Nocna Masakra 2011

Sobota, 17 grudnia 2011 · Komentarze(23)
Nocna Masakra 2011

Debiut na tej imprezie. O tyle trudny, że po tygodniowej chorobie. Szczerze mówiąc zastanawiam się czy jechać, bo wciąż nie czuję się najlepiej. Do tego Kosma do samego końca waha się czy pojedzie. Perspektywa nie wygląda więc zachęcająco… osłabiony, 15 godzin w nocy w lesie samemu przy zerowej temperaturze… Nie no, temperatura to akurat spoko, w poprzednich latach impreza odbywała się o ile pamiętam z relacji kolegów przy minus 15-20 :-)

W końcu jednak udaje się. Docieramy na start jakąś godzinę przed imprezą. Wieje, dzień wcześniej lało, tu ponoć nawet śnieg był widziany. Rejestracja, przygotowanie rowerów, ostatnie dylematy w co się ubrać, a co wziąć na drogę i idziemy na odprawę.

Start. Chwila zawahania przy wyjeździe z miasta, ale po chwili jesteśmy na właściwej drodze w… zupełnie ciemnym lesie. Do odnalezienie mamy 16 punktów. W zależności od czasu i tego co się będzie działo na trasie zakładamy odnalezienie 9-12 z nich.

PK5 - Jaz, drzewo na NE od drogi

Mimo, że w zupełnej ciemności jedzie się fajnie. Czuć wiatr ale na szczęście nie pada. Dobra, koniec asfaltu - czas na teren. Wjeżdżamy w jedną ze ścieżek i po chwili Monika zostaje w tyle. Okazuje się, że przeleciała przez kierownicę przejeżdżając przez jedną z kałuż. Na szczęście upadła na suchym i niezbyt twardym podłożu. Rozwidlenie ścieżek, to musi być gdzieś tu. Dojeżdża jeszcze jeden zawodnik. Przeczesujemy okoliczne drzewa. Nic. Wracam do mapy. Oczywiście, że nie tu. Musimy jeszcze kawałek dalej podjechać. Drugie podejście i mam. Wołam resztę ekipy. Podbijamy punkt. Jest 18:00 nieźle. W sumie nieco ponad godzina od momentu kiedy ruszyliśmy.

PK8 - Mostek na NW

Bez problemu wyjeżdżamy z lasu i jedziemy w stronę torów kolejowych. Tu spotykamy piechurów, każdy biegnie/jedzie po swojemu ale w końcu spotykamy się na punkcie. Byli pierwsi, ale nie musieli ciągnąć rowerów ;-) Łatwy punkt. 19.05 - dwie godziny dwa punkty jest dobrze.

Ciemność widzę... © djk71


Czas coś przekąsić. Prowadzimy rowery po torach wcinając batony. W międzyczasie gubię rękawiczkę. O nie… nie dziś… Na szczęście gubię ją na torach więc dość łatwo ją odnajduję. Chwilę później orientuję się, że jadę z otwartą kieszenią, w której mam aparat i kluczyki od auta. Bomba. Na szczęście nie wypadły.

PK3 - Szczyt górki, drzewo na E od przecinki

Nie lubię punktów typu szczyt górki. Zawsze w rzeczywistości okazuje się, że tych szczytów jest kilka. Jedziemy. Błotko, kałuże. Trafiamy na skrzyżowanie, które nie do końca widzimy na mapie. Brakuje drogi na wprost. Ruszamy w lewo, bo jest prawie na zachód. Lawirując między kałużami nie zauważam kiedy droga skręca i zamiast na zachód jedziemy na południe. Po 2km, kiedy ma być przecinka wiemy, że jesteśmy w złym miejscu. Wracamy, szukamy, błądzimy. Monika sugeruje żeby zrezygnować. Straciliśmy już sporo czasu. Nie poddaję się, proponuję objechanie lasu i dojazd do jeziora. I rzeczywiście jest woda. Niestety to chyba nie ta. Jeszcze kawałek. Nie widać wody ale w całkowitej ciemności może się okazać, że jest tuż obok. Kolejne skrzyżowanie i kolejne poszukiwania. Nic.
Wracając trafiamy na zawodnika, który przyjechał z drugiej strony. Czyli to musi być gdzieś tutaj. Jeszcze jedno podejście. Nie ma. Posiłek i podejmujemy decyzję o rezygnacji. Jest 22:00 Minęły trzy godziny od znalezienie poprzedniego punktu! Jedziemy na kolejny punkt. Błoto daje się Monice we znaki.

