Kilka dni wolnego... Do tego pogoda dopisuje... Więc rower... Tak sobie
mówię w kolejne dni... Środa... Czwartek... Piątek... Sobota... Zero
wymówek i... nie jadę. Dopiero dziś na chwilę... Wcześniej jakoś nie było chęci, parcia, powodu... Niby po głowie coś chodziło, ale nic z rezygnowałem bez żadnej przyczyny. Ot, taki nastrój... Albo jego brak.
Dziś znów pogoda ok, wstaję rano i... gdzieś podświadomie szukam wymówki... Ale jednak wychodzę...
Stolarzowice i... już jestem zmęczony, a to dopiero 2-3km... Wjeżdżam do lasu i zaraz na wjeździe ląduję na drzewie. Zakręt był za ciasny. Niby rower bardziej zwrotny, ale jeździec jeszcze nie wprawiony. Na szczęście bez skutków ubocznych.
Rundka przez DSD kończy się spacerkiem w błocie, bo... nie ufam jeszcze nowemu rumakowi i zamiast jechać zatrzymuję się :(
Dalej na Chechło, pogoda sprawia, że jest tłoczno.
Lekko nie było. Zmęczony, ale zadowolony. Ciekawe kiedy znów się uda pojeździć...
Miałem już nie pisać, przynajmniej przez jakiś czas, ale skoro już pojechałem to niech będzie... Nie wiadomo kiedy znów będzie okazja...
Komentarze (5)
Coś w tym jest. Pamiętam początki mojej historii z rowerem - od razu zacząłem prowadzić bloga. Kiedy tylko miałem dzień, czy dwa przerwy, komentatorzy skutecznie mnie motywowali :-)
Budzę się rano i czuję sobotnią przejażdżkę oraz walkę z wiatrem w nogach oraz w gardle i nosie (delikatna infekcja). Mimo nienajgorszej pogody postanawiam odpuścić. Jadę na rodzinne zakupowe łapanie okazji wyprzedażowych - poświątecznych ;). Przed wyjazdem widzę na endo, że podróżujesz w stronę TG ;). Wracając do domu, myśląc o kawie, ciastku i TV wymijam Ciebie podążającego w stronę domu.. to diametralnie zmienia motywację do działania. Obiad, przygotowania i za chwilę kręcę korbą z uśmiechem na twarzy.
djk71 czytamy i widzimy Cię na trasie - motywujemy się nawzajem! :)
amiga Sam się zastanawiam jak można w zimie... ;) niradhara Dzięki :) Tylko powinno się pisać o rzeczach pozytywnych, wesołych... negatywnych mamy aż nadto w mediach, szczególnie ostatnio... :( A mój nastrój ostatnio na to nie pozwala...
W zimie na rowerze... jak tak można ;) Masz podobne odczucia jak ja gdy jadę Giantem.... na początku za diabła nie mogłem się przyzwyczaić do tak wąskich oponek... Nie wiedziałem jak to jeździ po błocie, kałużach, śniegu... itd... a okazuje się, że jedzie :).... Chociaż na zimę wsiadłem na górala, czuję się lepiej mając opony 2".... przy czym jak będzie lód, to tylko kolce mogą pomóc...