Dwie przełęcze

Sobota, 26 maja 2018 · Komentarze(4)
Uczestnicy
W końcu udało się znaleźć dzień żeby zerknąć jak wygląda część trasy naszego czerwcowego wyjazdu. Od początku wszystko nie tak, trzy godziny snu, dwugodzinne opóźnienie startu, problem ze źle zamontowanym GPS-em i do tego prognozy sugerujące, że mogą nas spotkać deszcze lub burze. Trudno, zobaczymy w trakcie ile będziemy mieć sił i jaka będzie pogoda.

Zostawiamy z Darkiem auto pod hotelem w Łodygowicach i ruszamy w trasę.

Przed hotelem © djk71

Początek swobodnie, podziwiamy ciekawostki przy drodze...

Wapiennik przy drodze? © djk71

Podjazdy i widoki cieszą...


Jest pięknie © djk71

Rajcza, Ujsoły... po drodze coraz więcej szosowców, chyba dziś jakieś zawody. Nachylenie coraz większe. Ciepło.

Kiedy wydaje nam się, że największy podjazd mamy za sobą pojawia się znak o... stromym podjeździe...

Wydawało nam się, że podjazd już był © djk71

Teraz jest naprawdę jest stromo. Na szczęście to tylko jakieś 1,5 km :)
Jesteśmy na Słowacji.

W końcu na Słowacji © djk71

Krótki odpoczynek i rzut oka na peleton.

Road marathon © djk71

Nie czekamy aż wszyscy przejadą i dołączamy do grupy. Dzięki temu co kawałek dostajemy brawa :-)

Zaczynają mnie boleć uda. Dziwne, tego uczucia zwykle nie znam. Bolą i to coraz bardziej. Zmieniam wysokość siodełka, ale pomaga tylko chwilowo. Za nami jakieś 70 km, czyli dopiero połowa drogi. A jeszcze trzeba wrócić do Polski :-(

W Namestovie postój. Trzeba coś wyciągnąć z plecaka.


Śniadanie mistrzów © djk71

Darek zastanawia się, czy nie wybrać innych rowerków.

A może na taki rowerek? © djk71

Zaczyna się chmurzyć. Niedobrze. Trzeba ruszać. Niezbyt szybko, ale jedziemy.
Przy jednym ze sklepów postój - potrzebuję Coli. Na szczęście jest i jakieś Euro w kieszeni również :-)

Podjazd na przełęcz w Korbielowie nie jest trudny, ale jest długi. Licznik pokazuje mi równo 100 km na granicy.

Znów w Polsce © djk71

Zjazd sporo szybszy niż podjazd ;-) W Jeleśni postój na obiad. Wybieramy pizzę i to jest wybór super. Tylko albo była tak wielka, albo byliśmy tak zmęczeni, że chyba po raz pierwszy nie jesteśmy w stanie zjeść całej...

Pizza Bacy © djk71

Do samochodu jeszcze jakieś 25 km. Po obiedzie dostaję kopa... ale chyba głownie dlatego, że jest dalej z górki :-)

Ciężki dzień. Na szczęście udany, pogoda wytrzymała, trasa sprawdzona... a że zmęczenie... no cóż.. brak treningów robi swoje...

Komentarze (4)

Roadrunner1984
Podać trasę? :-)
limit
Niestety na 9-go już mam inne plany... poza tym ja i dwieście? ;-)
amiga
Powalczę z ustawieniami.

djk71 14:04 wtorek, 29 maja 2018

Powiem tak, warto było pojechać, dzień był upalny, podjazdy męczące, ale nie podoba mi się ten ból ud... Mam nadzieję, że będziesz miał okazję jeszcze chwilę pojeździć z skorygować pozycję na rowerze, bo najbardziej obstawiam, że tu może być problem.

amiga 19:42 poniedziałek, 28 maja 2018

I widoki, i jadłospis... Ech... Potrafisz, Waszmość, rozmarzyć człowieka. Ewidentnie trzeba mi już w górki na rowerku. Co do Rajczy i tych okolic to będzie tam niedługo impreza deptana po górach. 50 km piechotką od jednego strzału. Nie pomnę tylko czy to Chłosta, czy Wyrypa bo ciągle mi się to myli. Znajomi deptają a ja zamiarowuję dokręcić tam na rowerku, powitać ich i wracać. Taka trochę grubsza dwusetka z wjazdem (albo wypychem). 9 czerwca, jakbyś chciał spróbować.

limit 19:04 poniedziałek, 28 maja 2018

Niezły trip Panie, Jak zwykle narobiłes mi smaka tymi fotami

Roadrunner1984 18:12 niedziela, 27 maja 2018
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa konag

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]