Baterie? W nocy ustalilśmy plan na dzisiejszą trasę. W sumie ma być nawet do 150km. Rano pogoda krzyżuje nam plany. Rezgnujemy z planowanego koncertu w Legionowie, modyfikujemy trasę i będzie ok. 80km, w tym Twierdza Modlin.
Ruszamy najpierw zaliczyć waypoint w starej cegielni w Zaborówku. Ciężka przeprawa przez leśne, piaszczyste drogi. Wiku pierwszy raz w (pożyczonych) SPD. Dzielnie daje radę choć jemu też piaski dają w kość. Młynarz również chętnie by już zjechał na asfalt. Tylko Damian daje dzielnie do przodu. Gonię za nimi i... jest ciężko. Czuję zmęczenie i głód. Docieramy do komina, gdzie Piotrek szaleje w kominie by zdobyć dla nas punkt. Bez sensu są tak zamieszczone punkty - nie każdy lubi takie zabawy, sam bym się tam nie wdrapywał, chyba za stary na to jestem. Komary chcą nas zjeść.
Mamy do wyboru wrócić tą samą trasą lub asfaltem. Zgodnie decydujemy się na asfalt. Wiku wyjeżdża pierwszy i nie schodzi poniżej 30km/h - magia SPD? Jadę za nimi i czuję, że nie mam siły. Niby jeszcze nadążam za resztą ale przed oczami mam tylko cheesburgera i boję się, że w każdej chwili może zejść powietrze. Za mnie. Dawno nie miałem takiego uczucia. Wjeżdżamy do Leszna, wyciągam z kieszeni batonika i... to nie ma sensu. Zatrzymuję ekipę. Oddaję batoniki Wiktorkowi i rezygnuję. Decyduję się na powrót do domu.
Nie wiem co się stało, czyżby dało się we znaki zmęczenie po szybkim tempie z ostatnich kilku dni? A może to pogoda i nadchodzące szaleństwo - kilka godzin później rozpętała się koszmarna burza - chłopcy wrócili przemoczeni, dobrze, że zdążyliśmy Wiktorka zabrać do auta z Modlina.
Tak, czy owak, po prostu padły baterie, niespodziewanie, nagle...
Komentarze (10)
Doskonale znam to uczucie "gdy siadają baterie". Normalna rzecz! :) Zdarza się i już nic na to nie poradzimy. Pewnie, że dobrze zrobiliście zabierając Wiktora z Modlina autkiem. Ma jeszcze czas na jazdę w takich burzach. :)
Pozdrawiam!
p.s. Co do Cegielni to bardzo niebezpieczny waypoint i nie wiem, czy jestem pewien, że nie wart tego, by dla jego zdobycia ryzykować utratę zdrowia a nawet życia. Osobiście nie wchodziłem tam dla samych punktów. :D Tak jakoś mi się zachciało. hehe
kosma100 Tak, a ładowanie czasem nie pomaga, widziałem, a własciwie Ty widziałaś..., a właściwie to nie widziałaś, bo lampka bez baterii nie świeciła... ;-)
Bo baterie wieczne nie są - trzeba je czasami podładować. Nie martw się - ja też zamiast pojechać gdzieś w dzień wolny to spędziłam go w łóżku oglądając 5 odcinków Przystanku Alaska :D Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu... P.S. Zbieraj siły i ładuj baterie na Murowaniec :D