PK7 - Gruby buk przy skrzyżowaniu drogi poż. z drogą leśną , na SE

Ten punkt wydaje się być prosty. Tak się tylko wydaje. Choć odmierzamy odległości nie potrafimy odnaleźć punktu. Jednak szukanie drzewa w lesie jest trudne. Na ziemi ślady śniegu. A punktu nie ma. Podejście z drugiej strony i też echo ;-( Odpuszczamy, choć spędziliśmy tu sporo czasu.

PK9 - Południowo-zachodni narożnik ogrodzenia, przy drodze

W drodze do punktu spotykamy Ulę i Monikę. Chyba nam nie wierzą, że mamy dopiero 2 punkty, a już minęła ponad polowa czasu. One mają już siedem :-(
Na szczęście ten punkt jest banalny do odnalezienia. Jest 1:55. Prawie 7 godzin od odnalezienie poprzedniego punktu. Nasz nowy rekord. Mam nadzieję, że nigdy go nie pobijemy. Popas i analiza mapy. Monika nie chce już słyszeć o terenie. Wybieramy punkty blisko asfaltu. Jedziemy, niestety Monika nie czuje się najlepiej. Decydujemy się wracać do bazy zaliczając po drodze jeszcze tylko jeden punkt.

PK15 - Północno-wschodni brzeg jeziora na skraju lasu

W pobliże punktu dojeżdżamy asfaltami. Niby łatwiej ale nudno. Monika czuje się już lepiej ale zaczyna ziewać. Zaraz się obudzi. Do punktu musimy dojechać terenem. Co więcej na mapie… nie ma jeziora ;-)
Jedziemy. Tu błoto jest bardzo śliskie. W pewnym, momencie ucieka mi spod tyłka rower i ląduje parę metrów przede mną. Na szczęście mnie udaje się ustać na nogach. Zaczynam mieć wątpliwości , czy ten punkt będzie tak prosty jak się spodziewaliśmy. Po chwili jednak udaje się odnaleźć małe jeziorko w lesie. I jest punkt. 4:50. Czwarty i… ostatni punkt. Niewiele, ale tak czasem bywa.

Wracamy do mety. Myślimy już tylko o tym żeby znaleźć się w śpiworach. Około 5:45 meldujemy się na mecie. Zostawiamy rowery. Znajdujemy kawałek miejsca żeby rzucić karimaty i kładziemy się spać.

Po trzech godzinach pobudka. Mycie, pakowanie i idziemy na zakończenie imprezy. Wcześniej zostajemy mile zaskoczeni wspaniałym makaronem. Ogłoszenie wyników. Słabiutko ale byli słabsi od nas…


Jeszcze ostatnie pogaduchy, wrażenia i jakoś tak… wszyscy wiemy, że to już koniec w tym roku i chyba nikomu nie chce się wyjeżdżać… Bo co tu teraz robić przez te kilka miesięcy…. Tak przyszło mi do głowy, że po Masakrze… powinna się jeszcze odbyć Wigilia… ;-)

Ostatnia impreza i czas na podsumowanie… Nie, nie dziś, trzeba odpocząć… Podsumowanie będzie jak będą finalne wyniki. Wg moich wyliczeń wygląda, że w klasyfikacji generalnej skończę na 20 miejscu wśród mężczyzn, a Monika na 4 wśród kobiet. Czy tak będzie? Poczekamy.


Pakujemy brudne rowery i wracamy do domu. Moniki nówka przeszła dziś prawdziwy chrzest bojowy. To znaczy chrzest był na Funexie, ale dziś chyba rower miał większe wyzwania.

Drugi raz na nowym rowerze - ciężki będzie miał żywot... © djk71


Fajna impreza, choć wynik nie był marzeniem. Wielkie dzięki dla organizatorów i współuczestników.

