Rekonesans trasy na Jurze cd.
Niedziela, 26 maja 2019
· Komentarze(4)
Kategoria od 50 do 100km, Polska niezwykła, śląskie, W górę, W towarzystwie, Z kamerą wśród...
Walcząc wczoraj na Orient Akcji wiedziałem jedno - w niedzielę nigdzie nie jadę. Tak było do wieczora, potem krótka rozmowa z Amigą i plany się zmieniły. We wtorek objechaliśmy cześć trasy na firmowy wyjazd, ale deszcz nad wygonił z Rabsztyna do domu. Trzeba dokończyć objazd. Na popołudnie co prawda zapowiedziane opady, ale do objechania stosunkowo krótki odcinek trasy. Jakieś 40-45 km. Darek co prawda sugeruje przejechanie tego w dwie strony, ale na to się nie piszę.
Wstaję znów wcześnie i o szóstej ruszam do Zabrza na dworzec.
Pociąg przyjeżdża punktualnie dojeżdżam do Katowic i przesiadam się na pociąg do Olkusza.
Po chwili dociera Darek. Ruszamy i pociąg staje na pół godziny w Szopienicach. Jest okazja pozwiedzać pociąg :)
Miłe udogodnienia.
Do Olkusza przyjeżdżamy z opóźnieniem. Zdążyłem zgłodnieć, marzę o espresso i drożdżówce. Pamiętam, że blisko dworca były chyba jakieś cukiernie, niestety wszystko jest zamknięte :(
Jedziemy do Rabsztyna.
Ciepło, są podjazdy, ale też i zjazdy.
Super trasy po drodze.
Niby widoki skał nie są nam obce, ale ich widok wciąż nas cieszy.
Podjeżdżamy na punkt widokowy na Pustynię Błędowską.
Trzeba było wybrać, czy taki gdzie można pochodzić po piasku, czy taki gdzie dobrze widać. Wybieramy drugą opcję, tym bardziej, że jest bardziej po drodze.
Lubię ten widok.
Po wyjeździe trafiamy na ruchliwą drogę. Szybko z niej uciekamy. Za to gratis znów podjazdy.
Koło miejsca pamięci AK skręcamy w las. Niestety droga pełna piachu.
Wycofujemy się. Wiemy, że i tak nas zabiją za trasę, ale może dzięki tej zmianie wybiorą łagodną śmierć
Jedziemy dalej.
Jest pięknie, choć momentami mam dość. Wczorajszy dzień dał mi w kość.
Docieramy do Ogrodzieńca.
Darek kontroluje cały czas trasę.
Szukamy miejsca żeby coś zjeść. Albo nie ma miejsca na rowery, albo nie wygląda zachęcająco. W końcu wybierany knajpę. Reklama zachęca, ale powinien zastanowić brak ludzi.
Mimo to wchodzimy. Zamawiany obiad. Jest dobry bo.... Jest. I tyle w temacie.
Jeszcze tylko kawa i trzeba jechać....

Jeszcze rzut oka na ruiny zamku.
Nie podjeżdżamy bliżej, bo tłok.
I znów w drodze.
Po drodze rzut oka na źródła Czarnej Przemszy.
I ostatni odcinek.

A może odpocząć?

Nie, jedziemy.

Żeby nie było za mało ruin....

Po drodze kolejny podjazd, ale w nagrodę widok na piękny okiennik.

Jest też śliczne sanktuarium.
I kilka kilometrów później docieramy do Morska.

Chwila przerwy i ruszamy do Zawiercia.

Kupujemy bilety na pociąg i mamy prawie godzinę czasu. Krótki objazd okolicy w poszukiwaniu kawiarni, ale albo nic nie ma, albo nie ma miejsc. Wracamy na dworzec i siadamy w ogródku tutejszej restauracji.
Kelnerka sugeruje ciasto i... Ma rację. Czekałem na to od rana.

Jeszcze tylko powrót z Zabrza do domu. Jestem zmęczony.
Zmęczony i zadowolony. Myślałem, że nie dam rady, ale dałem.
Udany dzień za mną. Udany tydzień.
Wstaję znów wcześnie i o szóstej ruszam do Zabrza na dworzec.

O poranku© djk71
Pociąg przyjeżdża punktualnie dojeżdżam do Katowic i przesiadam się na pociąg do Olkusza.

