Kierunek Gubin
Sobota, 18 sierpnia 2012
· Komentarze(7)
Kategoria lubuskie, Niemcy, od 100 do 200km, W towarzystwie, Z kamerą wśród...
Kierunek Gubin
Ostatnio przejażdżki rowerowe mają miejsce tylko w weekendy. Po ubiegłotygodniowej Śnieżce dziś… kierunek Niemcy. Wczoraj wieczorem przybiliśmy odwiedzić naszych przyjaciół w Lubsku. Po długim wieczorze dziś długo zbieramy się do wyjazdu ale jechać trzeba. Cel - Gubin i odbiór podgrzewacza do butelek dla Kornelci :-) Około południa w towarzystwie naszego gospodarza - Młynarza - ruszamy wraz z Wiktorem w drogę…
Po drodze mały, wiejski kościółek… Lubię takie...

Ciepło… więc z chęcią korzystamy z chwili odpoczynku w lesie… Jaka tu cisza...

W Gubinie szybki posiłek, rzut oka na stojące w samym centrum ruiny kościoła farnego…

Ciekawe czy tak już zostanie...

I ruszamy po podgrzewacz. Ładnie wyremontowany blok mieszkalny, pod każdą klatką stojak na rowery... To już prawie Niemcy...

Przejazd przez Wyspę Teatralną…

Jedziemy na stronę niemiecką i przed nami kilkadziesiąt kilometrów z dala od samochodów, czyli Oder-Neiße-Radweg. Ech… pięknie się jedzie.

Mimo weekendu ruchu wielkiego nie ma. Co jakiś czas ktoś na kolarce chce nam pokazać co potrafi, ale dziś nie ma z nami szans. Chwile odpoczynku nad rzeką…

Nad mostem, którego nie ma…

Ciepło...

I niestety czas wracać…
Mimo, że jechaliśmy dość szybkim tempem, to pogaduchy na postojach sprawiają, że do domu docieramy pod wieczór. Na licznikach 101km. Pięknie było… a wieczór się dopiero zaczyna… :-)
Ostatnio przejażdżki rowerowe mają miejsce tylko w weekendy. Po ubiegłotygodniowej Śnieżce dziś… kierunek Niemcy. Wczoraj wieczorem przybiliśmy odwiedzić naszych przyjaciół w Lubsku. Po długim wieczorze dziś długo zbieramy się do wyjazdu ale jechać trzeba. Cel - Gubin i odbiór podgrzewacza do butelek dla Kornelci :-) Około południa w towarzystwie naszego gospodarza - Młynarza - ruszamy wraz z Wiktorem w drogę…
Po drodze mały, wiejski kościółek… Lubię takie...

Kościółek© djk71
Ciepło… więc z chęcią korzystamy z chwili odpoczynku w lesie… Jaka tu cisza...

Jaki tu spokój...© djk71
W Gubinie szybki posiłek, rzut oka na stojące w samym centrum ruiny kościoła farnego…

Kościół farny w Gubinie© djk71
Ciekawe czy tak już zostanie...

A gdzie dach?© djk71
I ruszamy po podgrzewacz. Ładnie wyremontowany blok mieszkalny, pod każdą klatką stojak na rowery... To już prawie Niemcy...

Stojak przed każdą klatką© djk71
Przejazd przez Wyspę Teatralną…

Czekamy na przedstawienie© djk71
Jedziemy na stronę niemiecką i przed nami kilkadziesiąt kilometrów z dala od samochodów, czyli Oder-Neiße-Radweg. Ech… pięknie się jedzie.

Chce się jechać...© djk71
Mimo weekendu ruchu wielkiego nie ma. Co jakiś czas ktoś na kolarce chce nam pokazać co potrafi, ale dziś nie ma z nami szans. Chwile odpoczynku nad rzeką…

Widok z ławeczki przy drodze© djk71
Nad mostem, którego nie ma…

Tu był most© djk71
Ciepło...

W cieniu© djk71
I niestety czas wracać…
Mimo, że jechaliśmy dość szybkim tempem, to pogaduchy na postojach sprawiają, że do domu docieramy pod wieczór. Na licznikach 101km. Pięknie było… a wieczór się dopiero zaczyna… :-)