Wpisy archiwalne w miesiącu

Kwiecień, 2014

Dystans całkowity:680.88 km (w terenie 304.00 km; 44.65%)
Czas w ruchu:35:37
Średnia prędkość:19.12 km/h
Maksymalna prędkość:60.65 km/h
Maks. tętno maksymalne:192 (105 %)
Maks. tętno średnie:153 (84 %)
Liczba aktywności:16
Średnio na aktywność:42.56 km i 2h 13m
Więcej statystyk

Ten pierwszy raz z Olgą

Poniedziałek, 7 kwietnia 2014 · Komentarze(7)
Uczestnicy
Ten pierwszy raz z Olgą
Koleżanka z pracy kupiła nowy rower. Trzeba sprawdzić, czy potrafi na nim jeździć :-) Jako, że mój młodszy syn już wczoraj zagadywał o rower to połączymy oba cele. Dość późno, bo około osiemnastej ruszamy w stronę Rudy na spotkanie nowej bikerki :-)

Spotykamy się na rogu Szczęść Boże i Trębackiej. Na asfalcie rower jeździ więc trzeba sprawdzić czy działa również w terenie.

Lubię te klimaty Śląska © djk71

Tu wjechałam :-)

Mam nowy rower :-) © djk71

To teraz sprawdźmy do czego on służy...


Igor zjeżdża © djk71
To Olga też © djk71
Igor podjeżdża © djk71
To Olga też © djk71

Rower działa... i to jak :-) Nie wiem kto się na górkach lepiej bawi: Olga, czy Igor, ale jest wesoło.


Mój aparat nie nadąża za Olgą © djk71

Słońce szybko chyli się ku zachodowi więc niestety dziś trzeba kończyć.

Słońce idzie spać © djk71

Żegnamy Olgę i ruszamy w stronę domu. Na początek niespodzianka, bo na niebieskim szlaku pojawiło się ogrodzenie... trzeba objechać gdzieś dookoła.

I jak tu jechać po szlaku? © djk71

Igor mimo zmierzchu proponuje las. Ok. Po kilkuset metrach coś nam przebiega przez ścieżkę... jedno, dwa, trzy... sarny? Patrząc po stojącym przy drodze nieco większym okazie dzika to jednak chyba nie były sarny. Wracamy na asfalt ;-)

Chwilę później znów nas pognało do lasu i tym razem już bez przygód wracamy spokojnie do domu.

Sympatyczna, spokojna przejażdżka. Oby na następną nie trzeba było zbyt długo czekać ;-)

Kadencja: 65

Rozjazd z bocianami w tle

Niedziela, 6 kwietnia 2014 · Komentarze(3)
Rozjazd z bocianami w tle
Po wczorajszym Bike Oriencie dziś pora na mały rozjazd. Z założenia tylko asfalt, choć kilka szutrowych dróżek przypadkiem też zaliczyłem. Fajnie, z grubsza z dala od głównych dróg. I jak na mnie (i rozjazd) to wyjątkowo szybko :-)

Przy zbiorniku Kozłowa Góra pełno ludzi więc nawet nie wjeżdżam na wały, tylko szybkie zdjęcie "w locie"...

Tu jest pusto, kawałek dalej tłumy © djk71

Choć tak naprawdę "w locie" to było następne zdjęcie, niestety trudno się operuje aparatem w trakcie jazdy i zanim zrobiłem zdjęcie bociek już prawie odleciał...

Gdzie jest bocian? © djk71

Kolejny był w Rybnej w gnieździe, ale jak mnie zobaczył to się schował ;-(
W sumie fajna asfaltowa pętelka wyszła.

Kadencja: 85


Bike Orient 2014 - Dolina Warty

Sobota, 5 kwietnia 2014 · Komentarze(4)
Uczestnicy
Bike Orient 2014 - Dolina Warty
Pierwszy tegoroczny Bike Orient. Start i meta w znanym nam już z ubiegło roku ośrodku w Szczepocicach Rządowych. Choć odprawa dopiero o 9:30 to i tak po przyjeździe czasu starcza tylko na to by przygotować rowery, podjąć jak zawsze trudną decyzję co na siebie włożyć i przywitać się ze znajomymi, których jak zawsze tu sporo. Przy zakładaniu mapnika łamię uchwyt, niedobrze, ale jest szansa, że się będzie jakoś trzymał, tylko nie będzie już tak stabilny.