Komentarze (23)

wschodnietriady
Dzięki. I takich komentarzy nam trzeba :-) Myślę, że fakt, że po 7 godzinach z niczym nie zjechaliśmy do bazy tylko walczyliśmy dalej było spowodowane tym, że wciąż traktujemy te imprezy jako dobrą zabawę ;-)
Myślałem też o PK12 ale to był ten moment kiedy kolor zielony w tle nie bardzo pasował Monice ;-)

djk71 07:27 wtorek, 27 grudnia 2011

Moim zdaniem jesteście niesamowicie mocni! Być może najmocniejści na Masakrze! Jaką trzeba mieć silną psychę, żeby po tylu niepowodzeniach jechać dalej i dalej, od jednego do drugiego nieznalezionego punktu! Niebywałe! Szkoda, że w drodze na PK15 nie pojechaliście na PK12 - to był bardzo łatwy punkt.

wschodnietriady 22:23 poniedziałek, 26 grudnia 2011

azbest87
Bardzo dobrze ;-) Fajny prezent pod choinkę ;-)

djk71 14:00 sobota, 24 grudnia 2011

http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul:a52/8743/Konkurs+CyclePassion+2012/
Dobrze kojarzę nazwisko wśród zwycięzców konkursu?;)

azbest87 13:50 sobota, 24 grudnia 2011

no jasne jasne tak może nawet mnie trochę pocieszyłeś, ale i tak wiem co widzę

coco75 23:46 środa, 21 grudnia 2011

no ok nie ważne :P

Aga 17:36 środa, 21 grudnia 2011

coco75
Cienkie bolki to są Ci co mają rowery i nie jeżdżą wcale.
Masz kilka tysięcy... a ja szukam sponsora ;-)

djk71 16:55 środa, 21 grudnia 2011

WIELKI SZACUNEK !!

coco75 06:55 środa, 21 grudnia 2011

a ja nie mam prawa nic komentować bo przy tobie to ja cienki bolek jestem

z moimi paroma tysiącami

coco75 06:52 środa, 21 grudnia 2011

Niewe
Rzeczywiście, coś tu nie tak... :(
agenciara
Nie powiedziałem, że nie zrozumiałem, tylko, że nie wiem czy zapamiętam ;-)
Też czekam na relację Moniki... ale pewnie popełni ją dopiero jak umyje rower ;-)
Kajman
Kiedy w końcu Was zobaczymy na takiej imprezie?
pjoz
Świat po ciemku wygląda jednak zupełnie inaczej. Ale to po prostu kolejne doświadczenie. Też się cieszę, że pomimo 7 godzin bez punktu nie zrezygnowaliśmy :-)

djk71 21:30 wtorek, 20 grudnia 2011

Ciężko było. Dla mnie brak umiejętności nawigacji w ciemności wyszedł. Moim zdaniem trudniej jak na harpie Elbląg. Ale jak zwykle wrażenia bezcenne. Nie poddaliscie sie prawie do końca jeżdżąc to jest sukces, a nie wynik, choć przyjemniej by było. Pozdrawiam.

pjoz 17:23 wtorek, 20 grudnia 2011

Jestem pod dużym wrażeniem:)

Kajman 09:13 wtorek, 20 grudnia 2011

ja wiem, nie potrafię tłumaczyć sorry. Ale nie zmienia to faktu, że relacja z NM mi się bardzo podobała, jeszcze czekam na relację Moniki.

pozdr.

