicy nie było ich wiele więc nie prowokowały ;-)

Wyjazd bez celu, żeby pokręcić. Parno, w Mikulczycach zaczyna kropić, ale na szczęście po chwili przestaje. Chyba nie bardzo mam dziś ochotę na teren, ani na pośpiech. Takie sobie kręcenie gdzie oczy poniosą.

Na Hagera rzut oka na odnowione wagoniki. Oby więcej takich inicjatyw.

Wagoniki odnowione © djk71

Tylko jest jedno małe ale...  Kiedyś narzędzia były ułożone inaczej:

Komu to przeszkadza? © djk71


Kadencja: 81