Zawodnicy gromadzą się przed startem © djk71

Odprawa, w tym informacja, że na jednym z punktów czekają na nas kajaki, rozdanie map i czas rysować trasę. Z grubsza warianty nasuwają się same, problem pozostaje kierunek, zacząć od północy, czy od południa. Jako, że jest dość silny wiatr południowo wschodni, a południowa część trasy wiedzie głownie przez lasy to lepiej będzie zacząć od północy, a powrotne zmaganie się z wiatrem zostawić sobie na koniec, częściowo chowając się w lesie.

PK 6 - rozlewisko strumienia przy drodze
Ruszamy do pierwszego punktu,. początek asfaltem, potem w  las i coś mi się kierunek nie zgadza, szybka korekta i wracamy na właściwą ścieżkę. Po chwili stajemy się częścią długiego pociągu zmierzającego w stronę punktu. Jak pewnie już pisałem, nie lubię tego, bo wtedy wyłącza się myślenie, człowiek przestaje kontrolować licznik, mapę. Tak jest i teraz gdy wszyscy lądujemy niby we właściwym miejscu. Wracający stamtąd Zdezorientowani informują nas, że to nie tu. Ufając im jedziemy dalej, zaczynamy znów kontrolować trasę i jest lampion, tylko komuś się przydał perforator.

Rozlewisko © djk71

Dokumentujemy pobyt na miejscu zdjęciem i jedziemy dalej. Próba poinformowania o tym sędziego nieudana, bo ten jest poza zasięgiem. Dopiero dwa punkty dalej udaje się przekazać informację.

PK 3 - róg fundamentów dawnego ogrodzenia
O ile przy poprzednim punkcie pojawiły się mokre tereny, to tu pierwszy raz trafiamy na piachy. Znaczy się będzie się działo ;-) Punkt dokładnie tam gdzie być powinien.

PK 5 - ambona myśliwska
Jedziemy wzdłuż rowerówki i szlaku konnego, odbijamy tam gdzie powinna odbić droga końska, ale nie widać oznaczeń. Kierunek dobry, wyjeżdżamy na polanę więc miejsce na ambonę idealne, ale jej nie ma. Ruszamy na drugi jej koniec i jest. Jest też trochę błotka po drodze.

Pierwsza dziś ambona © djk71

PK 12 - skrzyżowanie dróg
Do dwunastki jest blisko, ale mapa nie pokazuje żadnej bezpośredniej drogi. Może warto by się przebić na azymut ale jednak decydujemy się na objazd dookoła. Niestety szlak konny, na który decydujemy się wjechać daje nam w kość. Jest cały zryty przez dziki. Ciężko się przez to jedzie. Punkt jest  na swoim miejscu.

Jest punkt © djk71

PK 10 - brzeg zbiornika wodnego (zadanie specjalne - kajaki)
Dojazd drogą do ośrodka WOPR. Z lekkim niepokojem zastanawiamy się co tu wymyślili organizatorzy. Są kajaki i jest punkt dryfujący na środku zbiornika wodnego. Nie pamiętam jak się to robiło, ale trzeba chwycić za wiosła i ruszyć na głęboką wodę ;-) Nawet to sprawnie idzie.




Zaliczamy punkt i docieramy szczęśliwie do brzegu ;-)



Dwa powyższe zdjęcie zapożyczone z galerii Pawła Banaszkiewicza :-)

PK 15 - prawy brzeg Warty
W końcu trafiamy nad Wartę. Łatwy punkt.

