Kino, mecz, rower...?

Środa, 4 sierpnia 2010 · Komentarze(11)
Kino, mecz, rower...?
Dziś moja małżonka wymyśliła wyjście do kina. Rzut oka na repertuar, próba zasięgnięcia opinii u znajomych i jakoś nic nie przyciągnęło mojej uwagi. Do tego wieczorem mecz Lecha... Nieśmiało proponuję rower. Chyba jednak romantyczne wyjście do kina brzmiało lepiej... Ok, coś wymyślimy, może uda się na coś trafić.

Dojeżdżając do domu okazuje się, że jednak... rower :-)

Szybki obiadek, zmiana ciuchów i jest już wieczór.

Późny start © djk71


Jednak jedziemy. Do Grzybowic. Niestety droga, którą wymyśliłem kończy się i do asfaltu docieramy przedzierając się przez pola. Zdarza się :)

Rundka po Grzybowicach i... pora wracać na mecz. Anetka jednak chce jechać dalej. Ok, jakoś przeżyję spóźnienie na zmagania piłkarzy :-) Świętoszowice, Boniowice, Kamieniec. Jako, że nie wzięliśmy nic do picia pytam, czy zaliczamy sklep. Odpowiedź brzmi: NIE. Hmmm... przy kolejnym jednak decyduję się zatrzymać. Okazuje się, że moja małżonka myślała, że pytam czy jedziemy pod górkę? ;-)

Spokojnym tempem, rozmawiając mijamy Zbrosławice, Ptakowice, Stolarzowice i lądujemy na Helence. Jeszcze rundka wokół osiedla, lodzik i do domu. Właśnie skończył się mecz ;-)

Fajnie było. Oby częściej.

Komentarze (11)

Mysle, ze w tym gadaniu byla tez mowa o wypadzie do kraju Carlsberga... Piekly mnie uszy ostatnio :-)
Pozdrawiam

benasek 13:24 piątek, 6 sierpnia 2010

Nie da się ukryć ;-)

djk71 06:24 piątek, 6 sierpnia 2010

a ja jednak jestem przekonana, że ten wyjazd był lepszym wyjściem, uwzględniając wszystkie za i przeciw..., prawda Kochanie i tu musisz się zgodzić ;-)

anonimowa anetka 15:32 czwartek, 5 sierpnia 2010

Kajman
Nie da się ukryć :-)
kosma100
Spamer jesteś... Upominam wciąż... Ale jak mam do wyboru, czy ma nie jeździć, czy jeździć ale nie pisać to... wolę to drugie :-)
Jurek57
Tak bywa... choć szkoda, że ta nasza piłka wciąż jest jaka jest...
anonimowa anetka
Patrząc po tych planach to może jednak lepiej było iść do kina... ;-)

djk71 14:52 czwartek, 5 sierpnia 2010

Oj Kosma porozmawialiśmy i to baardzo dużo i z pełnym rozumieniem, a ile planów się przewinęło w czasie tego gadania, oj, oj... teraz tylko się ich trzymać, oby :-)
tego nam życzę..., a zważywszy na okoliczności nadchodzące daty, dni i takie tam..., mogę sobie na to pozwolić, więc chcę wierzyć, że osiągniemy wszystko o czym mówiliśmy, a mając w pamięci słowa mojego wujka, że co siedem lat wszystko się zmienia..., to w naszym przypadku już może zmienić się tylko na najlepsze ;-)

anonimowa anetka 10:43 czwartek, 5 sierpnia 2010

O.K. Trzeba kończyć to poranno-kawowe spamowanie ;-)
Miłego dzionka!

kosma100 05:28 czwartek, 5 sierpnia 2010

Darku Jako, że masz największy wpływ i najbliższy kontakt z Anetką upomnij proszę Małżonkę by umieściła chociaż ostatnie 3 wpisy (wczorajszy, piątkowy i bikeorientowy) :-)

kosma100 05:27 czwartek, 5 sierpnia 2010

"Spokojnym tempem, rozmawiając..." jak ta rozmowa wyglądała tak jak ten urywek ze sklepem i górką, to... sobie porozmawialiście :)

kosma100 05:23 czwartek, 5 sierpnia 2010

Dzisiaj z rzeczy na L niestety lodziki zdecydowanie !!!
pozdrawiam

Jurek57 22:37 środa, 4 sierpnia 2010

:-)
Fajnie, że pojeździliście ;-) tak romantycznie :D
No i ten lodzik... :-)
Oby więcej i częściej takich eskapad. Pozdrawiam.

kosma100 21:02 środa, 4 sierpnia 2010

I tak nie było co oglądać, lepsze lody z Anetką:)

Kajman 20:45 środa, 4 sierpnia 2010
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa adaja

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]