Info

avatar Ten blog prowadzi Darek (djk71) z Zabrza (a dokładniej z os. Helenka).

Od 16 grudnia 2007:
Wszystkie kilometry: 16273.98 km
Km w terenie: 3995.60 km (24.55%)
Czas na rowerze: 959:21 h
Prędkość średnia: 16.96 km/h

Max. dystans: 265,00 km
Max. prędkość: 67,33 km/h
Max. wysokość: 1602 m n.p.m.

Więcej o mnie.
gg: 1374 gg:1374
icq: 13151345 icq:13151345

Facebook






Tak jest (2012)


button stats bikestats.pl

Tak było


button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl



Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy djk71.bikestats.pl

Wyszukiwarka


Tu byłem


Polska zachodniopomorskie pomorskie warmińsko-mazurskie podlaskie lubuskie wielkopolskie kujawsko-pomorskie mazowieckie lubelskie łódzkie dolnośląskie opolskie śląskie świętokrzyskie małopolskie podkarpackie

Rzeczywiście, wielce interesująca kraina, ten Śląsk, (...)
Po jednej niespodziance doznajemy następnej.

Johann Wolfgang von Goethe

Dziękujemy wszystkim za wytrwałe głosowanie w konkursie :-)
Wg wstępnych wyników zakończyliśmy rywalizację na 20 (nagradzanym) miejscu.
Ostateczne wyniki znane będą dopiero 4 czerwca. Raz jeszcze wszystkim bardzo dziękujemy :-)

Dane wyjazdu:
122.02 km 50.00 km teren
06:34 h 18.58 km/h
Max prędkość: 39.23 km/h
Temperatura: 23.0

Sobota, 18 czerwca 2011 | Komentarze 7 | linkuj

Bike Orient 2011
Bike Orient. Od tego zaczęła się moja/nasza przygoda z jazdą na orientację. To tu co roku spotykamy starych znajomych, poznajemy nowych . To tu co roku przez dwa, a nawet trzy dni odpoczywamy zapominając o wszystkich problemach dnia codziennego. Od tego wydarzenia co roku zaczynamy wakacje, jest ono stałym punktem w naszym kalendarzu.

W tym roku jest inaczej. Po raz pierwszy nie chce mi się jechać. Jestem zmęczony. Nie mam czasu. Do tego spora część znajomych musiała zrezygnować z przyjazdu. Nie chce mi się. Dzieci jednak czekają na ten maraton więc mimo, iż nie udało mi się wyjść z pracy wcześniej to.. jedziemy. Do Spały docieramy tuż przed dwudziestą trzecią. Mimo, że jeszcze przed chwilą byłem wściekły na wszystko to widok Piotrka, Pawła, ich rodziny i przyjaciół sprawia, że wraca mi humor. Nie wiem jak oni to robią, ale trudno się smucić przy nich. Rejestracja i lądujemy w domu rekolekcyjnym gdzie mamy noclegi.

Rano, mimo, iż wstajemy wcześnie na odprawę przyjeżdżamy w ostatniej chwili. Może dlatego, że wcześniej siedzę i rozmyślam pod tabliczką… NADZIEJA ;-)

Jechać czy nie jechać? © djk71


Jeszcze smarowanie łańcuchów, poprawa hamulców i… są mapy.

Wow, w tym roku organizatorzy przeszli samych siebie. Mapa wydana przez Compass, pierwsza chyba tego typu z zaznaczonymi punktami, które będzie można zdobywać… nie tylko na Bike Oriencie, ale również w przyszłości. Punkty zostają na stałe w terenie. Miejmy nadzieję, że nikt ich nie zniszczy.

Planujemy trasę, świadomie odpuszczając kilka punktów. Krótkie wskazówki dla Anetki, Wiktorka i Igorka i ruszamy. Od razu źle. W przeciwnym kierunku. Po chwili uświadamiam Monikę jak działa kompas - zwykle nie pokazuje południa - i jedziemy na pierwszy punkt - PK12 - brzeg stawu.

Ponoć na Dymnie tak było. Ja też chcę spróbować... © djk71


Lądujemy nad brzegiem i punktu nie ma. Do tego zaczyna lać. Brodzimy w pokrzywach ale zero. Wycofujemy się i postanawiamy przesunąć się trochę dalej. Jest punkt. Przy ścieżce, a nie tak jak szukaliśmy przy brzegu.

Jedziemy dalej. Chwila wątpliwości i w efekcie docieramy do zabudowań, nie ma jak przejść. Chcę wracać ale Monika nalega żeby próbować między domami. Udało się, choć kosztowało nas to przeprawę przez wysokie do pasa pokrzywy.

PK11 to lewy brzeg Pilicy. Trochę dalej niż tam gdzie zaczęliśmy szukać ale znajdujemy punkt.

Jedziemy do PK1 - strażniczówki. Droga prosta. Zbyt prosta, bo zagadujemy się i nie pilnujemy ani odległości ani szlaku. Kiedy się budzimy chwilę trwa zanim odnajdujemy się na mapie.

Plaża czy piaskowinica? © djk71


Piaskownia © djk71


Nadrobiliśmy kilka kilometrów. Po chwili docieramy do punktu. Niektórzy walczą nie tylko z mapą.