Prawy brzeg Warty © djk71

PK 19 - prawy brzeg Warty
Kolejny punkt z takim samym opisem. Dojeżdżamy w pobliże i coś jakby nie tak. Amiga przytomnie zauważa, że jesteśmy pod siecią energetyczną, która jest zaznaczona również na mapie, a punkt leży na jej wysokości. Jakieś 300m na przełaj i jest. Brawo Darek

I znów nad Wartą © djk71

PK 18 - skrzyżowanie drogi z rowem
Do punktu trafiamy bezbłędnie. Za to z punktu zamiast wycofać się do drogi, jak spotkany tam kolega to jedziemy ścieżką, która widnieje na mapie jako bardzo przerywana. Do tego kończy się... przeprawą przez rzeczką. Szczęśliwie udaje się nie wykąpać :-)

PK 20 - dawny młyn (bufet)
Gdzieś na trasie zorientowaliśmy się, że cały zapas jedzenia został... w aucie :-( Nie mamy nic. Po raz pierwszy chyba z taką radością jedziemy w stronę bufetu. Jest okazja coś zjeść i uzupełnić bidony. Na punkcie ktoś nas pyta czy mamy całe ramy!? Ponoć ktoś na trasie połamał ramę więc od razu poszła wieść, że to pewnie chłopaki z ETISOFT-u. Na szczęście u nas na razie bez awarii.

PK 16 - wieża przeciwpożarowa
Punkt prosty jak wieża, niestety i tu się komuś przydał lampion i perforator. Dobrze, że na murze zostały napisy PK

Zostały tylko napisy © djk71

PK 17 - lewy brzeg Kocinki
Tutaj też nie ma perforatora, jest jedynie mokry lampion luzem leżący na ziemi. Kolejne zdjęcia.

Na dowód, że tu byliśmy © djk71

PK 14 - skrzyżowanie dróg
Jedziemy duktem kocińskim ale na końcu ktoś wybudował sobie dom. Na szczęście da się objechać dookoła, choć mostek pozostawia wiele do życzenia :-)

Mostek :-) © djk71

W Starym Broniszewie krótki postój przy sklepie. Uzupełnienie płynów i jak zawsze ciekawe rozmowy z miejscowymi :-) Przy punkcie spotykamy znajomych szermierzy :-)

Szkoła Fechtunku © djk71

Kawałek dalej mijamy się z Tomalosem, który miał tym razem nieco opóźniony start z powodów sprzętowych.

Dziwne tu znaki mają © djk71

PK 7 - skrzyżowanie przecinek
Punkt prosty, choć na ostatnich metrach zostawiamy rowery.

Czasem lepiej pójść pieszo © djk71

Łatwiej się biegnie.

... albo nawet pobiec :-) © djk71

PK 4 - lewy brzeg odnogi Warty
Ruszamy do punktu, który w pierwszej chwili chcieliśmy zaliczyć prawie na początku, dobrze, że w porę spostrzegliśmy, po której stronie rzeki się znajduje. Po drodze Darek zastanawia się jak przekroczymy widoczny na mapie strumyk. Jak to jak?

Po co nam mosty? © djk71

Chwilę czasu zajmuje nam odnalezienie punktu, ale udaje się.

PK 1 - skrzyżowanie dróg (zadanie specjalne, bufet)
Kolejny bufet też się przydaje.

A gdzie jest ciasto? © djk71

Tu na drzewach wiszą kartki z mapką w nieokreślonej skali i zaznaczonym miejscem, gdzie faktycznie znajduje się punkt. Ok. Zostawiamy rowery i lecimy na północny wschód. Niestety ambony nie ma. Wracamy do kartek. Niby jest ok, a nie jest. Po chwili dociera do nas, że to nie to miejsce. Niepotrzebnie straciliśmy jakieś 20 minut. Po chwili mamy ambonę.

PK 11 - koniec drogi
Lekko korygujemy trasę, przez chwilę mamy trochę wątpliwości, bo to nie pierwsze miejsce, gdzie liczba ścieżek w terenie kilkukrotnie przewyższa liczbę ścieżek na mapie, ale udaje się bez problemów trafić tam gdzie chcieliśmy.
Coraz mniej czasu ale jeszcze wydaje się być szansa na zdobycie kompletu punktów.

PK 13 - dół

Dojeżdżamy do czerwonego szlaku, skręt w lewo, jeszcze raz w lewo i po 200-300m droga się kończy. Niemożliwe. A jednak możliwe. Za drugim razem miało być w to drugie lewo :-) Wracamy i jest skrzyżowanie. A obok... dół obok dołu ;-) W końcu jest ten właściwy.