Aga 20:30 poniedziałek, 19 grudnia 2011

Dwa dni po wypadku wisiała już informacja, że skończyło się na drobnych potłuczeniach i wszyscy są już w domu. Jak widzisz na forum orgi olewają nawet zapytania w tej sprawie (w sprawie wyników). Mało to eleganckie :/

Niewe 20:29 poniedziałek, 19 grudnia 2011

Niewe
Prawie. Nie byliśmy na wiosennym harpie i Złocie dla Zuchwałych. Monika dodatkowo odpuściła Dymno. Co do wyników z Harpa to ich brak spowodowany jest o ile wiem wypadkiem sędziego.
Tymoteuszka
Dzięki. Teraz czekamy, aż przeczytasz książkę i do nas dołączysz :-)
kosma100
Również jeszcze raz dziękuję. Za to, że mnie obroniłaś ;-)
agenciara
Dzięki za rady. Nie wiem, czy wszystkie spamiętam ;-)
amiga
Obyś w końcu miał trochę spokoju. Wtedy ja przyjdę z moimi pomysłami ;-)
4 pkt? Chyba fakt :-)
A to Monika na zdjęciu jest? Faktycznie... ;-)
A co do kieszonki, to może jednak zapinaj zanim...
Jurek57
Wypatrywaliśmy Cię wszędzie... I jakie znowu wyżły?

djk71 20:22 poniedziałek, 19 grudnia 2011

Kaski z głów ...
Ja po piątkowej "wigilii" nawet bez roweru miałem kłopoty ... dzisiaj myślę że to przez te łyżwy ...
pozdrawiam

Jurek57 20:08 poniedziałek, 19 grudnia 2011

A co do kieszonki z kluczykami i aparatem to ja w standardzie mam otwartą kieszeń z dokumentami i kluczami z domu. Jak do tej pory nie wypadły, ale zawsze powtarzam sobie, że muszę przed wyjazdem sprawdzić wszystkie zamki i .. przy następnym wyjeździe tego jednego nigdy nie sprawdzę.

amiga 18:54 poniedziałek, 19 grudnia 2011

Dopiero teraz miałem czas, żeby poczytać. Cały dzień prze....y. Jeszcze tylko do czwartku. Ciekawa imprezka.
4 punkty to chyba też taki mały rekord ;)
Ps. Czemu Monika ma wilcze oczy na pierwszej fotce ?

amiga 18:52 poniedziałek, 19 grudnia 2011

a żeby nie podpowiadać złodziejom moich patentów ;), to dopowiem że kluczyki chowie lub zostawiam w różnych miejscach i na tym jednym sposobie nie spoczęłam :P

ale było błocko:)

Aga 18:48 poniedziałek, 19 grudnia 2011

Aż mnie ciarki przeszły na myśl o tą otwartą kieszonką z kluczykami brrrrrrrr bardzo się cieszę (Wy na pewno też), że nie wyleciały uff!! Znam to uczucie, bo raz też mi się tak zdarzyło, ale na szczęście:
mogę się podzielić pewnym patentem na kluczyki od auta które muszę zabrać ze sobą na trasę - doczepiam do nich smyczkę od telefonu, a drugi koniec przewiązuję przez zasuwkę od zamka jeżeli chowam je do kieszonki. wtedy jeśli kluczyki z jakichkolwiek powodów znalazły by się po za kieszonką, to będą dyndać na smyczy... a na bikeoriencie często smyczkę od kluczyków przewiązuję przez sztycę i dopiero chowam do torebki podsiodłowej. tak na wypadek zgubienia torebki ;-)

Aga 18:45 poniedziałek, 19 grudnia 2011

Wielkie dzięki za Towarzystwo :-)
Pomimo wyniku... fajnie było.
No i trzeba będzie się pilnować, żeby nie pobić rekordu ;-)
Pozdrawiam!

P.S. No i udało mi się Ciebie obronić przed wilkami i innymi bestiami, które czaiły się w ciemnościach świecąc swoimi zielonymi ślepiami ;-)

kosma100 11:19 poniedziałek, 19 grudnia 2011

Podziwiam Was, na prawdę. To jest zawzięcie. Pokazaliście, że macie "jaja" ;) Super. Pozdrawiam i gratuluje.

Tymoteuszka 10:53 poniedziałek, 19 grudnia 2011

Czyli macie komplet.
Chyba wszystkie orienty w tym roku zaliczyliście.
Ale na wyniki pucharowe trzeba będzie chyba jeszcze poczekać, bo orgi z Harpagana odstawiają niezłą olewkę i nawet jeszcze nie podali wyników końcowych z ich imprezy.

Niewe 09:29 poniedziałek, 19 grudnia 2011
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa mobse

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]