To się każdemu może przydarzyć... © djk71


Skansen, czyli PK6 zdobywamy bez problemu… nawet nie trzeba skakać przez płot…

Jak tam sięgnąć? © djk71


Droga na PK13 - lewy brzeg strumienia piaszczysta bo… Monika wybiera drogę, którą wcześniej wykluczyliśmy. Trudno. Dzięki temu mamy okazję ochłodzić nogi w strumyku. Wraz z butami ;-)

Dalej kapliczka, czyli PK5. Bez problemów. Chwila przerwy na jedzonko i dalszą analizę mapy.

A gdzie pustelnik? © djk71


Jedziemy na PK19 - szczyt wzniesienia. Najlepszy cel kiedy zaczyna się burza ;-)

Bedę pierwsza... © djk71


Burza jednak przechodzi obok, nas natomiast dopada ulewa. Drzewa w lesie w żaden sposób nas nie chronią.

Wyschłam już? © djk71


Mimo deszczu piaszczyste drogi dają trochę popalić.

Kiedy skończy się piach? © djk71


PK15 to również szczyt wzniesienia
, tym razem jest to Cholerna Góra. Bez problemu. Prawie, bo nie wystarczy mieć kompas, trzeba go jeszcze używać...

Na PK4 - miejscu biwakowym spotykamy między innymi Niewe i Goro.

Wreszcie bufet © djk71


Nie wiem, czy to pod wpływem owoców, które zjadła, czy też pod wrażeniem chłopaków Kosma zapodaje takie tempo, że uchodzą ze mnie siły. Inowłódz mijam chyba siłą rozpędu. Do tego zapominam zatrzymać się przy sklepie. Nadrabiam to w następnej wiosce. W międzyczasie dowiadujemy się, że Wiku zgubił kartę startową, a potem ginie on sam. Na szczęście gdy docieramy do PK2 - dawnej gajówki już wszystko jest ok.

Chwila dyskusji co dalej. Zmęczony daję się namówić na PK17 - dla odmiany szczyt wzniesienia ;-) Jednak z kompasem na dłoni się jedzie inaczej - nie ma to jak trafiony prezent urodzinowy :)

Zdecydowanie łatwiej kiedy się przez cały czas widzi kierunek © djk71


Odpuszczamy szesnastkę i jedziemy do PK14 - ścieżki w obniżeniu. Chwilę się gubimy bo znika nam ścieżka. W tym samym czasie dzwoni Anetka, że też szukają czternastki i nie mogą znaleźć. Po chwili mamy punkt, ale w żaden sposób nie jesteśmy im w stanie pomóc, bo mamy problemy z zasięgiem. Dojeżdżamy do mety. Oddajemy karty i chcemy im jechać naprzeciw ale okazało się, że już dojeżdżają.

Zmęczeni ale zadowoleni © djk71


Pogaduchy ze znajomymi. Grill i dekoracja najlepszych. Tradycyjnie wracamy z kilkoma nagrodami: za najliczniejszy zespół, za najmłodszego uczestnika, dwukrotnie tombola… Jest tak fajnie, że nawet nie chce nam się sprawdzać wyników. Nie to jest przecież najważniejsze.

Ech, fajny dzień, fajny wieczór, fajna impreza. Czyli standard. Jutro jeszcze rajd rekreacyjny. Wielkie dzięki dla organizatorów. Tak trzymać. Pozdrowionka dla wszystkich :-)

Wynik: Zdobywamy 12 na 20 pkt czyli kwalifikujemy się do trasy Giga i zajmujemy tam miejsca: Monika 5/14, ja: 48/64



Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa oncic
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]


Komentarze
Tymoteuszka | Poniedziałek, 11.07.2011 10:51:31 | linkuj Gratuluje wygranej :) za relację :)
djk71
| Piątek, 08.07.2011 20:19:45 | linkuj kundello21
To czas się załapać... :-)
k4r3l
Trzeba raz spróbować :-)
josiv
Tak to czasem bywa...
Pokaż przy okazji efekt :-)
Kajman
:)
Goofy601
I działa :-)
Goofy601
| Poniedziałek, 27.06.2011 11:13:57 | linkuj Niezły patent z tym kompasem :)
Kajman
| Piątek, 24.06.2011 21:30:27 | linkuj O! Monika zdjęła błotniki!
josiv
| Piątek, 24.06.2011 13:43:03 | linkuj Ciesze się że taki pozytywny wydźwięk na koniec :) , bo ostatnio widać tylko ciemne chmury w innych wpisach.

Dzięki za zdjęcie prezentu, wreszcie widzę wreszcie dokładnie jak wygląda to plexi na rękę, mogę sobie sam wyciąć kupić gumki w pasmanterii i wpasować własny kompas :)
k4r3l
| Czwartek, 23.06.2011 21:32:53 | linkuj dokładnie! impra fajna, ale trzeba dobrze, że tak się wyrażę, ogarniać :))
kundello21
| Czwartek, 23.06.2011 21:18:39 | linkuj Taka impreza to rewelacja:)
Więcej w archiwum z poprzednich miesięcy...