Rower jeszcze samotny© djk71
Po chwili dociera Darek. Ruszamy i pociąg staje na pół godziny w Szopienicach. Jest okazja pozwiedzać pociąg :)

I co by tu zepsuć?© djk71
Miłe udogodnienia.

Nowe wkracza do pociągów© djk71
Do Olkusza przyjeżdżamy z opóźnieniem. Zdążyłem zgłodnieć, marzę o espresso i drożdżówce. Pamiętam, że blisko dworca były chyba jakieś cukiernie, niestety wszystko jest zamknięte :(
Jedziemy do Rabsztyna.

Rabsztyn w remoncie© djk71
Ciepło, są podjazdy, ale też i zjazdy.

Piękny zjazd przed nami© djk71
Super trasy po drodze.

Aż chce się jechać© djk71
Niby widoki skał nie są nam obce, ale ich widok wciąż nas cieszy.

Skałek dziś było wiele© djk71
Podjeżdżamy na punkt widokowy na Pustynię Błędowską.
Trzeba było wybrać, czy taki gdzie można pochodzić po piasku, czy taki gdzie dobrze widać. Wybieramy drugą opcję, tym bardziej, że jest bardziej po drodze.

Przed nami pustynia© djk71
Lubię ten widok.

Nie ma, nie ma wody na pustyni...© djk71
Po wyjeździe trafiamy na ruchliwą drogę. Szybko z niej uciekamy. Za to gratis znów podjazdy.

Zjazd to czy podjazd?© djk71
Koło miejsca pamięci AK skręcamy w las. Niestety droga pełna piachu.

Miejsce pamięci© djk71
Wycofujemy się. Wiemy, że i tak nas zabiją za trasę, ale może dzięki tej zmianie wybiorą łagodną śmierć

I kolejna piękna droga© djk71
Jedziemy dalej.

I jeszce jedna droga© djk71
Jest pięknie, choć momentami mam dość. Wczorajszy dzień dał mi w kość.

Widoki piękne© djk71
Docieramy do Ogrodzieńca.

Wielbłąd?© djk71
Darek kontroluje cały czas trasę.

I gdzie teraz?© djk71
Szukamy miejsca żeby coś zjeść. Albo nie ma miejsca na rowery, albo nie wygląda zachęcająco. W końcu wybierany knajpę. Reklama zachęca, ale powinien zastanowić brak ludzi.
Mimo to wchodzimy. Zamawiany obiad. Jest dobry bo.... Jest. I tyle w temacie.
Jeszcze tylko kawa i trzeba jechać....

Kawa po polsku© djk71
Jeszcze rzut oka na ruiny zamku.

Ogrodzieniec© djk71
Nie podjeżdżamy bliżej, bo tłok.

Tylko ludzi za dużo© djk71
I znów w drodze.

Uciekamy od ludzi© djk71
Po drodze rzut oka na źródła Czarnej Przemszy.

Źródła Czarnej Przemszy© djk71

Zbiornik przy źródłach© djk71
I ostatni odcinek.

I znów droga, skała....© djk71
A może odpocząć?

Ciekawa wiata© djk71
Nie, jedziemy.

Były już skały dziś?© djk71
Żeby nie było za mało ruin....

Miały być ruiny to i są© djk71
Po drodze kolejny podjazd, ale w nagrodę widok na piękny okiennik.

Piękny okiennik© djk71
Jest też śliczne sanktuarium.

Śliczne sanktuarium© djk71

Zamek Bąkowiec© djk71
Chwila przerwy i ruszamy do Zawiercia.

Podjazd na koniec© djk71
Kupujemy bilety na pociąg i mamy prawie godzinę czasu. Krótki objazd okolicy w poszukiwaniu kawiarni, ale albo nic nie ma, albo nie ma miejsc. Wracamy na dworzec i siadamy w ogródku tutejszej restauracji.
Kelnerka sugeruje ciasto i... Ma rację. Czekałem na to od rana.

Ech Marlenka...© djk71
Jeszcze tylko powrót z Zabrza do domu. Jestem zmęczony.
Zmęczony i zadowolony. Myślałem, że nie dam rady, ale dałem.
Udany dzień za mną. Udany tydzień.