PK 9 - obniżenie terenu przy drodze
Mało czasu. Decydujemy się jechać przez Kryszynę. Trochę może dalej, ale droga miejscami asfaltowa więc pewniejsza. Punkt namierzony bezbłędnie, ale już wiemy, że będziemy musieli odpuścić dwa ostatnie. Opuszczamy PK 2 (trzy kopce) i PK 8 (skrzyżowanie drogi z rowem) choć przejeżdżamy od nich zaledwie w odległości 2km.
Musimy gnać co sił do mety bo za chwilę kończy się limit czasu, a każda minuta spóźnienia oznacza odjęcie jednego punktu. Ostro finiszujemy wraz ze spotkanym Michałem na niecałe pięć minut przed końcem czasu.

Meta

Zmęczeni, zadowoleni (przynajmniej ja), idziemy umyć rowery i zjeść pyszne pyzy.

Zamiast pucharów? © djk71

Na trasie rowerowej startowało około 150 osób. W zależności od tego ile zdobyliśmy puntów byliśmy klasyfikowani albo na trasie Mega (- ci, którzy zdobyli 10 lub mniej punktów, albo na Giga, Ci którzy zdobyli powyżej 10 punktów.
W efekcie wg wstępnych wyników 98 osób zaliczyło Mega, a 51 Giga. Tylko 8 osób zaliczyło komplet 20 punktów. My uplasowaliśmy się na 15 miejscu i 3 drużynowo, niestety za trzecie miejsce nie było dyplomów :-(  :-)

Co mogę napisać o imprezie żeby nie powtórzyć tego co zawsze piszę o Bike Oriencie? Nic, bo... było jak zawsze: Świetnie :-) Fajne tereny, trasa wymagająca, punkty na swoim miejscu, organizacja jak zawsze perfekcyjna, towarzystwo świetne... Po prostu wzorcowa impreza.

Kadencja: 76

Przed Bike Orientem

Piątek, 4 kwietnia 2014 · Komentarze(3)
Uczestnicy
Przed Bike Orientem
Krótka rundka po lesie przed jutrzejszą imprezą. Niestety na dzień dobry okazuje się, że Amiga skrzywił hak przerzutki. Szybka naprawa przy użyciu ogólnodostępnych narzędzi :-)

Podręczne narzędzia © djk71


Dalej do lasu. Zostało mało czasu więc tylko w okolicy. Wczorajszą pętelką, choć nieco skróconą. Wystarczającą jednak być mieć chwilę radochy z jazdy.

Nad wodą © djk71

Kadencja: 84

Niesamowite miejsce

Czwartek, 3 kwietnia 2014 · Komentarze(8)
Niesamowite miejsce

Nie miałem dziś ochoty oddalać się zbytnio od domu i... udało się. Udało się zrobić prawie 28km w odległości nieprzekraczającej chyba 5km od domu, praktycznie bez powtarzania odcinków, wszystko w terenie, w lesie. I do tego udało się nawet zmęczyć :-) Ślad na trasy wygląda dziwnie, ale trasa była fajna. W sam raz na szybką przejażdżkę treningową. Tylko dobrze, żeby było jak dziś... póki jasno ;-)

Z innej beczki, fajne miejsce udało mi się ostatnio zobaczyć. Muszę wrócić tam na dłużej.

Niestety zdjęcia z komórki ;-(

Lubię ten styl © djk71

Ołtarz w remocie © djk71

Organy czekają na renowację © djk71


Na ambonie są klepsydry wyznaczające czas kazania © djk71

Miejscówka dla tych bogatszych © djk71

Kadencja: 72


Mobilny punkt apteczny

Wtorek, 1 kwietnia 2014 · Komentarze(0)
Mobilny punkt apteczny

Najpierw do Miechowic z zapasem leków. Potem wieczorna pętelka. Niestety, zupełna niemoc. Nie wiem o co chodzi, ale nie potrafię się rozpędzić. Każda górka to zupełny spadek mocy. W Reptach decyduję się skrócić trasę i wrócić do domu. Ledwie dojeżdżam. Nie wiem, czy zabiło mnie jakieś zmęczenie, zimno, czy myśli, które ostatnio krążą po głowie.
Nie tak to miało być.

Przy Kościele św. Mikołaja © djk71

Kadencja: 82